Panowie sprawozdawcy, litości!

P1070671

Polska jest krajem słusznej wielkości, jednak o coraz mniej słusznej liczbie mieszkańców. Najpopularniejszą dyscypliną w Polsce jest emigracja.

Nie produkujemy, w przeciwieństwie do Czechów, własnych samochodów i motocykli. Nie potrafię wskazać na wskroś oryginalnej polskiej marki telewizora. Dobrze natomiast trzyma się segment radyjek typu „Jola”, „Tola” i „Mariola”, których prehistoria sięga środka okresu PRL. Padła za to ostatnia „Cepelia”, chociaż Polska, zdaniem Ratzingera, jest skansenem katolicyzmu w skali światowej. Reliktowych form folkloru pozacepeliowego jest ci u nas pod dostatkiem. Na przykład taki Sejm. Już w latach 70. i 80. ubiegłego wieku postulowałem, aby folkloryści zajęli się polskim folklorem politycznym jako odmianą folkloru „zawodowego”.

Jeśli zdarzy się, że nasi naukowcy wymyślą jakąś genialną rzecz, jak na przykład niebieski laser, zarabiają na tym Japończycy lub Amerykanie. Tak być może stanie się z grafenem. Gender już prawie wykończono, zabierają się za Human Animal Studies.

Parę lat temu ogłoszono, że jesteśmy gazową potęgą, ale jak zwykle, sprawę zabałaganiliśmy. Może to akurat i dobrze, może z łupkami poczekajmy na technologie, które nie zdewastują naszej przyrody, którą i tak nieźle, bezłupkowo, dewastujemy. Zatem długo jeszcze będziemy skazani na nieodwzajemnioną miłość do węgla kopanego, a monopole węglowe będą rosły w siłę i żyły dostatnio.

Jesteśmy jednak wierni tradycji. Jak w XVI i XVII wieku, głównym i przednim naszym produktem eksportowym jest żywność, od kiszonych ogórków poczynając, przez karczek i sok jabłkowy, na krakowskiej kończąc. Palce lizać, chociaż brak na tej liście cydru. Jak by nie patrzeć, jest postęp: kilka stuleci temu zbywaliśmy głównie zboże. Na polski intelekt zazwyczaj nie było zapotrzebowania. Ani na Wschodzie, ani na Zachodzie.

Chwała naszym górnikom i rolnikom, bo w piłce kopanej jesteśmy uznanymi i cenionymi przez inne narody szmaciarzami. Chociaż nic, żadna inna tęsknota, nie przebije naszych narodowych marzeń o sukcesach właśnie w piłce nożnej, ręcznej, siatkówce i koszykówce. Wiary naszej w naszych chłopców, a czasem i w dziewczyny z rodzimych sportowych teamów. To druga nasza narodowa religia.

Próżne starania. Nawet Piotr Skarga zgodziłby się, że przez najbliższe sto lat w sportach zespołowych made in Poland nic się raczej nie zmieni. Jesteśmy narodem nieobliczalnych indywidualistów. Od czasu do czasu wyskakuje ponad poprzeczkę jakiś Kulej, Kozakiewicz, Komar, Wszoła, Majewski, Korzeniowski, Małysz, Stoch, jakaś Szewińska i jakaś Kowalczyk.

Albo ktoś od peceta (lata 70.), lasera czy grafenu. Nikt na świecie peceta nie skojarzy z polską Myśla technologiczną. W piłce nożnej czy siatkowej plejada polskich gwiazd formatu światowego z zasady nie radzi sobie ze słabszymi od siebie.

Polska to taki kraj, o którym od wieków mówi się, że ma duży potencjał. Polska od stuleci, nawet pod zaborami, żyła i żyje snami o potędze. Które ziścić się nie chcą, bo jakby brak zbiorowej potencji. Albo może ta potencja wyparowuje w ciągle żywych mrzonkach mesjanistycznych? W oczekiwaniu na kolejny cud? W wojnach polsko-polskich?

Jak na realny i potencjalny …potencjał Polski, osiągnięcia polskich sportowców „wszechczasów” w najważniejszych imprezach sportowych są bardziej niż skromne. Prawdę mówiąc, mizerne. I zaiste, każdy złoty medal olimpijski jest na wagę złota. Czapki z głów przed Stochem, kapelusze z głów przed Kowalczyk. Bez sukcesów takich jak ich sukcesy jako naród pogrążylibyśmy się pewnie w zbiorowej depresji i popełnili narodowe samobójstwo. Nie pierwsze zresztą. To, co osiągną w Soczi, musi nam na długo wystarczyć. Zmotywować do wiary w siebie. W życie. W sens jałowej egzystencji.

Bez względu jednak na nasz realny i potencjalny potencjał narodowy pozostaje kwestia, czy na imprezy olimpijskie typu Londyn, typu Soczi musimy koniecznie wysyłać aż tak wielką armię sportowych nieudaczników? Na Soczi dziewięciu, dziesięciu spokojnie by wystarczyło. Wiadomo których – tych, których udział w sportowym święcie na pewno nie skończy się kompromitacją. Jak dotąd, dwa złote medale plus jedno VI miejsce i ze trzydzieści kompromitujących polskich występów. Za sprawą tych, których na igrzyska wysyła się „po naukę”, którzy programowo narzekają na śnieg, muldy, temperaturę, palmy, płozy, trzyosobowe pokoje i za krótkie łóżka.

Pal licho, może któryś(-aś) z nich się w końcu czegoś nauczy. Trzymać się toru lub trzymać klasę. W przeciwieństwie do polskich komentatorów sportowych (nie wszystkich, lecz w większości), którzy już chyba nigdy niczego się nie nauczą. To oni w dużej mierze wpajają narodowi, przy pomocy najbardziej prymitywnych środków językowych, manię wielkości:

Stoch „znokautował” rywali. Justyna „zmiażdżyła” przeciwniczki. „Zdeklasowała” je. „Zdemolowała”. „Rozjechała”.

Co kojarzy mi się z wehrmachtem. Lub Armią Czerwoną. I tamtą propagandą.

Ci złotouści oczywiście nie zauważają, jak inni „rozstrzeliwują” nasze biathlonistki. Wielki Inauer w rozmowie z pewnym takim złotoustym z TVP zwrócił mu delikatnie uwagę, że nie przekonuje go w odniesieniu do skoków terminologia bokserska. Złotousty nawet się nie zająknął, nie zaczerwienił ze wstydu.

Jeszcze jedno. Dni przed rozpoczęciem igrzysk w Soczi i pierwsze dni zawodów były w polskich czołowych mediach nieustającym festiwalem satyry związanej z niedociągnięciami i „niedoróbkami” rosyjskich organizatorów imprezy. Niby poważni dziennikarzy rżeli ze śmiechu, pokazując ciągle te same „śmieszne” memy i zdjęcia a to pary dwóch sraczyków w jednym pomieszczeniu, a to szklanki brudnej wody z olimpijskich kranów. Satyryczny orgazm u sprawozdawców i komentatorów wywołało w trakcie inauguracji nieobecne piąte kółko olimpijskie. Brawo, panowie, tak trzymać. Chociaż może szkoda, że igrzyska nie odbywają się w Bombaju. Pęklibyście ze śmiechu.

Tymczasem liczne polskie „niedoróbki” związane z Euro 2012 do dzisiaj wychodzą nam bokiem.

Michał Waliński

14 lutego 2014 r.

 

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii język sprawozdawców sportowych, naród, olimpiada, Polacy, sport i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Panowie sprawozdawcy, litości!

  1. Mnie najbardziej irytuja komentarze w stylu: „Zdobylismy zloty medal!” „Mamy zloto!”, „Na skoczni wygralismy rekordowo!” itp. Jacy my? Medal zdobyla Justyna Kowalczyk, rekordowo wygral Kamil Stoch – i to oni maja zloto. Szkoda, ze nie mowia „mielismy kontuzje” i zlamalismy stope” (byloby przynajmniej dowcipnie). Ale szoste miejsce w poprzednim biegu to juz nie „my” zdobylismy, tylko sama Justyna, o dyskwalifikacjach (naszych) juz nie mowiac.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s