Na kogo głosowałem w drugiej turze wyborów prezydenckich?

W poniedziałek listonosz dostarczył przesyłkę wyborczą. Wczoraj zagłosowałem i listonosz odebrał kopertę zwrotną. Wypada pochwalić Urząd Miejski w S., który szybko zareagował na moją prośbę (e-mail) dotyczącą chęci głosowania korespondencyjnego, jak i pobliską placówkę pocztową, która przysłała listonoszy po odbiór. Decyzja uczestniczenia w głosowaniu w takiej formie nie wynikała z wygodnictwa – wyprawa do punktu wyborczego jest w moim przypadku niemożliwa.

W mediach krążyły informacje o rzekomo bardzo skomplikowanym systemie głosowania korespondencyjnego (można podobno pogubić się w różnych kopertach i wkładaniu odpowiednich kartek w sposób właściwy). To jednak jakieś mity, instrukcja jest jasna, koperty odpowiednio oznaczone.

Bo mimo wszystko opuścić głosowania nie chciałem. Wychodzę od dawna z założenia, że jeśli mamy na co dzień prawo głośno krytykować państwo i władzę, wyrażać zadowolenie lub niezadowolenie, to mamy obowiązek – obywatelski – głosowania. Przynajmniej tyle możemy zrobić. Bynajmniej nie potępiam tych, którzy deklarują, że do wyborów pójdą, lecz oddadzą głos nieważny.

Sam zamierzałem zakreślić na karcie obu kandydatów. Na Dudę tak czy siak bym nie zagłosował, ale pewne momenty z pierwszej debaty z Komorowskim obnażyły kompletnie jego nicość i skompromitowały go. Nie tylko w moich oczach. Gdy poruszył kwestię Jedwabnego, to podlizywał się antysemitom, bo innej przyczyny poruszenia tego tematu nie widzę. Gdy oświadczał, że wiedzę o górnikach i kopalniach zdobywał w domu, od rodziców pracujących na AGH, to się ośmieszał. Dowiódł, że zupełnie się nie zna na polskich stoczniach i „polskim” grafenie. Skompromitowało go ponadto blokowanie etatu na UJ, wkrótce wyszło także na jaw, że ponadto zarabia(ł) na drugim etacie na pseudouczeni w Poznaniu, jednak nie wystąpił o zgodę na tę pracę do rektora UJ. Duda chce ludzi wsadzać do więzienia za in vitro. Obiecanki-cacanki, które deklaruje, są nie do zrealizowania.

Urzędujący prezydent głęboko mnie rozczarował. Chodzi o całokształt. Cała kadencja niemrawa, kandelabrowa. Ogólniki, frazesy, liczne gafy. Drętwa polityka zagraniczna, dęte słowa o bezpieczeństwie państwa, brak istotnych inicjatyw. Aczkolwiek własnego wąsa nie zgoliłem, pozwolę mu umrzeć wraz ze mną (jak zechcą, później mnie ogolą), to jednak typów sarmackich, jowialno-rubasznych w polityce nie lubię. Bronią się co najwyżej w literaturze i w teatrze. Nie lubię ponadto myśliwych. Szczególnie głęboko rozczarował mnie pan prezydent po klęsce w pierwszej turze, rozczarował i zezłościł swoimi politycznymi woltami. Ten projekt referendum i w ogóle sprawa nieszczęsnych JOW-ów, nadzwyczaj szybkie projekty innych ustaw, na które nagle znajdują się pieniądze (np. emerytura po 40. latach pracy), błyskawiczne podróże po kraju na spóźnione spotkania z obywatelami. W samej zaś debacie jakaś nieprzystojna agresja ze strony prezydenta, chodzenie po studiu, jakby nagłe ADHD. Last but not least, udział w programie największego, najpotężniejszego i najbardziej wpływowego dziennikarza polskiego red. Kuby Wojewódzkiego, jakieś mętne przecieki ze sztabu prezydenckiego, że niby prezydent jednak wystąpi w debacie proponowanej przez Kukiza w Lubinie, chociaż pewnie nie wystąpi.

Czy to wszystko jest poważne? Nie dziwię się decyzji aktorki Joanny Szczepkowskiej, która zrezygnowała z funkcji ozdobnika w sztabie Komorowskiego. Natomiast aktor Karolak jako tuba prezydenta jest śmieszny.

Jeszcze jedno: czy można uwierzyć, że dziennikarz z takim doświadczeniem jak Tomasz Lis dał się wpuścić nieświadomie (z Karolakiem) w kolportowanie fałszywych (podrobionych) „deklaracji” córki kandydata Dudy i przyjąć je za prawdę z całym dobrodziejstwem inwentarza? Pierwszoklasista by się zorientował, że coś tu nie gra. W sztandarowym programie „Tomasz Lis na żywo”? Może Lis nie powinien występować na żywo? Może jego program należałoby dawać po jakimś gniocie, którego nikt nie ogląda, a nie po serialach z wielomilionową widownią? No i te piękne gesty: T. Lis dogonił posła Dudę na korytarzu i osobiście go przeprosił, a jak zwykle dyspozycyjny red. Kraśko przeprosił za niego Kingę Dudę …w „Wiadomościach”. Komentatorzy polityczni z radia i telewizji, gazet i mediów z opcji PO-wskiej, łączcie się! Widmo PiS-u krąży po Polsce! Za to Pospieszalskiemu, za drwienie z popularności Komorowskiego program natychmiast zawiesili. Pospieszalski mnie nie obchodzi, jednak raz jeszcze potwierdziło się, że Polska jest krajem ludzi równych i równiejszych. Na pocieszenie: na portalu red. Lisa „NaTemat” co poniektórzy autorzy zdążyli już zrobić z Dudczanki polską księżniczkę.

Wracając do Dudy: nie potrafię pojąć, jak to się stało, że człowiek dosłownie znikąd zdobył tak szybko zaufanie milionów, człowiek o zerowych kompetencjach politycznych, facet od bajerowania i omamiania? Aż tak pokochali Polacy jego styl? Mnie po paru minutach słuchania dziwnego skandowania (melorecytacji?) Dudy i oglądania „mowy ciała” Dudy absolutnie odpycha od Dudy. Jak słyszę gdzieś lub widzę plastikowo-disneylandowską aparycję Dudy, rzucam się, aby natychmiast wyłączyć, a jak nie zdążę, to rzucam w odbiornik butem, szklanką lub czym popadnie. Ten człowiek, poza plecami prezesa, nie ma żadnego zaplecza politycznego i jako ewentualny prezydent nie zrobi kroku bez prezesa. Widzę kraj mój we władaniu Maciarewiczów, Ziobrów i Kurskich Jacków. No, może bez tego ostatniego. Kurski, jeśli to on tak „świetnie” przygotował Dudę do pierwszej debaty, chyba już nie ma szans wyjść z wycieraczki przed na salony prezesa.

Proszę państwa, gdzie my żyjemy? Podobno do debaty przygotowywali Komorowskiego M. Kamiński i R. Giertych, a Dudę wspomniany J. Kurski. Jeśli to prawda, to warto przeanalizować specyfikę takiego doboru, przypomnieć sobie niegdysiejsze poczynania tej zacnej trójki. O ile prawdą jest, że każdy człowiek jest zwierzęciem politycznym, w ich wypadku mamy do czynienia z… Dopiszcie sobie, drodzy państwo, sami. Panopticum osobników wiszących u różnych klamek.

Zatem wybór, jakiego dokonałem w głosowaniu, był wyborem przeciwko sobie, ale będziemy mieli do czynienia z sytuacją, gdy pojedyncze głosy zaważą na zwycięstwie jednego lub drugiego pretendenta. Jestem zniesmaczony miejscem na karcie do głosowania, w którym postawiłem wyborczy krzyżyk, bo taki wybór umacnia trwający od dziesięciu lat klincz PO-PiS, układ szkodliwy dla Polski.

Zjednoczona lewica w Polsce przestała istnieć, chociaż niektóre partie mają „sojusz” w nazwie. Istnieją jakieś rozproszone kadłubki po lewicy i dzisiaj nikt tego nie jest w stanie zebrać do kupy. Kanapowe inicjatywy profesorskie (Hartman, Środa) są śmiechu warte. Lewicy źle zrobiły niewyżyte ambicje pewnych osób. Miller, chce czy nie chce, już wyprowadza sztandar do niebytu, lecz wcześniej inni zrobili swoje: Borowski, Kwaśniewski po dwóch kadencjach prezydenckich, Siwiec, Kalisz, Palikot, Grodzka, Nowicka. Polska pozbawiona porządnej lewicy będzie krajem ogołoconym z pewnych istotnych i niezbędnych wartości.

Wiele jednak wskazuje, że do przewartościowania polskiej sceny politycznej dojdzie w październikowych wyborach do Sejmu. Wyborcy Kukiza już się mobilizują. Nie bez szans może być ugrupowanie (partia?) skupione wokół Leszka Balcerowicza i Ryszarda Petru, jeśli takowe powstanie. W jakim kierunku to wszystko się potoczy, trudno przewidzieć, prawdę powiedziawszy, niewiele wiemy o zwolennikach Kukiza. Najważniejsze, żeby skończył się nieszczęsny „monopol” PO i PiS.

Michał Waliński

21 maja 2015 roku

Reklamy

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii głosowanie, polityka, wybory prezydenckie i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Na kogo głosowałem w drugiej turze wyborów prezydenckich?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s