Hej, hej, hej sokoły…

Kurski 3Od listopada zeszłego roku polskie sokoły latają na Majdan. Chciałem napisać: regularnie, ale muszę napisać: gdy im jest po drodze. Bo jeśli grozi im, że po drodze napotkają na jakieś przeszkody – na przykład góry, lasy, rzeki, doły – raczej nie kalkulują, jak je ominąć, prędzej rezygnują z przelotu, chociaż dzwonią, dzwonią dzwoneczki i stepowe skowroneczki, zielona Ukraina nęci, zaś kochana dziewczyna, jaskółeczka moja mała, roni łzy z tęsknoty.

Te nasze sokoły to nie bociany, które też fruwają, które wszakże lądują w upatrzonej przed wiekami okolicy, osiadają na strzechach, remizach strażackich i kominach, płodzą dzieci, wychowują je, zjadają żaby i dopiero po spełnieniu podstawowych obowiązków wracają, skąd przyleciały. Niektóre zimują, a wtedy chętnie pokazuje je telewizja, bo telewizja żywi się anomaliami i osobliwościami. Pożytek z bocianów jest ponadto taki, że jak powszechnie wiadomo, przynoszą dzieci, a dzieci to przyszłość każdego narodu.

Nasze sokoły, o ile już pofruną, tak zmyślnie obliczają parametry lotu, by zerwawszy się do podniebnej podróży rano, wrócić do ojczyzny na wieczorne wiadomości w telewizji, a w niej obejrzeć siebie samych tam, na tle scenerii, jaką tworzył dzisiejszy Majdan. Szczyt sokolej Kurczak imageszmyślności to być na Majdanie i tego samego dnia, pod wieczór, wystąpić w faktach po faktach, wiadomościach po wiadomościach lub przynajmniej u Wojewódzkiego.

Nasze sokoły wznoszą się na wyżyny internacjonalizmu, Jeśli trzeba, to na Majdanie, wespół wzespół z sokołami z zielonej Ukrainy, krzykną raz czy drugi do wspólnej z Ołehem Tiahnybokiem fotografii: „Sława Ukrainie”, ba, krzykną nawet „Herojam sława”, aż duch Bandery ze śmiechu zarży. Internacjonalizm zbratany z obcym nacjonalizmem, tego by nawet Lenin nie wymyślił, choć Mrożek pewnie tak. Czegóż jednak nie zrobi się dla paru wyborczych punktów?

Jeden taki nasz sokół poleciał na Majdan, w koalicji z Niemcem i Francuzem, podpiszcie albo zginiecie, zagroził, no i co? Rewolucja tamtejsza natychmiast dostała kopa, zmieciono z powierzchni ziemi stare władze, wybrano nowe, uchwalono sto uchwał, a telewizje pokazały prywatne zoo, olbrzymie statki oraz zaiste imponującą kolekcję samochodów w posiadłości zmiecionego satrapy. To wszystko akceptuje, bądź nie, Majdan – owo nad wyraz oryginalne skrzyżowanie agory z areopagiem i samorzutnym trybunałem komisarzy ludowych. Z trupami w tle, niestety.

Kolejny  sokół, znany z częstego płacenia mandatów za zbyt szybkie przeloty, pofrunął do Kijowa specjalnie po to, żeby sobie zrobić „słitfocię” z Majdanem w tle i posłać ją w świat przy pomocy Twittera. Umiejętności artystycznych za grosz, fotogeniczność zerowa, liczą się jednak dobre intencje. Swoją drogą, świat celebrytów, polityków i dziennikarzy (Orłoś dla przykładu) opanowało istne szaleństwo robienia sobie „słitfoci” i obnażania się z nimi przed światem. Majdan powinien ostro zareagować, a przynajmniej pobierać opłaty za tło!

Kurski 2Dwa inne dzielne sokoły dofrunęły, w dniu dzisiejszym, aż na sam Krym. Te akurat ptaszki są o tyle wyjątkowe, że są nie tylko wspaniałymi pielgrzymami, lecz i swoimi własnymi sprawozdawcami. Mówiliśmy po polsku, we wrażym, ruskim, krymskim świecie wzięto nas za „szpionów” i musieliśmy się ewakuować – donoszą, a my, chcąc nie chcąc, musimy im wierzyć. Ach, ten Chruszczow, psia jego cholera, jak on nabałaganił! Chruszczow to ten właśnie facet, który w ONZ potrafił ściągnąć buta z nogi i walić nim jako argumentem w Sonety krymskie 635001580318330000mównicę. Nawiasem mówiąc, coś strasznie morowego musi być w krymskim powietrzu; pomyślmy, bez mała dwa wieki wcześniej niejaki Mickiewicz, straszliwie tęskniąc do ojczyzny („Jedźmy! Nikt nie woła”), uprawiał namiętny seks z niejaką Karoliną Sobańską, arcyszpiegiem carskim, chociaż w spódnicy. Nie seks w spódnicy! Szpieg w spódnicy. Piękny skądinąd. Żywię nadzieję, że po Hofmanie i Lipińskim pozostaną jakieś sonety krymskie. I niejedna spódnica zapłacze.

Raus protasiewicz_fb_650Pewien rokujący nadzieje sokół, po trudnym misyjnym przelocie, zaniemógł na lotnisku we Frankfurcie i nie ma zmiłuj, zakuto go w kajdanki, na komisariat odwieziono i wszystko mu się pomyliło. „Raus” z „Heil Hitler”, Hitler z gestapo, a gestapo z berkutem. Czyż to nie jego bełkot miał na myśli szacowny Niemcewicz, pisząc:

Pan Starosta ich wczoraj tak do późna znudził.
Jak zaczął to o sejmie, to o wojnach bajać ,
Ze wszystkimi się sprzeczać, wszystkich kłócić, łajać,
Gęba się nie zamknęła przez całą wieczerzę,
Powywracał butelki, szklanki i talerze,
Na ostatek, chociaż mu nikt nie odpowiadał,
On jednak, zaperzony, jak gadał, tak gadał;
I dopiero, jak postrzegł, że już wszyscy spali,
Ze świece gasły, przecież mrucząc, wyszedł z sali
I na schodach dokończył ostatka swej mowy.
Prawdziwyż to gaduła!

Sokoły nie tylko fruwają z żalu za dziewczyną, za zieloną Ukrainą, ale cięgiem deliberują, radzą i doradzają braciom Ukraińcom, poklepują ich i straszą, ustalają ich tu i teraz oraz ich przyszłość bliższą i dalszą, żądają od Polski miliarda euro dla braci od zaraz, dyrygują polityką Unii i NATO. I o to chodzi. Świat znowu od Polski zależy.

Dyskusja polityczna w ostatnim „Tomaszu Lisie na żywo” (24 II 2014 r.) przypominała najprzedniejsze wersy z mistrza Krasickiego, bez wódeczki wszakże, a szkoda, bo byłoby jakieś medialnego jarmarku protasiewytłumaczenie:

Przestajem na takowe prawdy oczywiste.
Idą zatem dyskursa tonem statystycznym
O miłości ojczyzny, o dobru publicznym,
O wspaniałych projektach, mężnym animuszu,
Kopiem góry dla srebra i złota w Olkuszu,
Odbieramy Inflanty i państwa multańskie,
Liczemy owe sumy neapolitańskie,
Reformujemy państwo, wojny nowe zwodzim,
Tych bijem wstępnym bojem, z tamtymi się godzim –
A butelka nieznacznie jakoś się wysusza.
Przyszła druga; a gdy nas żarliwość porusza,
Pełni pociech, że wszyscy przeciwnicy legli,
Trzeciej, czwartej i piątej aniśmy postrzegli.

Zapisałem sobie tego akurat „Lisa” na nagrywarce, może kiedyś na regularny trzynastozgłoskowiec przełożę. Ku pamięci i przestrodze potomnych.

*

Ktoś powie, że z historycznych i tragicznych wydarzeń kpiny sobie urządzam? Absolutnie nie! Raczej za co najmniej niesmaczne uważam zbijanie kapitałów partyjnych przy pomocy sokolich podróży na Majdan. Lub Krym. Panowie, Moskwa czeka!

Poległym na Majdanie należy się hołd i pamięć. Dążeniom niepodległościowym i demokratycznym Ukrainy należy się autentyczne wsparcie, bez trywialnych i groteskowych  „politycznych” gestów. Nade wszystko pozwólmy samym Ukraińcom uporządkować swoje sprawy. Tudzież relacje z Polską i światem.

I nie zamykajmy przed nimi bram.

Michał Waliński

27 II 2014 r.

Reklamy

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Majdan, politycy, politycy, Ukraina, Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Hej, hej, hej sokoły…

  1. Niewątpliwie tak!

    Polubienie

  2. Gra idzie o znacznie wyższą stawkę niż tylko wybory (to też, przy okazji). Nobel pokojowy się sokołom marzy. Wszak Kwaśniewski i Sikorski byli już o krok…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s