Pogoda. Z obrzydzeniem o mediach (1)

W tym miejscu dawałem już nieraz temu wyraz. Temu, czyli zbrzydzeniu mediami. Wszelakimi. Gazetami, portalami, telewizjami, radiami (z wyjątkami). Ergo, coraz rzadziej ich słucham, je oglądam, czytam, przeglądam. Paradoksalnie, byłem przez wiele lat pożeraczem prasy, gazet, tygodników, miesięczników. Dzisiaj patrzę na gazetę jak na budyń waniliowy z sokiem, którego nigdy nie znosiłem. Owszem, chętnie bym zajrzał do tego czy innego miesięcznika, lecz po bezpowrotnym upadku kiosków „Ruchu” w Polsce, za co obwiniam rodzimy kapitalizm, dotarcie do niektórych pism jest trudniejsze niż zdobycie kalendarza „Pirelli”, a zresztą na tym kalendarzu zupełnie mi nie zależy, bo w takim przeciętnym portalu internetowym, poczynając od gazeta.pl, dup bez liku. Od razu wyjaśniam, że chodzi o dupy sensu largo lub tylko niektóre dupy metaforyczne, bo o kobiecie lub dziewczynie nigdy bym się per „dupa” nie wyraził.

Oświadczam, że moje zbrzydzenie mediami ma różne powody i w sumie nie wiem, czy ma charakter strukturalny, czy astrukturalny.

No bo weźmy takie „pogodynki”, czyli zapowiadaczki, prezenterki pogody w telewizji. Dlaczego one stoją tyłem do mapy i przodem do widzów, wachlując szeroko prawą ręka coś nad swoją głową i rzadko trafiają w miejsce, o którym akurat mówią? Dlaczego nie stoją odwrotnie, czyli niejako naturalnie? Zawsze byłem zdania, że tyły bywają niejednokrotnie ciekawsze od frontów, poza tym niech żyje naturalność. Dlaczego wszystkie one są chude jak niedokarmiane modelki na wybiegu? Gdy na przykład panują koszmarne upały, czy one nie powinny być chociaż odrobinę spocone i  zmięte? Byłyby bardziej realne i wiarygodne. Wystarczy, że poprzedzające pogodynki dzienniki są w całości nienaturalne i niewiarygodne! Czy w telewizji, portalach i w gazetach wszystko trzeba robić pod PaintShopa? Czy kobiety na tym świecie nie mają (poza reklamą) pryszczy, żylaków, łupieżu, pomarańczowych skórek i nieraz sporej nadwagi? Jak widzę taką jedną i drugą „pogodynkę”, mówię sobie jak ten chłop patrzący na żyrafę w Zoo: „Nieeee, takie coś nie może istnieć! Matka, chodźmy do kuraków!”

Jeszcze jedno. Dlaczego te pogodynki są aż tak bardzo pozbawionymi wyczucia społecznego, nieempatycznymi sadystycznymi istotami? Bo otóż mówią do nas (po trwających miesiąc afrykańskich upałach): „We wtorek, proszę państwa, w całej Polsce deszcz, ale od środy wróci piękna słoneczna z temperaturami 34-36 stopni Celsjusza i tak już będzie do końca września”. Wtedy wyżej wspomniany chłop pewnie klnie: „Ożeż ty, żeby cię…” Pogodynki płci męskiej, poczynając od programu 1 TVP, w ogóle powinny ograniczać się do fonii, a nie pływać jak kret crawlem po mapie niżów, wyżów i wiatrów ze Wschodu. Można ewentualnie zaoferować tym panom małe okienko na zademonstrowanie otworu gębowego, żeby ludzie nie pomyśleli, że mówi komputer albo kosmita.

I jeszcze jedno: można by sądzić, że każda pogodynka i każdy pogodynek to niespełniona aktorka lub niedoszły aktor. Lub szołmen. Lub didżej. Lub cyrkowiec. Lub przynajmniej wodzirej weselny. Zachowują się na wizji co najmniej tak, jakby grali Hamleta lub Ofelię w wersji komediowej. Niedorobiona mapa Polski/pogody za nimi przygląda im się z tyłu (?) i głupieje.

A ci od pogody w radiu? Mają jeden walor: nie widać ich. Za to jak mówią! Ta dykcja, ta szybkość! Tylko dlaczego notorycznie pomijają pewne miejscowości? I operują dużym przybliżeniem?

Tak sobie myślę, że bez pogodynek i pogodynków w telewizji i radiu pogoda by nam znormalniała, dziura ozonowa sama by się po cichu zszyła, a globalne ocieplenie okazało mitem.

Michał Waliński

25 sierpnia 2015 roku

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii media, programy informacyjne i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s