Polska – Irlandia: 0:0

Do momentu, kiedy boisko opuścił Lewandowski, brak „inteligencji zespołowej”.

Po zejściu Lewandowskiego inteligencji w grze zespołowej nagle przybyło.

W pewnym sensie Lewandowski jest od dawna „przekleństwem” tej kadry. Może to piłkarz wybitny. Może. I potwierdzi klasę, grając w Bayernie lub Barcelonie. Może. Zobaczymy. Na razie od paru lat, niezależnie od jego chęci i deklaracji, deprymująco wpływa na boisku na kolegów. Lewandowski to jednak nie Ronaldo, nie Ribery, nie Ibrahimovic. Bliżej mu do mentalności gracza podwórkowego.

Kiedy ma się na uwadze interes zespołu, czasem warto poświęcić gwiazdę. Szczególnie gwiazdę, która ma nieustanne pretensje do swojej galaktyki.

Ergo: niezbędny wydaje się jakiś trenerski teleskop Hubble,a.

M. W.

PS. Byłbym niezmiernie zadowolony, gdyby przynajmniej ten wpis nie stał się pretekstem do „dyskusji biblijnej”. Biblię traktuję jako jeden z wielu w dziejach ludzkości zbiorów mitów. Nawałka nie jest Mojżeszem. Żadne Morze się dzisiaj nie rozstąpiło. A Ziemia Obiecana nie jest celem reprezentacji kopaczy piłki nożnej.

Zdjęcie z gazeta.pl

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Polska – Irlandia: 0:0

  1. columbo294 pisze:

    Oczywiście Leszku że zarabiali więcej niż zwykli robotnicy. Ale nie było aż takiej różnicy. Ponadto zauważ że oni WPIERW dobrze grali a dopiero potem zarabiali a nie na odwrotnie. 🙂

    Polubienie

  2. lemari pisze:

    Originally posted by columbo294:

    Proszę przypomnieć sobie piłkarzy Lato, Szarmach , Gadocha może Boniek – ile oni zarabiali ? Mieli wypłate z kopalni może jakiś talon na syrenkę i grali wyśmienicie bo byli pasjonatami.

    😆

    Kiedyś łódzki piłkarz miał klawe życie. W czasach Zbigniew Bońka i Jana Tomaszewskiego piłkarze zatrudniani byli na fikcyjnych etatach w Zakładach Przemysłu Bawełnianego im. Juliana Marchlewskiego, dziś Manufaktura. Pojechał piłkarz do kasy fabryki, podpisał kilka "pasków" (wtedy nie było bankowych kont), dał jeszcze po autografie tkaczom i tkaczkom. Gdy na ulicach królowały syrenki, wołgi i warszawy, łódzcy piłkarze, jednocześnie reprezentanci Polski jeździli mirafiori. Zarabiali dużo więcej niż przeciętny obywatel PRL.

    http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/773085,ile-zarabiaja-pilkarze-w-lodzkich-klubach,id,t.html?cookie=1

    Polubienie

  3. columbo294 pisze:

    Originally posted by MichałWaliński:

    Nigdzie nie sugerowałem, że jestem znawcą Słowa Bożego. To przekracza moje skromne kompetencje.

    Zdecydowanie jest Pan nazbyt samokrytyczny Panie Michale. Proszę zauważyć że np Ewangelie spisywali zwykli ludzie Mateusz – był celnikiem Łukasz – był lekarzem Jan – był rybakiem. Wracając jednak do piłki nożnej pozwoli Pan że podzielę się równierz swoimi spostrzeżeniami.Piłka nożna jako sport jest mi całkiem obca. Trenuje boks i jestem trenerem w tej dziedzinie. Podobnie jak w boksie tak i w piłce nożnej kryzysu w tych dyscyplinach dopatruję się w fakcie że nie ma ludzi którzy mają pasję. Proszę przypomnieć sobie piłkarzy Lato, Szarmach , Gadocha może Boniek – ile oni zarabiali ? Mieli wypłate z kopalni może jakiś talon na syrenkę i grali wyśmienicie bo byli pasjonatami. Po prostu lubieli to co robią. W dzisiejszych czasach piłkarze jak i bokserzy trenują dla kasy. Boją się o nóżki grając w reprezentacji bo za granicą zarobią więcej grzejąc ławę. Z drugiej strony dochodzą błędy trenerów którzy zbyt mały nacisk kładą na dynamikę gry. Tutaj dużo dający do myślenia wywiad z zawodnikiem.

    I to cała prawda o polskiej piłce. Pozdrawiam

    Polubienie

  4. 16Siko15rek pisze:

    "Zazwyczaj takie poglądy reprezentują ludzie którzy nie znają Słowa Bożego. Pewnie narażę się autorowi bloga ale dyskusja o Bogu jest naturalną cecha osób wierzących."Nigdzie nie sugerowałem, że jestem znawcą Słowa Bożego. To przekracza moje skromne kompetencje. Jest to zresztą kwestia wiary, słuszna uwaga. Na pewno doceniam rolę Biblii jako jednego z dwóch – obok kultury greckiej (antycznej) – fundamentów kultury europejskiej. pozdrawiam.

    Polubienie

  5. columbo294 pisze:

    Originally posted by kojakopera:

    Biblię traktuję jako jeden z wielu w dziejach ludzkości zbiorów mitów

    Zazwyczaj takie poglądy reprezentują ludzie którzy nie znają Słowa Bożego. Pewnie narażę się autorowi bloga ale dyskusja o Bogu jest naturalną cecha osób wierzących. Psalm 20:8

    Jedni w wozach, a drudzy w koniach ufają; ale my na imię Pana, Boga naszego, wspominamy.

    Pozdrawiam

    Polubienie

  6. kojakopera pisze:

    Mecz piłki nożnej – nawet ze "świętą" Irlandią – do „dyskusji biblijnej” raczej nie zachęca. Natomiast oznajmienie w post scriptum: "Biblię traktuję jako jeden z wielu w dziejach ludzkości zbiorów mitów" – już jak najbardziej 😀

    Polubienie

  7. lemari pisze:

    Po zejściu Lewandowskiego inteligencji w grze zespołowej nagle przybyło.

    Ha, ha, ha o tym samym myślałem przed dzisiejszym meczem.W poprzednim wpisie pisał Pan o braku inteligencji w naszej piłce.To nie chodzi o inteligencję, ale o koncepcję gry, o organizację, jakiś cel. Tymczasem widzimy tam chaos, kto mocniej kopnie. Ani jednego strzału w światło bramki.Leo wróć ;).Grałem kiedyś w koszykówkę na poziomie ligowym.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s