Balzac

Gdy we wczesnej młodości przeczytałem „Eugenię Grandet”, wzruszyłem się. Gdy wkrótce potem przeczytałem „Ojca Goriot”, wzruszyłem się jeszcze bardziej. Z czasem przeczytałem więcej powieści Balzaca, już bez egzaltowanych młodzieńczych wzruszeń, no może trochę. Bardziej z perspektywą na zachowania ludzi opisywanych przez wielkiego realistę.

U progu starości, czyli już dawno temu, zacząłem czytać Balzaca raz jeszcze i w większej ilości, by dojść do wniosku, że życie potwierdza w całej rozciągłości tę prozę. Nie jestem Karolem Marksem, który uczył się socjologii na lekturze dzieł autora „Kuzynki Bietki”. Wystarczy mi świadomość, że po tym świecie chodzi więcej świń niż ludzi dobrych. Łatwo to obliczyć. Każdy w swoim życiu zachował się przynajmniej raz jak świnia. Ci, którzy zaprzeczają, zrobili to co najmniej dwukrotnie. Ludzie przekonani, że są żywymi kandydatami na świętych, być może ześwinili się wielokrotnie.

To w końcu rzecz ludzka, upadać i wzlatywać. Upadek i upokorzenie bywa ojcem i motywatorem wzlotu, bywa i grabarzem. Upadek równie dobrze może wieść ku dobru, jak i złu. Może nawet wiedzie częściej ku złu, zważywszy że w strefie cienia trzeba umieścić także zakłamanie, wyrachowanie, cynizm, interesowność,  brak skrupułów. Przyjrzyjmy się dobrze Eugeniuszowi de Rastignacowi, bohaterowi wielu tomów „Komedii ludzkiej” i ewolucji jego charakteru.

Charakter nie jest więc rzeczą daną raz na zawsze w momencie urodzenia? Drżyjcie astrolodzy, drżyjcie wróżki, a byłą minister Bieńkowską, tę od „Sorry, taki mamy klimat!”, absolwentkę „Staszica” z Sosnowca, wyślijcie, wraz z redakcją „Vivy”, na krótki kurs racjonalizmu.

U Zoli znajdziemy jeszcze czarniejszy obraz człowieka, czy jednak można powiedzieć, że dotyczy to wyłącznie społecznej sfery nędzy, patologii? Balzac częściej daje lustrzane odbicie społeczeństwa, Zola pokazuje wnikliwiej, co się mieści po drugiej stronie lustra. Zastanawiające jest, jak trafnie, chociaż obaj już dawno nie żyją, opisują współczesne społeczeństwo polskie doby kapitalistycznej transformacji, w którym znajdziemy „arystokratów” nowego chowu i karykaturę burżuazji, czyli tzw. klasę średnią, a w którym tradycyjny proletariat został zastąpiony przez prekariat, a była inteligencja przekształciła się w plebs. Jeno chłopi mają się nieźle. A iluż mamy Rastignaców!

Dlaczego tacy jak Balzac, Zola, Stendhal, Flaubert, de Maupassant, Szekspir, Tołstoj, Czechow ciągle są na topie literackim? Bo, pomijając fakt, że świetnie pisali, posiedli umiejętność łączenia studium natury ludzkiej z wnikliwym studium społecznym, splatania szczegółu z ogółem. To czyni ich dzieło uniwersalnym.

U nas – Prus z arcydzielną „Lalką”, ale nie przebił się do świata. Czy tylko ze względu na barierę językową, czy może dlatego, że Warszawa to były i są peryferie świata, a więc nic godnego głębszej uwagi? Iwaszkiewicz prozaik – mistrz psychologii i prześwietlania natury ludzkiej, co unaoczniły dodatkowo przekłady Wajdy na język filmu. A dzisiaj?

Cała nadzieja w Twardochu.

PS. Zapomniałem dodać, że wszystko, co napisałem, dotyczy także niżej podpisanego.

Michał Waliński

6 stycznia 2015 r.

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatora, literatura francuska i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s