Michał Boni lewituje

Ja od 31 stycznia br. usiłuję się odciąć, odbić od rzeczywistości, by ewentualnie odnaleźć swoje transcendentalne ja, lecz mi na razie nie wychodzi. Za to europoseł Michał Boni począł fantastycznie lewitować.

Metafory lewitacji używam na określenie stanu, gdy człowiek podejmuje jakieś mało- lub nonsensowne działania, a jego rozum przysnął i nie reaguje prawidłowo na owe działania. Powiem więcej: umysł człowieka jest wówczas przekonany, że jego posiadacz czyni słusznie, właściwie i upiera przy swoim. Powiem jeszcze więcej, człowiek w takim stanie zaczyna przypominać czupurnego kogucika, którego nawet bezkompromisowy dziennikarz z TVN nie jest w stanie okiełznać (por „Fakty po Faktach”, 13 II br.), także red. D. Wielowieyska w swojej niedzielnej audycji w TOK FM nie zdołała poskromić (15 II). Przy czym nie należy stanu tego mylić ze stanem upojenia alkoholowego czy narkotycznego.

O co chodzi? Otóż Michał Boni podjął był głodówkę w sprawie ukraińskiej pilotki Nadii Sawczenko więzionej przez Rosjan. Rzecz jasna, jestem całą duszą za bohaterską Nadią, za jej uwolnieniem, jak i autentycznym zakończeniem rzezi we wschodniej Ukrainie. Jednak gdy słyszę, że głodówka, której podjęła się z Bonim grupa europosłów nazywa się „głodówką rotacyjną”, to nie tylko ja pękam ze śmiechu. Nadiu, wybacz!

W ogóle, z tymi różnymi współczesnymi „głodówkami” mam wyraźny kłopot. Kiedy słyszę o dietetycznych „głodówkach” gwiazd kultury popularnej i głupawych celebrytek, rżę ze śmiechu. Kiedy oglądam celebrę „głodówkową” górników z Jastrzębia, rżę z politowania jeszcze bardziej (moi dwaj dziadkowie byli górnikami, jeden na Kaźmirzu”, drugi w Rudzie Śląskiej, jeden w kopalni stracił nogę, drugi w powstaniu śląskim, prawie, słuch, ale gdyby dożyli, na pewno by tych z Jastrzębia nie zrozumieli).

Michał Boni, gdzie może, zawile objaśnia w mediach, co to jest „głodówka rotacyjna”. Co dzień inny poseł głoduje aż 24 godziny i tak oto się panowie solidarnie wymieniają współczuciem. Sens tego, powiada były minister, jest przede wszystkim symboliczny. Niech świat, patrząc na bohaterskie działania i nadzwyczajne poświęcenie europosłów, pamięta o Nadii. Tym bardziej, że Boni jest też dumnym posiadaczem tiszerta z wizerunkiem pilotki. Je suis, Nadia! Powinien Boni jeszcze pilotkę zacząć nosić. W czasach mojej młodości były bardzo modne. I zdrowe na uszy!

Z mojego oglądu wynika, że w wypadku większości polskich europosłów i polityków pobyt w Europarlamencie bardzo szkodzi umysłowo. Nie mówię, że to wpływ Belgów, bo Belgów tam statystycznie niewielu, ale jakaś istotna przyczyna aberracji umysłowych być musi, bo przecież chyba nie klimat brukselski. Za mało brukselki jedzą? Za dużo frytek z keczupem?

Tak jakoś szybko wchodzą w skóry sytych, zadowolonych z życia i z siebie zachodnich Europejczyków, tak łatwo zamieniają powagę na śmieszność, ważkie słowa na błahe gesty, mądrość na infantylizm. Boniego uważałem i uważam za jednego z najlepszych ministrów w rządzie Tuska (co widać też na tle miłego, lecz nijakiego Halickiego), a tych dobrych było bardzo niewielu. Zawsze też było mi miło, że jako recenzenci, sąsiadowaliśmy kilkadziesiąt lat temu na łamach znakomitych „Regionów”.

Gdyby Boni pojechał zrobić w pojedynkę manifestację w obronie Sawczuk na Placu Czerwonym, to by było coś, chociaż nie przepadam za politykami jeżdżącymi przed wyborami na Majdan, Krym i gdzie tam jeszcze. Ostatecznie jest już po wyborach do euro. Gdyby z pensji ufundował pomoc dla dzieci pokrzywdzonych wojną na Ukrainie, to byłoby coś. Tym razem jednak Boni dołączył do tych, także polityków, którzy oblewają się wiadrem zimnej wody, bo bardzo współczują chorym na stwardnienie rozsiane boczne. Jego, Boniego, niezaprzeczalną zasługą jest przyswojenie polszczyźnie nowego związku frazeologicznego: „głodówka rotacyjna”.

Unia zaś skompromitowała się i kompromituje nadal w sprawie Ukrainy. Unia – przez brak jedności – zachęca Putina do dalszej agresji. Po co nam taka Unia? Niemiecka kanclerz i francuski prezydent krzątają się w Mińsku, bo mają w tym interes. I Niemcy, i Francuzi rwą się do wznowienia handlu z Rosją. Polscy doradcy podobno podszeptują Poroszence, aby oddał Rosji Wschód Ukrainy. Co porabia nasz wielki mąż stanu Tusk, nie wiem. Słyszałem natomiast, że nie za bardzo podobają się współpracownikom rządy Pani Komisarz Bieńkowskiej.

Nie widzą, sorry, że zmienił się klimat?

Michał Waliński

16 stycznia 2015 roku

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktorzy, głodówka, głodówką rotacyjną, lewitować, Michał Boni lewituje, Niemiecka kanclerz i francuski prezydent, pilotki Nadii Sawczenko, tiszerta z wizerunkiem pilotki, wschodniej Ukrainie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Michał Boni lewituje

  1. Bogna Drozdek pisze:

    Za publicystyką T. Terlikowskiego, jak dobrze wiesz, nie przepadam, ale tym razem zamiast własnego, przytoczę jego komentarz na FB:

    Dzięki eurodeputowanym dowiedziałem się, że od ponad 
40 lat walczę o różne ważne sprawy. Tak jak oni bowiem 
w intencji aresztowanej Nadii Sawczenko, tak i ja od urodzenia uprawiam rotacyjną głodówkę. Nie jem, by potem jeść, i tak w kółko. Do tej pory nie wiedziałem tylko, że w ten sposób mogę walczyć o rozmaite ważne sprawy, a teraz dzięki niezawodnemu posłowi Michałowi Boniemu wiem, że jest to możliwe.
    Zastanawia mnie tylko, dlaczego eurodeputowani na ten zacny pomysł, by zamiast uprawiać politykę (za co, jak sądziłem, im się płaci) głodować rotacyjnie, wpadli dopiero przy okazji wojny, jaką z Ukrainą toczy Rosja? A przecież mogliby głodować także w intencji bezrobotnych albo kryzysu finansowego w Grecji, a nawet w obronie praw rolników. Polityka w europarlamencie odeszłaby wreszcie do lamusa, a oświeceni posłowie, za grube pieniądze, zamiast pracować, głodowaliby rotacyjnie. Podobne reguły można wprowadzić także w Polsce. I tak Ewa Kopacz, zamiast się mierzyć z problemami Śląska, mogłaby głodować (najlepiej rotacyjnie na zmianę z kumpelkami z zakupów) w intencji ich samoistnego rozwiązania. Marek Sawicki, zamiast się zajmować rolnictwem, głodowałby w intencji przemiany swoich przeciwników w sprzymierzeńców. Wreszcie Joanna Kluzik-Rostkowska, zamiast stawiać czoła problemom trapiącym edukację, mogłaby głodować w intencji tego, by napastujących ją rodziców sześciolatków szlag trafił.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s