Po 2:2 z Irlandią na Narodowym przegrywamy baraże

piłka2

Polscy siatkarze w finale! „Dać Wlazłego do kadry Nawałki”, czyli … http://www.tvp.info

Czyli całkiem możliwy scenariusz. Bo niby dlaczego „musimy” wygrać (zremisować 1:1, 0:0) na Narodowym? Według wielu ekspertów mieliśmy „z pewnością” pokonać Szkocję w Glaskow. Zakończyło się przypadkowym remisem 2:2, zaś niektórzy eksperci dopatrują się w tym wyniku osiągniętym w ostatniej sekundzie niejakiego cudu. Tak, cuda to nasza narodowa specjalność.

Na Narodowym może cud się nie zdarzyć, Irlandczycy, podnieceni i uskrzydleni zwycięstwem nad Niemcami, mogą nam szans nie dać. „W razie co”, nie bądźmy dla nich niemili, przecież my po Euro 2012 kochamy Irlandię, Irlandczyków i kibiców irlandzkich co najmniej jak Lwów i Wilno. Irlandzkie dziewczyny też są całkiem, całkiem.

piłka 3

O kadrze na spokojnie słów kilka: tylko Klich dziwi się kibicom … http://www.2×45.info

Aż boję się napisać: polskiej drużynie życzę jak najlepiej, lecz polskim kibicom nie życzę dobrze. Może dobrze by się stało, gdyby zespół Nawałki nie wszedł do Euro? Bo niby dlaczego musi (z akcentem na „musi”) wejść? O wejściu do Euro nie decydują jakieś kryteria „sprawiedliwości”, zwłaszcza że Niemcy już są w piłkarskim Euro, a przegrani Szkoci i jeszcze pozostający w grze Irlandczycy to zespoły nie gorsze od polskiej reprezentacji. Mnie się Szkoci w czwartek – w przekroju całego meczu – podobali nawet bardziej od Polaków, u nich jest więcej chcenia i determinacji, jednak szczęście nie zawsze sprzyja lepszym. Owszem, Polacy zaprezentowali świetny poziom i piłkę wysokiej klasy w pierwszych 20-25 minutach, a potem się wyraźnie rozleźli. To za mało na grę na przykład na Euro czy Mundialu, o który dopiero trzeba będzie powalczyć. Sławi się Lewandowskiego, niemniej przed porażką uratował nas przede wszystkim bramkarz Fabiański.

Ekipa Nawałki pokazała i pokazuje się lepiej od teamu Fornalika i Smudy, daje kibicom więcej satysfakcji z oglądania meczów, nawet radości więcej. Ponadto, co uważam za rzecz niezmiernie ważną, piłkarze Nawałki nie cierpią na syndrom pychy i zachowują się w miarę skromnie. Jednak to nie ze względu na ogładę kulturalną wchodzi się do wielkich finałów i powiedzmy sobie szczerze, że ta drużyna ciągle się dobrze zapowiada, ale nie jest to jeszcze klasowa, markowa drużyna. Jest tu jeden zawodnik klasy, jak to mówią, światowej, kilku zawodników okresowo bardzo dobrych, choć okresowo zawodnych, a ponadto lepsi i gorsi rzemieślnicy futbolu. Do osiągania sukcesów reprezentacji nie zawsze potrzebni są zawodnicy najwyższej klasy (przyjrzyjmy się Islandii czy Wyspom Owczym), czasem wystarcza zgrany i wyrównany zespół dobrych rzemieślników. Zastanówmy się, jaka byłaby sytuacja naszej reprezentacji bez wspomnianego zawodnika klasy światowej? W piłce wszystko jest możliwe: może więc już świętowalibyśmy wejście do Euro? Czy też okupowalibyśmy przedostatnie miejsce w tabeli?

Zważmy na fakt, że ci najlepsi po najlepszym piłkarze reprezentacji ciągle grają w kratkę, każdy z nich ma momenty chwały i każdy coś tam po drodze mocno zawala, knoci, a niektórzy mają problemy w swoich klubach z miejscem w podstawowym składzie (Milik). Zważmy na fakt, że czasem wchodził do gry w eliminacjach piłkarz starusieńki, prawie dobiegający setki, i ratował nam zwycięstwo czy remis.

Jeśli zatem napiszę, że może niektórym przydałby się prysznic w postaci niezakwalifikowania się Polaków do finałów Euro, to od razu wyjaśnię, że chodzi mi o sporą część przedstawicieli mediów, dziennikarzy, komentatorów, różnej maści „ekspertów”, a Polska we wszystkich dziedzinach najobficiej ekspertami stoi. Otóż piszą oni i mówią, ci „eksperci”, o reprezentacji Nawałki jak o potędze piłkarskiej. Zwycięstwo ze Szkocją jej „się należało”, tym bardziej Polakom „należał się” przynajmniej cudowny remis. Na rewanż do Niemiec Polacy – według tychże „ekspertów” – jechali przynajmniej po remis. A jednak, a jednak Gibraltarczycy dupnęli Polsce jedną bramkę, która (przyznam) bardzo mnie ucieszyła, zasłużyli na tę bramkę za niesamowitą ambicję i będą o tym jeszcze prawnukom opowiadać, zaś Lewandowski  jedną ze swoich bramek „wcisnął” Szkotom. „Wciśnięta” bramka uatrakcyjniła spotkanie, wolałbym jednak bez „wciskania”, jakieś porządne 3:1 dla Polski grającej przez cały mecz tak jak w pierwszych 20 minutach.

Otóż nie po raz pierwszy w historii z polskiej piłki nożnej robi się kolosa, w tym rzecz, że ciągle na glinianych nogach. Niech by ta jedenastka osiągnęła poziom drużyny Górskiego i utrzymała go przez parę lat; niestety, to jest poziom dla nas teraz nieosiągalny. A przecież chłopcy Górskiego nie występowali przed osiągnięciem reprezentacyjnych sukcesów w ekskluzywnych klubach, a i potem z tym krucho było. Wywodzili się z klubów (teoretycznie) amatorskich. Niechże więc ci różni eksperci przestaną snuć mocarstwowe plany, niech nie dowartościowują w nieprzyjemny sposób naszych piłkarzy kosztem postponowania innych reprezentacji narodowych. Ostatecznie miejsce Polski w rankingu FIFA też coś mówi, do pierwszej dziesiątki nam daleko. Lewandowski zdaniem niektórych już dostał „złotą piłkę”, niech się może obudzą, bo Lewandowski raczej w najbliższym czasie „złotej piłki” nie zdobędzie, chociaż szczerze mu jej życzę. Gdyby polscy piłkarze grali tak jak polscy siatkarze…

Typowe sytuacje z transmisji telewizyjnych: etatowi komentatorzy przez długie minuty rozpływają się nad umiejętnościami i talentem zawodnika X, Y, Z i nie wysycha im w gardłach od komplementów, mimo że rzeczywistość na boisku przeczy ich opiniom. Kiedy już zechcą zauważyć, że wspomniani zawodnicy knocą okropnie, uciekają się do parafraz i peryfraz. Złotej piłki rychło nie zdobędziemy, za to mamy bez liku złotoustych komentatorów. W Polsacie ich dużo, a w Canal+ bez liku. Zaśpanowie, którzy po meczach urządzają całe sjesty gadane, ze Szpakowskim na czele, to śmiech na sali!

Denerwuje mnie niesłychana megalomania, jaka wiąże się z mówieniem o polskiej piłce nożnej. Mówi się o niej poza tym tak, jak by to była najważniejsza sprawa w Polsce. Tymczasem piłka nożna to obecnie jedna z najmniej ważnych dla Polaków spraw.

piłka4

El. Euro 2016: Adam Nawałka uzupełnił kadrę. Tym razem bez … sportowefakty.wp.pl

Cieszy mnie „pięć minut”, jakie przeżywa w ostatnich tygodniach Robert Lewandowski. Życzę mu, aby te chwile trwały jak najdłużej. Ale od histerii wywołanej przez media wokół osoby Lewandowskiego robi się niedobrze. W histerycznym pisaniu i mówieniu o wyczynach Lewandowskiego widzę mnóstwo kompleksów, chęci dowartościowania się, ogrzania w cudzej sławie. Kiedy jakiś mędrek twierdzi, że Lewandowski jest w tej chwili więcej wart niż Ronaldo i Messi razem wzięci, kiedy traktują go jak Boga, komplementują piękno jego łydek i talent kulinarny jego żony, ośmieszają przy jego pomocy wybitnych zawodników, szlag mnie trafia. Jeśli napastnika Bayernu Bóg zaczopuje się i przestanie strzelać gole, będą gotowi go zlinczować. Ronaldo ma słabsze dni, ale na piłkarskim topie utrzymuje się od lat. Szczerze życzę tego Lewandowskiemu.

Summa summarum: widzę, widzę Polskę poza finałami Euro. Jeśli jedni mówią, że Euro „należy się” nam, ja mówię, że niekoniecznie nam „się należy”. Do udziału w Euro nie uprawnia tak dziadowska ekstraklasa piłkarska jak polska ekstra liga, na czele z Legią i Lechem, które od lat nie tylko nie potrafią zagrać w Lidze Mistrzów, ale ośmieszają się i polską piłkę w lidze europejskiej.

Ostatni polski klub, który miał jaja, to Widzew, ale było to dawno, chociaż prawda. Dzisiaj Widzew wegetuje w IV lidze.

Michał Waliński

10 października 2015 roku

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii eliminacje do EURO, piłka nożna, sport i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s