Schab ze śliwkami/morelami (Kuchnia to rzecz wyobraźni, 20)

WP_20151009_001Danie kojarzy się ze świętami, wykwintniejszym przyjęciem. Może dlatego, że w okresie PRL schab był jednym z najbardziej pożądanych mięs, to między innymi po schab ustawiały się przed sklepami mięsnymi nocno-poranne kolejki. Dla kawałka schabu przekupywano panią Krysię z mięsnego np. wiązką papieru toaletowego. Dobrze mieli się ci, do których docierał prywatny szmugiel mięsa, kiełbasy, szynki ze wsi, czyli w określone dni do drzwi pukała baba obładowana tym dobrem. Obowiązywała ścisła konspiracja.

Może dlatego schab został przesadnie dowartościowany? Nie mam nic przeciw schabowi, schabowym i innym. Mięso jak inne, można z niego różne ciekawe rzeczy zrobić. Dobrze zrobiony schab nie jest zły. A może być dobry, chociaż od czasu PRL mocno spowszedniał, należy do najtańszych mięs.

Schab w zaproponowane wersji smakuje równie dobrze na ciepło, jak i jako wędlina na zimno. Stosunkowo łatwy do zrobienia. Bardzo ważne, żeby upiekł się soczysty i miękki, a nie suchy, twardy i nieapetyczny.

Ilość – zależy od zapotrzebowania. Można dłużej przechować na zimno i ciąć do kanapek. Odgrzewany – znakomity. Nie przesadzać z ilością przypraw, liczy się smak przede wszystkim samego schabu. Można ze śliwkami (polskie podwędzane, broń Bóg kalifornijskie), z morelami, można i z tym, i z tym razem. Następnym razem spróbuję „załadować” schab ananasami i/lub pestkami granatu; w wyobraźni kulinarnej dobrze mi takie połączenie konweniuje. Niezły byłby agrest.

Wbrew opiniom nie uważam, że schab nie jest zbyt zdrowym mięsem. Pewna wadą (kulinarną) schabu jest mała ilość tłuszczu.

Co nam potrzeba?

Kawał schabu bez kości lub z kością.

Boczku wędzonego nie za chudego pokrojonego w długie cienkie plastry słuszną ilość.

Sporo suszonych śliwek/moreli (lub innych).

Kilka ząbków czosnku.

Sól.

Pieprz, warto biały.

Octu jabłkowego ździebko.

Ewentualnie trochę majeranku.

Łyżka, dwie oleju rzepakowego.

WP_20151009_003

Sól ucieramy w moździerzu z czosnkiem, pieprzem, majerankiem, łyżką octu (dwie  łyżki).

Wymyty i osuszony schab bez kości (ale można z kością, zachowa i okaże więcej walorów) nacieramy solidnie i długo pastą z moździerza.

Nakłuwamy wzdłuż szerokim długim nożem, otwór rozluźniamy. Do otworu wciskamy suszone (inne) owoce, pomagając sobie np. długą rączką drewnianej łyżki. Nie oszczędzać na owocach, ale zadbać, by nie rozerwać wąskiej kieszonki. W tej postaci niech schab trochę poleży, wchłonie sól i przyprawy, smak i zapach owoców.

Układamy w brytfannie.

Obkładamy szczelnie długimi plastrami boczku.

Do brytfanny wlewamy na dno trochę przegotowanej wody i dwie łyżki oleju.

Pieczemy pod przykryciem pół godziny na pół kilo. Pierwsze 15 minut 220 stopni. Potem 180. Nie piec za długo, bo wyschnie.

Mięso można także piec w rękawie.

Podawać z całymi lub tłuczonymi ziemniakami, makaronem, ryżem. Na zimno plastry z chlebem. Odgrzewany wyborny.

Bardzo dobrze smakuje z upieczonym boczkiem, który ewentualnie można wykorzystać na śniadanie do jaj z boczkiem.

Michał Waliński

9 października 2015 roku

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii kuchnia, schab i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s