Deklaracja wiary nauczyciela pastafarianina

Deklaracja wiary

pastafariańskich nauczycieli języka polskiego, filozofii, etyki i wiedzy o kulturze oraz studentów ze specjalizacją nauczycielską w przedmiocie nie tylko płciowości i płodności ludzkiej.

Typowy pastafarianin w stroju pastafariańskim

Typowy pastafarianin w stroju pastafariańskim

1. Wierzę w istnienie jednego boga, Pana Kosmosu, Latającego Potwora Spaghetti, dalej zwanego LPS, który jest wieczny i, stworzywszy sam siebie, stworzył pod wpływem piwa wszystkich innych bogów i bóstwa, świat cały, góry, drzewa i karła oraz piratów, którzy dali początek ludziom. LPS, który zaszczepił naturze teorię ewolucji, a przez nią teorię inteligentnego spadania jako konieczną przeciwwagę teorii inteligentnego projektu, aby ludzie mieli o czym dyskutować i mniej pili. Który swoimi makaronowymi mackami obejmuje cały wszechświat i jeszcze dużo więcej, czyniąc go doskonale pluralistycznym i monistycznym jednocześnie. Sprawiając, że możliwe może być niemożliwe, a niemożliwe może być możliwe, że każdej tezie odpowiada antyteza, że nie sposób zaprzeczyć jego (LPS) istnieniu, jak i potwierdzić to istnienie, że świat ma początek i granice, jednocześnie nie mając początku i granic, i tak dalej.

1b. Wyraz swoim przekonaniom daję poprzez spontaniczną, duchową i dobrowolną aklamację przynależności do Kościoła Latającego Potwora Spaghetti, niezależnie od tego, czy jestem chrześcijaninem, katolikiem, buddystą, świadkiem Jehowy, Żydem, joginem, masonem, cyklistą, demokratą czy monarchistą, i oświadczam, że wykonując swój zawód, w każdej sekundzie i minucie będę neutralny światopoglądowo i nigdy, pod żadnym pozorem, nie będę reklamował Latającego Potwora Spaghetti, bo onże doskonale sam się reklamuje i ma solidne poparcie w licznych dowodach naukowych.

2. Deklaruję, że na każdej lekcji w szkole – w ramach ćwiczeń czytania ze zrozumieniem, co podkreślam – będę odczytywać fragment Ewangelii Latającego Potwora Spaghetti bądź Luźnego Kanonu, dając uczniom krótką jego interpretację, niewykluczającą innych interpretacji, które nie wykluczają jeszcze innych interpretacji, itd. Jednocześnie przysięgam, że nigdy nie będę nawracać nikogo z jego wiary na jakąkolwiek inną wiarę, w tym pastafariańską, bo nawracanie innych było najbardziej szkodliwą działalnością, jaką wymyślił człowiek od początku swojego istnienia, a ci, którzy dokonywali krwawych krucjat i podbojów w imię religii, jedli za mało makaronu, pozbawiając swoje ciało potrzebnej ilości kwasów białkowych, tryptofanu i fenyloalaniny odpowiedzialnych za produkcję endorfin, wiadomo zaś, dzięki promieniującemu na świat LPS, że istnieje ścisła korelacja między endorfinami a szczęściem. Im więcej makaronu, tym więcej ogólnego i indywidualnego szczęścia, jakby powiedział John Locke.

3. Nie neguję wartości żadnej innej religii, nawet pierwotnej, nawet animizmu, ale do pastafarianizmu przekonuje mnie cały szereg takich atrakcji jak wulkan piwny, góry golonkowe i striptiz w niebie. Deklaruję, że w każdy piątek, czyli pastafariańskie święto, zamiast na lekcje, będę uczniów prowadził do najlepszej jadłodajni w okolicy w celu wspólnej konsumpcji makaronu, a czynić to będę po uzyskaniu zgody rodziców. Każdy uczeń powinien w ciągu roku zaliczyć około czterdziestu rodzajów makaronów z odpowiednimi sosami, nie wdając się w żadne dyskusje na temat wyższości klusek włoskich nad chińskimi, i vice versa, lub inne czcze dyskusje, pogłębiając wybitnie znajomość kultur ludzkich. Jak zechce, może obchodzić także każde inne święto, włącznie z rocznicą Rewolucji Październikowej, Dniem Liczby Pi oraz Dniem Dziecka. Deklaruję, że raz w miesiącu będę z uczniami odwiedzać najbliższe muzea piratów, a naszą kultową lekturą będzie „Wyspa skarbów”. Na lekcjach uczniowie powinni, chociaż nie muszą, mieć głowy okryte durszlakami. Dziewczęta mogą nosić krótkie szorty, a chłopcy nie, chyba że ogolą nogi, a jak im się nie chce, to nie muszą. Każdą lekcję rozpoczynać będziemy odśpiewaniem naszego hymnu:

Piętnastu chłopa na „Umrzyka Skrzyni”

Jo ho ho! I butelka rumu.

Piją na umór! Resztę czart uczyni!

Jo ho ho! I butelka rumu.

 

Do lektury szkolnej dopuszczone będą tylko te książki, w których występuje makaron pod każdą swoją postacią, także ryżowy, sojowy i bezglutenowy, eseje, powieści i poezja sławiące rozkosze duszy i ciała pod każdą postacią i niczym nieskrępowany ich rozwój, propagujące wolność jednostki, powszechną miłość, potrzebę czynienia dobra innemu oraz tolerancję i rozum. Innymi naszymi kultowymi książkami będą „Gargantua i Pantagruel” oraz „Colas Breugnon”, których bohaterowie byli niewątpliwie wyznawcami Latającego Potwora Spaghetti, chociaż zupełnie o tym nie wiedzieli. Każdy uczeń zda maturę, jeśli potrafi zrobić samodzielnie najprostszą pasta lub chińskie pierożki.

4. Uznaję, że ciało ludzkie powstało z życia, które wyewoluowało drogą ewolucji, a którą zaprogramował LPS. Co jeszcze z tego wyniknie, nie wie nikt, poza LPS, ale i to nie jest pewne. Ciało zwierzęcia jest własnością zwierzęcia, a ciało ludzkie jest niezbywalną własnością każdego człowieka. To jednostka ostatecznie decyduje, co może zrobić ze swoim ciałem, a jedyne rzeczy, które wymykają się jej władztwu, są to narodziny i śmierć. Człowiek, by móc jeść dużo makaronu i produkować dużo endorfin, powinien dbać o swoje zdrowie, o harmonijny rozwój swojej osoby, gdy zaś jego ciało zaczyna niedomagać, może, chociaż nie musi, oddać je pod opiekę lekarza medycyny, ten zaś musi uczynić wszystko z chorym lub zagrożonym śmiercią lub kolejnymi chorobami ciałem, do czego obliguje go przysięga Hipokratesa i umowa o pracę. Każda jednostka ma prawo do zdrowia, a dziecko ma prawo przyjść zdrowe na świat. Medyk nie może odmówić choremu, nawet gdy nie jest on katolikiem, jakiejkolwiek formy pomocy, jeśli jest ona uwarunkowana aktualnym stanem wiedzy medycznej, umiejętnościami lekarza i nie zagraża bezpośrednio życiu pacjenta, lekarza i innych ludzi. Żaden lekarz nie może pacjentowi zabronić jeść makaron. Cierpiący na duszy człowiek ma również prawo do pomocy i opieki ze strony odpowiedniego lekarza, przy czym niedozwolone są jakiekolwiek egzorcyzmy.

4b. Oświadczam ponadto, że ciało moje mogę powierzyć w pełni lub w jakiejś części także mojej żonie czy innej kobiecie lub osobie jeszcze innej orientacji, zwłaszcza o ile ona/on/ono równocześnie zechce powierzyć mi swoje własne ciało, ale wszystkiego tego nie muszę czynić, bo jestem wolny, chociaż nie wolno mi nic uczynić bez jej/jego zgody ani nie wolno jej/jemu uczynić nic bez zgody mojej, zaś czyniąc cokolwiek samodzielnie z własnym ciałem, muszę być w zgodzie ze sobą i przestrzegać ogólnych norm społecznych, etycznych i estetycznych. Powierzanie własnego ciała fryzjerowi, masażyście, manikiurzystce lub pedikiurzystce itd. jest osobistym wyborem człowieka.

5. Przyjmuję, że chociaż płeć człowieka wynika z praw biologii, jest ona także zdeterminowana kulturowo (por. różnice między tradycyjną Japonką, tradycyjną Tybetanką i tradycyjną Polką lub tradycyjnym bibliotekarzem i tradycyjnym kibolem piłkarskim), bo gdyby było inaczej, zachowywalibyśmy się i komunikowali jak zwierzęta, zaznaczając moczem swoje terytorium i kierując się zapachem rui.

6. Stwierdzam, że podstawą godności i wolności nauczyciela języka polskiego i wiedzy o kulturze, będącego pastafarianinem, jest jego sumienie, które to sumienie obliguje go do sumiennego wykonywania powierzonych mu przez przełożonych obowiązków dydaktycznych i wychowawczych oraz niesprzeniewierzania się nauczycielskiemu ślubowaniu (starszy nauczyciel, który ślubował „socjalistycznej ojczyźnie” winien skreślić słowo „socjalistyczna”). Jeśli nakłania się go do wykonywania działań i czynności sprzecznych z powinnościami właściwymi dla jego profesji, ustawami, statutami, regulaminami i kodeksem pracy, może on odmówić wykonania polecenia.

7. Uznaję, że jeśli wszyscy bogowie są tworem umysłu ludzkiego, a Latający Potwór Spaghetti w łaskawości swojej dopuścił pluralizm religijny i namieszał z religiami co najmniej tak, jak Lech Wałęsa z partiami politycznymi po roku 1989, to żadne prawo boże i żadne prawo naturalne nie może mieć pierwszeństwa przed prawem ludzkim. Jeśli LPS zaprogramował ewolucję, powstanie małp, piratów i rozumnego człowieka, to obowiązkiem tegoż człowieka jest kierowanie się rozumem, a przynajmniej zdrowym rozsądkiem. Człowiek jest wolny o tyle, o ile jego wolność nie przekracza granic wolności drugiego człowieka, zatem „Czyń, co-ć się podoba”, jak głosi dewiza widniejąca nad bramą wiodącą do klasztoru Telemitów.

8. Oświadczam, że (cytuję) „Naszym jedynym dogmatem jest brak dogmatu. Nie stosujemy żadnych regulacji i nakazów. Podejście do wiary każdego z wyznawców LPS jest indywidualne, nie odprawiamy żadnych rytuałów, mszy ani modłów czy innych tego typu głupot. Nie ma żadnej fizycznej zwierzchności i każdy z członków naszej wspólnoty ma prawo głosu o tym, czym faktycznie jest nasza religia i dokąd zmierza.” Uczeń, który nie chce być uczony przez nauczyciela pastafarianina, może w każdej chwili przejść do innej równoległej klasy lub szkoły,  podjąć naukę indywidualnie lub wyemigrować. Na drzwiach do pracowni szkolnej nauczyciela pastafarianina widnieje znak makaronu (w formie tagliatelle). [cyt. za: http://klps.pl/o-nas.html#osiem]

9. Uważam że – nie narzucając nikomu swoich poglądów, przekonań – jako nauczyciel pastafarianin mam prawo oczekiwać i wymagać szacunku dla swoich poglądów i wolności

w wykonywaniu czynności zawodowych zgodnie ze swoim sumieniem, które – co już zostało stwierdzone – nakazuje mi sumiennie wykonywać powierzone mi obowiązki.

10. Powyższa deklaracja ma charakter luźny, a jej treść może się zmieniać zasadniczo w zależności od warunków atmosferycznych, stanu wody na Wiśle (w Zawichoście), temperatury, wilgotności powietrza, przymrozków, burz słonecznych i innych czynników. Punkt 9. deklaracji jest celowym kryptocytatem.

„Szkoła przygotowuje uczniów do życia w świecie, który nie istnieje” (Albert Camus)

Ramen

Michał Waliński

2 czerwca 2014 roku

 

Reklamy

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii kościół, pastafarianizm, religia, Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „Deklaracja wiary nauczyciela pastafarianina

  1. Czy możecie wprowadzić sos sojowy jako wode świecona tej religii 🙂

    Polubienie

  2. Loechjurek pisze:

    Ramen

    Polubienie

  3. Anna pisze:

    „Piętnastu chłopa na „Umrzyka Skrzyni”

    Jo ho ho! I butelka rumu.

    Piją na umór! Resztę czart uczyni!

    Jo ho ho! I butelka rumu.”
    Mam nadzieję, że jednak reszty czart nie uczyni w Pana życiu .Smutne ,że słucha Pan podszeptów szatana

    Polubienie

    • Jest to cytat z „Wyspy skarbów”.. Autora sobie podaruję. Poza tym, proszę uwzględnić tzw. licentia poetica. Pani Aniu, polecam gorąco wiersz Władysława Broniewskiego „Bar pod zdechłym psem”:
      Zanim się serce rozełka
      – czemu? – a bo ja wiem? –
      warto zajrzeć do szkiełka
      w barze „Pod Zdechłym Psem”.

      Hulał po mieście listopad,
      dmuchał w ulice jak w flet,
      w drzwiach otwartych mnie dopadł,
      razem do baru wszedł.

      „Siadaj, poborco liści,
      siewco zgryzot wieczornych!
      Czemuś drzew nie oczyścił?
      Kiepski z ciebie komornik.

      Lepiej by z trzecim kompanem…
      Zresztą – można i bez…”
      Ledwiem to rzekł, już stanął
      trzeci mój kompan: bies.

      „Czym to ja się spodziewał
      pić z takimi jak wy?
      Pierwszy będzie mi śpiewał,
      drugi będzie mi wył.

      Cyk! kompania! Na zdrowie!
      Pijmy głębokim szkłem.
      Ja wam dzisiaj o sobie opowiem
      w barze „Pod Zdechłym Psem”…”

      I poniosło, poniosło, poniosło
      na całego, na umór, na ostro.
      I listopad pijany, i bies,
      a mnie gardło się ściska od łez.

      I poniosło, poniosło, poniosło,
      w sali uda o uda trze fokstrot,
      wkoło chleją, całują się, wrzeszczą,
      nieprzytomnie, głupawo, złowieszczo,

      przetaczają się falą pijaną,
      i tak – do białego dnia…
      Milcząc pijemy pod ścianą
      diabeł, listopad i ja.

      „Diable, bierz moją duszę,
      jeśli jej jesteś rad,
      ale przeżyć raz muszę
      moje czterdzieści lat.

      Daj w nowym życiu, diable,
      miłość i śmierć, jak w tem,
      wiatr burzliwy na żagle,
      myśl – poza dobrem i złem.

      Znów będę bił się i kochał,
      bujnie, wspaniale żył.
      Radość, a nie alkohol,
      wlej mi, diable, do żył…”

      Diabeł był w meloniku,
      przekrzywił go: „Żyłeś dość,
      to dlatego przy twoim stoliku
      siedzimy: rozpacz i złość.

      Głupioś życie roztrwonił.
      Życie – to jeden haust.
      Słyszysz, jak kosą dzwoni
      stara znajoma, Herr Faust?

      Na diabła mi dusza poety
      – tak diabeł ze mnie drwi –
      w wiersześ wylał, niestety,
      resztki człowieczej krwi…”

      Zniknęli czort z listopadem,
      rozwiali się – gdzie? – bo ja wiem?
      a ja na podłogę padam
      w barze „Pod Zdechłym Psem”.

      Szumi alkohol i wieczność…
      Mruczą: „Zalał się gość…”
      A ja: „Zgódźcie na Drogę Mleczną
      taksówkę… Ja już mam dość…”

      Polubienie

      • Bogna Drozdek pisze:

        Michale, dzieki za zamieszczenie tego wiersza. Nie znalam go. Szkoda, ze Broniewski jest tak niedoceniany i ideologicznie zaszufladkowany (jego przepiekne liryki milosna sa dzis praktycznie nieznane -, nie myle sie?)

        Polubienie

      • Jeszcze w epoce PRL brutalny atak na Broniewskiego przypuścił St. Barańczak, który potem się z tego wycofał, uznając w nim jednego z najwybitniejszych poetów polskich w ogóle (z czym się zgadzam). W III RP Broniewski, jak i wielu innych wybitnych twórców kultury, padł ofiarą różnych „zabiegów” lustracyjnych, ujawniania „prawdziwych życiorysów”, szukania stalinistów i agentów (tymczasem nikt tak brawurowo nie zachował się twarzą w twarz ze Stalinem, jak Broniewski właśnie).Do tego doszedł trwający już 25 lat proces „majstrowania” w lekturach szkolnych. Dla wielu wybitnych nie ma już tam miejsca, a w ogóle poezja stała się niemodna. Dzisiaj nie poderwiesz dziewczyny na wiersz Gałczyńskiego, Tuwima czy Broniewskiego. Dla wielu środowisk opiniotwórczych, mediów pojęcie kultury kończy siJeszcze w epoce PRL brutalny atak na Broniewskiego przypuścił St. Barańczak, który potem się z tego wycofał, uznając w nim jednego z najwybitniejszych poetów polskich w ogóle (z czym się zgadzam). W III RP Broniewski, jak i wielu innych wybitnych twórców kultury, padł ofiarą różnych „zabiegów” lustracyjnych, ujawniania „prawdziwych życiorysów”, szukania stalinistów i agentów (tymczasem nikt tak brawurowo nie zachował się twarzą w twarz ze Stalinem, jak Broniewski właśnie).Do tego doszedł trwający już 25 lat proces „majstrowania” w lekturach szkolnych. Dla wielu wybitnych nie ma już tam miejsca, a w ogóle poezja stała się niemodna. Dzisiaj nie poderwiesz dziewczyny na wiersz Gałczyńskiego, Tuwima czy Broniewskiego. Dla wielu środowisk opiniotwórczych, mediów pojęcie kultury kończy się na popkulturze, krytyka literacka i artystyczna stała się krytyką popkultury (oczywiście nie w sensie koniecznie negatywnym). Miarą wartości człowieka kulturalnego jest dzisiaj to, czy obejrzał ostatni odcinek „Bitwy o tron” lub „Wikingów”.
        W szkole starałem się młodym czytać moje ulubione wiersze Broniewskiego, w tym przede wszystkim miłosne – z tomu „Przypływ”.

        Przypływ

        (Mais si Parlez d’amour car tout le reste est crime.
        A r a g o n)

        W morze spienione, w szumiące morze
        gwiazdy spadały i nikły.
        Oto ci serce dzisiaj otworzę –
        To przypływ, miła, to przypływ!

        Nocy tej księżyc poszedł na przełaj
        przez srebrne wody Śródziemne,
        fala do brzegu szła i ginęła,
        jak giną słowa daremne,

        fala ginęła, fala wracała,
        jak miłość, której nie trzeba,
        i obojętna gwiazda spadała
        z obojętnego nieba.

        Miłość konała, jak na gruźlicę
        konają piękni i młodzi,
        i w konającej patrzałem lice
        z rozpaczą, że już odchodzi.

        Mówiłem sercu: „Milcz o miłości,
        serce uparte i dumne” –
        a miłość rosła we mnie jak kościół,
        dokąd wniesiono już trumnę.

        Słowa miłości, słowa rozpaczy
        zdławiła noc głuchoniema.
        Kochać – to znaczy: dotknąć, zobaczyć,
        a ciebie nie ma… nie ma…

        Nocy tej przypływ bił o wybrzeże
        zagniewanymi falami.
        Byliśmy prości, byliśmy szczerzy,
        byliśmy smutni i sami.

        I słów nie było. I niepojęta
        tkliwość złączyła nam dłonie…
        Ja nie pamiętam, nie chcę pamiętać,
        że miłość była w agonii!

        Ach! ona świeci blaskiem wspaniałym
        w gwiazd spadającym hymnie!
        Gwiazdy – to mało, morze – to mało,
        jeżeli miłość jest przy mnie,

        bo wtedy mogę ująć w ramiona
        świat od miłości mej szerszy
        falą wezbraną, falą szaloną
        nie napisanych wierszy…

        Miła, ja płaczę… Gwiezdny alkohol
        ma posmak cierpki i przykry.
        Fala powraca szemrząc ci: „Kocham”.
        To przypływ, miła, to przypływ.

        Polubienie

  4. hgw pisze:

    Żałuję, że nie jestem nauczycielem. Popieram. Ramen

    Polubienie

  5. SCDarko pisze:

    Pozostaje powiedzieć tylko – ramen!

    Polubienie

  6. Anonim pisze:

    Ramen

    Polubienie

  7. Anonim pisze:

    słuszna zupełna racja ,,, pastafarianie –
    łączcie się, będzie weselej na tym świecie

    Polubienie

  8. Anonim pisze:

    chciałam tylko dać znać że w punkcie nr 6, w przedostatnim słowie znajduje się ‚literówka” 😉

    Polubienie

  9. Jaceł pisze:

    W pkt 6, ostatnim zdaniu wkradł się błąd. Poprawcie 🙂

    Wspaniała deklaracja 😉

    Ramen!

    Polubienie

  10. Piotr pisze:

    Reblogged this on INBADCZAM and commented:
    jestem zaszczycony mogąc rozpowszechniać te prawdy wiary… serdecznie pozdrawiam
    ramen

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s