Perełka do koronki, czyli Peregrynacje świątobliwego Męża jednego przesławnego. Okruszki hagiograficzne

Mąż ten przezacny i świątobliwy, któremu uwagę wdzięczną poświęcić chcemy, narodził się u progu siódmej dekady stulecia minionego z matki i ojca swoich, dwojga bakalarzy niosących światełko oświaty wśród żaków jednego starego, zacnego a zapyziałego grodu, co smoka zionącego siarką w smoczej jamie miał w nieoficjalnym herbie. A gdy na świat przychodził, niebo rozświetliły zorze krwawe i trzy wzeszły purpurowe księżyce, a może, jeśli dzień to był, Słońce uległo zaćmieniu krótkiemu, ptactwo zamilkło, wilcy zawyli, urodziło się cielę o trzech głowach i okazały inne jeszcze znaki cudowne, jako padający deszcz żab i inwazyja ogromna szerszeni oraz szarańczy wszelakiej, która pola obżarła doszczętnie, a ludzie profecje ponure czynili i w świetlistą przyszłość powszechnie zwątpili, azaliż doprawdy nieprawdaż przecież.

Koronka

Blog RademenesaII rademenesii.blog.interia.pl

Sprowadzony na okoliczność narodzin pacholęcia jasnowidz sławny spod Człuchowa odmuchał, opukał i osłuchał dziecinę, wyrokując, iż wielkim ci on mężem w przyszłości zostanie, wzleci wysoko i potem z hukiem spadnie z powodu hemoroidów i zalecił koperek. Mąż nasz, dzieciątko bystre na wyraz, o rozczulającym wyglądzie aniołka maleńkiego, blondaska ślicznego, cherubinka barokowego, oderwawszy się na moment od piersi matczynej, którą nad wyraz łapczywie ssał, poprzysiągł, że ludziom będzie wiernie służył, o sprawiedliwość i godność dbał oraz ideę tę niósł i ugruntowywał po kraju i świecie, a były to czasy wojującego komunizmu.

A kiedy tylko wszedł w wiek dojrzały, tym samym ustrój w kraju się zmienił, on zaś postrzegł, że w komunizmie sprawiedliwości więcej w kraju było niż w kapitalizmie, postanowił zatem, że misją jego szczególną będą peregrynacje i zmiana, ratowanie ojczyzny z ruiny, wrogowi nigdy ręki nie poda, a od dzisiaj będzie nic tylko piął się i wznosił w górę. A w piątki rybę jadł i każdy dzień święty święcił, a nieświęte uświęcał, a heretyckie ustawy zwalczał, zwłaszcza o aborcji, in vitro, przemocy i małżeństwie, tfu, partnerstwie i te zezwalające na handel i jazdę tramwajem w piątki, soboty i niedziele święte.

W tym miejscu wspomnieć koniecznie trzeba, że dzieciństwo miał biedne, ubogie, żyli z matką i ojcem, później jeszcze i małą siostrzyczką, dziewczynką, na jedenastu metrach kwadratowych w gościńcu chudym dla bakalarzy, a jako zabawki miał tylko dwa, może trzy resoraki, dlatego bez wątpienia Mąż nasz chłopięciem był, miał swoje chłopięce zabawy i marzenia, a najbardziej w życiu woźnicą ciężarówki pragnął zostać i więcej zabawek nie miał.

Wcześnie wszakże zaznaczył swoją inność i odrębność pośród innych dzieci, bo jako jedyny iluminacji po mszy w Święto Upamiętnienia Pierwszej Oficjalnej Lewitacji Cudownej doznał i wstąpił do zakonu świeckiego skautów w pobliskim klasztorze, uczęszczając pilnie na wspólne medytacje, obozy, biwaki i czuwania, czuj czuj czuwaj! Odtąd albowiem jego zadaniem najważniejszym było nieustające ćwiczenie ciała i ducha, wytrwałości, zespołowości, kierowania zastępem druhów, rozwijanie umiejętności piłkarskich, łuczniczych, narciarskich i innych cnót rycerskich, a marzenie o kierowaniu autem ciężarowym rozwiało się, tak mu dopomógł Bóg. Dzięki temu lata później Mąż nasz mógł uratować na stoku poszkodowanego druha swego zakonnego i nie było sytuacji, żeby minąwszy świątynię jaką, nie wstąpił był do niej, pokłonu nie oddał, komunii nie przyjął, pokuty nie odprawił, plackiem na zimnej, nieprzyjaznej posadzce leżąc i biczując się w duchu.

Wedle zwyczaju obowiązującego chłopców w familijach takich jak jego zacna, studiował pilnie meandry prawa i bakałarzem wprzódy, zaś potem magistrem i doktorem został na przezacnym uniwersytecie w grodzie Kraka i ze smokiem słynnym nawet walczył. Jego też zasługą jest odcięcie samego czubka z piętnastu języków, którym władał smok ten szkaradny. Czubek ten do dzisiaj zajmuje poczesne miejsce w muzeum archidiecezjalnym ze stosownym opisem w języku łacińskim, anglijskim i polskim.

Można też z całą pewnością powiedzieć, że walka ze smokami i herezją wszelką stała się spécialité de la maison naszego Męża i pojął on za żonę kobietę jako Izold złotowłosą, językiem obcym świetnie władającą, z familii zacnej pewnego poety i dziecinę płci żeńskiej wdzięczną poczęli, chowając ją na pożytek sobie i światu, a żona dołączyła do zbożnej misji swego Męża, bo wierna mu była i jest dotąd, tak im dopomóż Bóg i Ty, Panno Przenajświętsza. – Coś w nim jednak gdzieś siedziało, coś ukrytego, pod tym najbardziej akuratnym na świecie człowiekiem – wspomina Męża człowiek jeden, który go znał dobrze, a i my to dla potomności zapisujemy..

I działał Mąż na przeróżnych polach, dla Boga, honoru i ojczyzny, dobra rodziny i wszelakiej godności, utwierdzając się w swojej misji osobistej, co miesiąc odnawiając przyrzeczenie dane w dzieciństwie w napotkanych świątyniach i dobro w swoim mniemaniu wielkie narodowi i światu czyniąc, za sprawiedliwością i przeciw wrogom głoszonej idei gardłując, w kraju i poza rubieżami jego posłując, i mozolnie sekretarzując i prezydentowi, co już nie żyje, bo zginął jak bohater na polu walki, usługując i później sam na prezydenta kandydując i elektując. A gdzie tylko szlachetną nogę postawił i świętą rękę przyłożył, tam ludziom od razu przybywało, do pierwszego za cudownym poręczeniem Męża i jego modlitwom starczało, a przecież nigdy lepiej nie bywało przedtem. Co w dorocznym zeznaniu uwypukliła niegdyś nawet redakcja reżimowego i wrogiego tygodnika „Polityka”, niech ją psy zagryzą!

koronka 4

Obraz i relikwie przyjadą do Lubina – lubin – portal miasta http://www.lubin.pl

Mąż, któremu tę małą perełkę do przyszłej korony naszym przekazem fundujemy, tak był zapamiętały w swojej misji świętej i czynieniu dobra, że bez względu na koszta z grodu Warsa co tydzień do sławnego z targów i koziołków grodu nad Wartą latał, tam w gościńcu jakim przez noc nocował, by następnego dnia kaganek oświaty nieść na ciemnej wielkopolskiej wsi i dodatkowo posłować, za co, choć się nie raz sromotnie wzdragał, hojnie był wynagradzany, a wdzięczność w sercach ludu dla Męża niepomiernie rosła i jego sława zataczała coraz szersze kręgi, aż w zapasach odbywających się raz na pięć lat pokonał wroga największego, by tron objąć. Należy dodać, że w zwycięstwie pomogło mu siedmiu chłopców i zwłaszcza Beata jedna, kobieta dzielna, pracowita, przystojna i z gruntu prawa, namaszczona przez samego Wielkiego Przywódcę i zarazem prawdziwego ojca Męża.

koronka 5

Zesłanie Ducha Świętego | W Ramionach Ojca- Portal katolicki wramionachojca.blog.onet.pl

I modlili się do niego wielcy hierarchowie zacni: „Mężu Panie nasz, modlimy się dzisiaj także o to, abyś  – przy podejmowaniu decyzji – patrzył w przyszłość, kierując się radą, która jest zgodna z tradycją przodków i naturą Rzeczypospolitej. Każdy naród ma bowiem inny charakter i inne kształtowały go i kształtują okoliczności. Działając zgodnie z jego naturą, przyczynisz się do uzdrowienia ojczyzny, działając zaś wbrew jego naturze, niechybnie ją osłabisz” „Liczymy, że pokładane w mężu nadzieje się spełnią i od sierpnia będzie lepiej”. I od tej pory Mąż już nie stąpał, nie jeździł, lecz wyłącznie lewitował ku uciesze gawiedzi.

Jakże słusznie tedy obwieszczono na Twitterze, że „Krew jego dawne bohatery, a imię jego czterdzieści i cztery.” Jakże prawdziwie pisano na FB, że „Jego zaprzysiężenie to święto Przemienienia Pańskiego. […] przemienienia narodowego. Obyśmy przyjmowali dar przebóstwienia”. Jakże słusznie świadkowie cudu zauważali, że „Wrażenie jest takie, jak przy wizytach Jana Pawła II. Człowiek ma poczucie czegoś oczyszczającego, odradzającego”. Co dla potomności cytujemy.

Takoż niezłomny w wysiłkach Mąż nie ustawał i po krainie całej nadal peregrynował, i cudów dokonywał, bo samo imię jego w trzech czwartych mieściło się w słowie cuda. A sam był jako ten cudowny obraz wędrujący po ojczyźnie obolałej, z ruiny wychodzącej, adorowany nieustannie przez lud i naród.

Zdarzyło się też, że kiedy w mszy świętej uczestniczył, hostia biskupowi z drżącej ręki dziwnym sposobem  z wiatrem się wypsnęła, a Mąż nasz, potężnego nura między wiernych dawszy, hostię przenajświętszą, Ciało Boże, w locie niczym muchę złapał i Bogu szczęśliwie oddał, ratując przed zbrukaniem. A było to w sam Dzień Zesłania Ducha Świętego, w krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów, zatem niechybnie był to znak Opatrzności, że zwrócił narodowi wyczekiwaną i wytęsknioną ojczyznę wolną. I poprzysiągł elekt, że będzie strzegł niezłomnie tej wolności i godności, a dla podkreślenia wielkiej wagi słów swoich użył godnej namaszczonego monarchy formy pluralis maiestasticus. I śpiewał Mąż nasz pochwalne pieśni wraz z ludem, a w śpiewaniu pieśni wzniosłych, dziękczynnych, krzepiących i radosnych od dziecka był ćwiczony i w wykonywaniu ich miał nadzwyczajną wytrwałość i radość i nie miał sobie równych.

Ze szczególnym upodobaniem Mąż, któremu łańcuszek serdeczny poświęcamy, ten wybawca Polski i duch odnowy, śpiewał  pieśń „O Panie który jest na Niebie”, takoż wdzięczne piosnki razem z „Arką Noego”. Potrafił jednak także z kartki odśpiewać wraz z tłumem 153 zwrotki ballady „O Chłopakach z AK”, przy czym wykonanie to jest o tyle jeszcze pamiętne, że piosenkę ową śpiewało namiętnie również dziewczątko płoche, jakby wtulone ufnie w prawe ramię Męża, co rusz zerkając na niego, z diablikami w oczach, a Mąż nie spojrzał ni razu na podfruwajkę, bo był w cnocie wyćwiczony, jak i obyczajności wobec wszelkich niewiast, obyczajnych i mniej obyczajnych, wyłączywszy te z PO i innych niż własne bractw, których w rękę nie tylko nie pocałował, lecz ręki im nawet nie podał i sprytnie udawał, że istnieją jakby nie istniejąc bądź są jak powietrze morowe, ku chwale pana i Ojca swego ziemskiego.

I zaszczycał swoją osobą większe i mniejsze uroczystości, jak święta kaszy, festiwale zupy i dożynki, za miejsce najczęstszych postojów obierając sobie klasztor znamienity, znany z w całym świecie z obrony świętego obrazu przed heretykami Szwedami i modląc się za sprawiedliwość do obrazu wraz z tamtejszymi braciszkami, szczególnie w intencji rodziny, która była jego pasją najmilejszą. A jako Mąż stanu i z innymi Mężami spoza własnej krainy się spotykał i na sprawiedliwość w swojej skarżył, niektórzy ludzie szemrali i niemrawo jakby potępiali. Mąż zaś, deklarując się otwarcie jako Mąż wszystkich bez wyjątku mieszkańców swojej pięknej, choć chwilowo jakoby w ruinie, ojczyzny, starał się przede wszystkim siostrę Beatę wspirać w jej wielkich staraniach, ku zadowoleniu towarzyszy z własnego spiskowego bractwa, a przede wszystkim wspólnego pana i Wielkiego Ojca, a oponenci orzekli, że wyszło szydło z worka, a koza przyszła do woza i nie wóz obaczyła, lecz cielę.

Tymczasem znudzony lud wołał o czyny, pieśni o mężu elekcie prezydencie układał i jawnie śpiewał, jako dla przykładu:

Będzie i jest nasz prezydent młody elekt

Co nazwisko piękne jego, jego brzmi

I otwiera, i otwiera on Belweder

Dla każdego, dla każdego otwiera drzwi.

I śpiewał lud:

jak Piłsudski nas wyzwolił
Papież, który ludzi bratał
Tak nasz Andrzej nie pozwoli
By nas skreślić z mapy świata

Lub śpiewał:

Nie brunetki, nie blondynki. Ja wolę Dudę

kilka spotów, ładny baner, to nie będzie trudne

Chociaż ludzie czasem mówią że Duda jest wredny

Kraj zastanie zabetonowany, a zostawi biedny.

Ja mam bardzo ważne pytanie

czy Duda po wyborach również taki fajny jest?

Gdy prezydentem już zostanie

czy Jarosław i Antoni będą wszystkim rządzić też?

I śpiewał ponadto Piosenkę o mężu:

Prezydent z wyboru nowy,

Polskę naprawić gotowy 

Reformy zrobi jak trzeba

przybliży nam trochę nieba

Razem pójdziemy przez życie

bez żadnych kłamstw. Zobaczycie!

Następnie pean lud śpiewał:

Mąż nam się udał

razem z nim dźwigniemy kraj

Przecież wiara czyni cuda

więc nadziei wiarę daj 

lub 

W dudy zadmi dziś nowy duch

Babel kłamstw obalił już

Dla Polaka znów będzie kraj

tylko ufność swą w Panu złóż. 

Albo i śpiewał: O wielkim święcie przemienienia polskich serc i polskich dusz. 

Cała Polska dzisiaj śpiewa

gdy Zygmunta bije dzwon

Głosząc, że zaprzysiężony maż nieugięty objął tron.

Lub:

Biją zewsząd dzwony święte
Andrzej Duda – prezydentem
Wyrwał z niewoli obcej Polaków
Wysłał go z misją królewski Kraków

Jako też zawodząc lud modlił się:

O daj mi, Panie, daj mi siłę

I narodowi naszemu też

By na jesieni też

By na jesieni dobrze wybrać

By nam nie było w życiu źle

Nie pozwól, Boże ponad miarę

Platformie wygrać, osiągnąć cel

Bo w naszym kraju i nam wszystkim

Będzie nam bardzo, bardzo źle”.

Ja nie chcę, Panie, nic od życia

ja nie chcę, Panie, złotych bram

Chcę tylko, by na jesieni wygrał PiS wybory, nasz pan.

Albo dalij śpiewał:

Cała Polska dzisiaj śpiewa

gdy Zygmunta bije dzwon

Głosząc, że zaprzysiężony Andrzej Duda objął tron

Lub:

Ty jesteś Duda, prezydent Duda, dobrze to wiem

Masz w głowie cuda, czy na dole też?

I śpiewał lud:

Niech nam żyje Andrzej Duda

Naród wierzy, że się uda

Nasz prezydent ukochany

Zrywa Platformy kajdany

Prawy Polak, co się zowie

Wiara w sercu, mądrość w głowie

Z Bogiem wszystko nam się uda

Bo jest z nami Andrzej Duda

A według ryciny rytownika harcownika Mleczki apartament Męża i jego żony odwiedził sam Bóg, a żona go wdzięcznie przywitała „Mężu, do ciebie!”. Bo też niezmiernie rzadko można było spotkać na widoku publicznym Męża gdzieś indziej, a nie jako nie pod baldachimami biskupimi. Za to pokochał go lud i naród i pieśni o nim długie układał. I był Mąż odtąd pilnie od wszelkich niebezpieczeństw strzeżony.

Tyle udało się do tej pory odczytać ze średniowiecznego manuskryptu. Co odczytaliśmy, to wiernie oddaliśmy, jak więcej odczytamy, to później poskładamy i wszystko wiernie oddamy. Śpiewać dzieje pacholęcia to cel tego przedsięwzięcia.

Tak nam dopomóż Bóg.

Skryba Michał Waliński

11 września 2015 roku

Polecam: Michał Waliński, „Niezłomny”

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s