Zawiesił świat

31 stycznia br. – z przyczyn osobistych, prywatnych, a przy okazji w jakimś sensie poznawczych – zawiesiłem na czas nieokreślony istnienie świata.

Tradycyjna polska sklepowa z okresu PRL napisałaby na kartce wywieszonej na zamkniętych drzwiach sklepu mniej więcej tak: „Z powodu chorobowego zamknięte Aż do otwarcia”. Albo tak: „Sklep zamknienty spowodu komuni.” Albo jeszcze tak: „Bez rodzine sklep zamknięty do wyjaśnienia.” Albo: „Przes menża i siostre sklep apsolótnie zawarty do otwarcia.” Albo: „Wyszłam na chwilę. Nie wiem, czy wrócę”

Ale ja nie jestem ani sklepem, ani sklepową, tedy pozwalam sobie na radykalne zawieszenie istnienia świata.

O ile ważności reguł matematycznych nie mógłbym zawiesić, bo dwa razy dwa zawsze będzie cztery i absolutnie nie da się w to zwątpić, to istnienie świata zawiesić mogę. Reguły matematyczne doskonale się obejdą bez świata, chociaż odwrotnie już nie za bardzo. Lecz nie o to „się rozchodzi” (jak by napisała wspomniana sklepowa), lecz o to, że świat zawsze był, jest i (prawdopodobnie) będzie pojęciem względnym.

Zauważmy, jak bardzo zmieniało się pojęcie świata w historii myśli ludzkiej. Świat w różnych mitologiach. Każdy z wybitnych presokratyków operował inną naukową wizją świata, tak, to były już pierwociny (jakże wspaniałe) nauki. Czym był świat w czasach imperium rzymskiego? Jak kształtowały się poglądy na świat w długim okresie średniowiecza? Jak bardzo zmieniali pojęcie świata Kolumb, Kopernik czy Newton, twórcy nowych paradygmatów myślowych?  A świat społeczny w wizji Marksa? A rewolucja w fizyce będąca dziełem Einsteina? Człowiek-świat w ujęciu Freuda?

Dzisiaj wiemy o świecie tak wiele, a przecież ciągle wiemy niewiele. Więcej wiemy o wszechświecie niż o głębiach ziemskich oceanów czy tajemnicach mózgu ludzkiego.

W dodatku inny jest świat wierzącego, bez względu na religię, czy raczej uwzględniając religię, inny dla ateisty, inny dla agnostyka, jeszcze inny dla „dzikiego”, który uchował się szczęśliwie (?) w brazylijskiej czy borneańskiej dżungli. Inny jest świat dziecka, a inny świat „przeciętnego” dorosłego. Inny był świat Kaspera Hausera, inny mieszczuchów, którzy go „przygarnęli”.

Od wczesnej młodości moją ulubioną zabawą były rozmowy z …Adamem Mickiewiczem. Toczyłem je w myślach, próbując Wieszczowi wytłumaczyć, co to jest długopis, wieczne pióro, biustonosz nowej generacji, spłuczka klozetowa, samochód, lodówka, komputer, Google i związek partnerski. W ogóle – starałem się w tych dialogach być wiernym tłumaczem współczesnego nam  języka polskiego, wraz z jego dialektami, żargonami, gwarami itd.

Dlaczego wybrałem akurat pana Adama? To moja słodko-gorzka tajemnica. W każdym razie wiem, że stałoby się nieszczęście, gdyby „wyrwać” Mickiewicza z jego świata i „wrzucić” w nasz świat. Nie wiem, czy w razie czego przydatna byłaby długoletnia kwarantanna i trening adaptacyjny przy udziale najwybitniejszych psychologów, psychoterapeutów, trenerów mózgu ludzkiego i innych. Wątpię. No, może trochę przydatna byłaby wiedza, iż w jego czasach i w jego świecie funkcjonowało pojęcie wariata.

Pomińmy kwestię niezliczonych kontekstów, w jakich operujemy pojęciem świata. Piszę tak, jakbym był nie z tego świata. On zaś jest światowcem, ale mu nie zazdroszczę, może troszeczkę. Świecie ty mój! Idę przez świat i nie widzę światełka w tunelu. Oświeć mnie, proszę. Ten film pokazuje tajemnice świata przyrody. Epoka oświecenia – apoteoza myśli ludzkiej. Wiara, że człowiek osiągnął/może osiągnąć apogeum. Każde apogeum. Wolter walczący przez całe życie z kościołem i religią, wzywający na łożu śmierci księdza z ostatnim namaszczeniem.

Czy da się więc zdefiniować świat? Osobiście wątpię, jak powiedziałaby moja sklepowa. Zatem świat – w każdym kontekście – to pojęcie niejednoznaczne, mgliste, niejasne, niewyraźne, niezupełne, jednostronne, a więc nieoczywiste i nieapodyktyczne, może zresztą na tych właściwościach polega jego urok i czar, jego moc przyciągania. Może dlatego żaden człowiek nie może się obejść bez tego pojęcia? Zarówno bezzębna wiekowa staruszka z Podlasia, która poza swoją wsią świata nie widziała, i wielce czcigodny profesor z uniwersytetu, który zjechał kawał świata i jeszcze więcej o świecie się naczytał? Dla niej świat to jej wieś i okolica, on zaś miota się między paradygmatami.

W każdym razie, zawiesiłem istnienie świata i od prawie dwóch tygodni podejmuję heroiczne próby wyciągnięcia siebie z tamtego świata, który jakby przestał być moim światem.

Nie posiadam warkocza z tyłu głowy, posiadam jednak ogromne kudły na całej głowie i dwoje uszu. Do czego mi służą? Do tego, abym mógł się ewentualnie sam wyciągnąć i wyciągnąć swoją „psyche”, chwyciwszy oburącz za kudły i uszy. Nie mam pod ręką stosowniejszych narzędzi, bo zawiesiwszy istnienie świata, odrzuciłem – jako nieapodyktyczną apodyktyczność – tzw. naukę, w tym logikę. Zatem mam do dyspozycji chyba jedynie i tylko „metodę” barona Műnchhausena, który jak powszechnie wiadomo, potrafił się z bagna sam wyciągnąć, chwyciwszy za własny kucyk i ciągnąc. Kucyk na głowie.

Muszę więc odrzucić nie tylko doświadczenie z nauk płynące, ale także doświadczenie własne, własną psychikę i własne życie psychiczne. Próbuję więc, próbuję od dwóch tygodni i chociaż Műnchhausen potrafił, ja jeszcze nie umiem. Wierzę jednak głęboko, że się uda i że nawet wystrzeliwszy sobie w łeb kulę z rewolweru, zdążę wskoczyć na wystrzeloną kulę i tym sposobem odbyć ostatnia podróż. Jak głosi mądrość ludowa, wiara czyni cuda.

Po co mi to?

Ano po to, aby się odciąć i uzyskać wgląd w istotę rzeczy, zatem i w siebie. Zakładam (może zbyt nawinie), że transcendentne istnieje i niekoniecznie Boga oznaczać musi.

W coś trzeba wierzyć. Nieprawdaż?

Michał Waliński

13 lutego 2015 roku, czyli w Dniu Czarnych kotów napisał był.

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii felieton, Filozofia, świat i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Zawiesił świat

  1. Dziękuję. Na pewno napiszę.

    Polubienie

  2. Bogna Drozdek pisze:

    Powodzenia! I nie zapomnij napisać o wrażeniach 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s