Prezerwatywa narodowa

Reklamy mogą być bardzo inspirujące. Zachęcają na przykład do marzeń, a wszyscy wiedzą, że bez wykształcenia zdolności marzenia my, gatunek, nie bylibyśmy jeszcze gatunkiem ludzkim.

Co prowokuje marzenie? Marzenie prowokuje zdziwienie. Zdziwienie implikuje myślenie. Myślenie prowokuje działanie albo – gdy do gry wkracza kalkulacja rozsądkowa (zdroworozsądkowa) – brak działania. Działanie podnieca rywalizacja, także międzynarodowa, najlepiej jakaś wojna, może być nawet zimna. A wiele z tego zawdzięczamy propagandzie lub reklamie.

Brak konkretnego działania, w konkretnych sytuacjach, również wzbogaca nasz magazyn pamięciowy i, gdy przychodzi odpowiednia chwila, świadomość, łaskotana przez podświadomość, każe nam próbować raz jeszcze, tylko nieco, lub zupełnie, inaczej. Aż się uda albo świadomie zrezygnujemy z tej części tortu. Marzenie może przybrać formę mitu. Bez mitu o Ikarze i Dedalu nie byłoby Gagarina i Tiereszkowej. Wspominam kosmonautów radzieckich nie bez powodu: to było moje wielkie przeżycie pokoleniowe z wczesnej młodości czy późnego dzieciństwa. No i wcześniej – Łajka!

Jednak jeszcze na rok przed Tiereszkową, w 1962, w lot „zespołowy” wybrali się kosmonauci radzieccy Nikołajew i Popowicz. Każdy na innym „Wostoku”; zbliżyli się do siebie na orbicie na odległość niespełna siedmiu kilometrów. Dzisiaj wydaje się to śmieszne, lecz to nie było śmieszne. Nikołajew ożenił się później z Tiereszkową i chciałbym napisać, że żyli długo i szczęśliwie, spłodziwszy kosmonautyczną córkę, lecz muszę napisać, że wkrótce się rozwiedli. Nie wiem, z kim została córka, ale chyba nie wyleciała w kosmos. Nikołajew już nie żyje, „Walentyna, Walentyna” otwierała olimpiadę w Soczi i wiernie służy Putinowi, a dla mnie ważniejsze jest wspomnienie, że lot Nikołajewa i Popowicza śledziłem kilka razy gołym okiem, na dzikim „polu namiotowym” (wtedy Polska była jak dzisiejsza Skandynawia, można było biwakować gdziekolwiek), na wysokiej łące w Górach Stołowych, na pięknym rozgwieżdżonym górskim niebie.

Malkontentom i rusofobom przypomnę, że Rosjanie do dzisiaj wożą Amerykanów i innych chętnych w kosmos. Nie da się ukryć, że tamte sukcesy radzieckie były wynikiem rywalizacji z USA i były wymuszane także przez komunistyczną propagandę. Tiereszkowa całe hymny dla Komsomołu z kosmosu słała. Ale sukcesy radzieckiej powojennej kosmonautyki były też ewidentnym spełnieniem marzeń uczonych rosyjskich i radzieckich wcześniejszych pokoleń. Rzecz jasna, i Rosjanom „dopomógł” wybitnie von Braun.

My, ludzie, zapomnieliśmy o tym, co jest naszą wielką zdolnością, inaczej mówiąc, nie doceniamy marzeń lub szydzimy z marzeń. Może zatem przyjrzyjmy się krukom, które niebawem dorównają nam zdolnościami, a może nawet nas wyprzedzą. Kruki wkrótce opanują przyrodę, zaś ludzie staną się gatunkiem podrzędnym, usługodawczym. Już dzisiaj kruki sprytnie wtaczają orzechy w twardych łupinach na jezdnię, samochody (jeszcze prowadzone przez ludzi) rozjeżdżają je, a cwane ptaki wydziobują to, co najlepsze. Kiedy od czterech miesięcy obserwuję nasze dwa koty, to zauważam, że to one, a nie my, piszą nową ustawę o obowiązujących w domu zasadach współżycia i podporządkowują się jej wszyscy: i młodzi i starsi, a nawet mocno starsi.

Co z tą prezerwatywą? Marzę, aby polscy uczeni dowiedli swojej innowacyjności i skonstruowali narodową prezerwatywę, która by jednym Polakom zwalniała tempo, a drugim przyspieszała i żeby w rezultacie rodacy się zsynchronizowali i stali jednym ciałem. Dla paru ważnych spraw narodowych.

Jak pęknie, trudno, lecz próbować trzeba. Od wczoraj mamy w aptekach dostępne bez recepty pigułki „dzień po”.

Michał Waliński

15 stycznia 2015 roku

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii marzenie, postęp i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s