Kalicińska

Każda epoka ma takiego Balzaka, na jakiego zasługuje. Moim zdaniem pewni krytycy i literaci niesłusznie czynią, drwiąc z książek Małgorzaty Kalicińskiej. Może to zazdrość? O nakłady? O „masowych” czytelników?

Pisać literaturę popularną na przyzwoitym poziomie to nie powód do wstydu. Zresztą najwięcej o dzisiejszej Polsce mówią coraz lepsze polskie kryminały, a to też literatura popularna.

Proza Kalicińskiej to już nie tanie romansidła „dla kucharek i pomocy kuchennych”, chociaż jeszcze nie „Noce i dnie” Dąbrowskiej, skądinąd znienawidzone przez pokolenia uczniów.

U Kalicińskiej też dnie i noce, wylewisko postaci, domy prawdzowie rodzinne, rozstania, powroty, miłości, zdrady i znów miłości. Im dalej od mazurskiego Rozlewiska, tym niebezpieczniej – siedliskiem wszelakiego zła moralnego jest oczywiście Warszawa. Rozlewisko to życie wedle jasnych reguł narzucanych przez Naturę. Cywilizacja to zagrożenie dla człowieka, a człowiek jest z definicji istotą, której przeznaczeniem jest czynić dobro. Kalicińska umiejętnie odgrzewa stary mit Rousseański.

Niejedna i niejeden wzrusza się, śledząc losy bohaterów Kalicińskiej.  Niejedna łza spływa w trakcie lektury po policzku. Niech sobie kpią z Kalicińskiej malkontenci. Nam wystarczy świadomość, że po tym świecie chodzi więcej ludzi dobrych niż złych. Łatwo to policzyć, zliczając bohaterów Kalicińskiej, a nie znajdziesz między nimi ani jednej postaci z gruntu złej. Owszem, niektórzy czasem zbłądzą, lecz niechybnie wracają na ścieżkę cnoty, inni ciągle jeszcze błądzą, ale na pewno przestaną w którymś z kolejnych tomów. Wyrodna matka po latach odbuduje miłość do córki (i vice versa), okaże się kobiecym aniołem, a narracja będzie mogła się potoczyć. U Kalicińskiej ludzie się rozwodzą (w Warszawie) po to, aby się następnie schodzić (nad Rozlewiskiem) lub trwale zaprzyjaźniać. U Kalicińskiej nawet młody ewidentny nierób, leń i fantasta okazuje się do rany przyłóż, a kościelna bigotka, matka księdza, okaże się w sercu osobą nadzwyczajnie tolerancyjną i empatyczną, nad Rozlewiskiem pokochają i zrozumieją nawet osobę psychicznie ułomną.

Magia Rozlewiska potrafi zamienić społeczeństwo we wspaniale funkcjonującą (prawie) komunę, zjadaczy chleba w (prawie) hipisów przerobić. Każdy, ale to każdy cień dobrego w sobie nosi lub jest po prostu dobrym człowiekiem, przekonuje Kalicińska, uruchamiając zresztą cały zestaw archetypów, sprytnie ukrywając archetyp Cienia w cieniu.

Carl Gustaw Jung z pewnością by się nie wyparł Kalicińskiej, chociaż o Freudzie tego powiedzieć nie mogę.

Michał Waliński

9 stycznia 2015 roku

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura popularna i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Kalicińska

  1. Ja zawsze lubiłem tzw. sagi czy „powieści-rzeki”. W jakimś sensie tak (także) traktowałem cykl Balzakowski.

    Polubienie

  2. Alicja pisze:

    Mam podobne zdanie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Bogna Drozdek pisze:

    Obejrzałam cały serial z niezapomniana Małgorzatą Braunek, więc powiesci już czytać nie będę. W przeciwienstwie do „znienawidzonych przez pokolenia uczniów” (tak, to prawda 🙂 ) Nocy i dni, które docenilam… dopiero w wieku „balzakowskim”.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s