„Za….ście” w „Trójce”, po staropolsku w „Tok FM”

W przedostatnią niedzielę (20 X 2013 r.) w radiowej „Trójce” w popołudniowej audycji poświęconej filmowi pewien krytyk filmowy pogaduszkę o jakimś dziele podsumował słowem: „zaj..isty”. Że niby komentowany film jest „zaj..isty”.. Prowadzący nie zareagował, choć prawdopodobnie się „żachnął”, czego nie mogłem zobaczyć, bo „Trójka” to nie telewizja.

Ten krytyk był pewnie ważnym krytykiem, nie odnotowałem jego nazwiska, przepraszam. Film pewnie też był ważny, nie odnotowałem jednak tytułu, przepraszam. Gwoli usprawiedliwienia nadmienię, że na fragment audycji wszedłem słuchowo zupełnie niechcący, podczas siekania mięsa na kotlety siekane. W domu obowiązuje określony rozkład radia: w kuchni leci cały czas „Trójka”, co jest wyborem moich bliskich, u mnie „Dwójka”, „Tok FM” lub radio internetowe (np. „Mozart”), w łazience „Dwójka” lub regionalne, w pomieszczeniach zajmowanych przez małolatów lecą i leżą różne rzeczy. Tak więc gdy coś siekam lub kroję albo smażę bądź piekę, gotuję czy duszę, skazany jestem na „Trójkę”. …


Gwoli usprawiedliwienia „trójkowego” krytyka filmowego dodam, że zanim użył był zacytowanego filmoznawczego epitetu, przyznał, że nie potrafi znaleźć bardziej odpowiedniego słowa. Jako że w kuchni musi grać „Trójka” (trzeba podtrzymywać elementarne formy sprawiedliwości), zastanawiam się nad przeniesieniem twórczości kucharskiej w rodzaju siekania lub tłuczenia do przedpokoju lub w ogóle na korytarz, aczkolwiek nie wiem, jak na faceta z potężnym nożem kucharza lub tłuczkiem w ręku zareagowaliby sąsiedzi. Będę się tłumaczył, że tłuczek trzymam na bitki?

Dobry nastrój, jaki zazwyczaj udziela mi się, gdy z ust zacnych ludzi pada publicznie i pro publico bono jakiś soczysty wulgaryzm, podtrzymało już następnego dnia, chyba przed południem, Radio „Tok FM”. Otóż dziennikarz i celebryta Piotr Najsztub zaprosił do audycji aż dwóch warszawskich taksówkarzy, trzeba przyznać, że inteligentnych i znających się na polskich politykach lepiej niż przeciętny celebryta radiowy lub telewizyjny. W pewnym momencie, niby w formie „cytatu”, Najsztub bluznął staropolską i w niektórych kontekstach nadzwyczaj piękną „k…ą”. Zabolało mnie to co najmniej tak, jak świat zabolał ucznia Kanta, niejakiego Schopenhauera. Bo oczyma duszy (to z Szekspira, Szekspir jest dobry na wszystko, nawet na pustogłowie) widziałem wyłożonego w artystowskiej pozie na stylowej wersalce w stylowym wnętrzu Najsztuba, prowadzącego salonową rozmowę tym razem nie z Gryczankami, ale z rasowymi warszawskimi taksówkarzami. Gdyby to byli furmani lub dorożkarze, może bym zaaprobował styl dandysowski ozdobiony werbalnym plugastwem.

Radio „Tok FM” jest to interesujące radio, piszę bez ironii, chociaż ma mnóstwo wad, poczynając od kakofonii dźwięków, które co dwadzieścia minut niemiłosiernie atakują słuchacza, i od rechotu, który zbyt często udziela się wielu członkom zespołu, o czym już niegdyś pisałem. Cierpienia słuchacza związane z regularną inwazją decybeli wydobywających się z urządzeń mechanicznych i redaktorskich gardeł wynagradzają znakomite audycje m. in. C. Łasiczki, A. Rottenberg, T. Raczka, A. Lichnerowicz czy D. Wielowieyskiej. Niestety, niektórzy dziennikarze z tego zespołu lubią się werbalnie „popisywać”, tak zapewne rozumieją ideę „toku”. Podobno Radio „Tok FM” można obejrzeć w samej telewizji. Muszę sprawdzić, gdyż chętnie obejrzałbym rozpartego na sofce Najsztuba dyskutującego z dwoma ministrantami płci żeńskiej przebranymi za aniołki.

Na razie gnębi mnie jednak kwestia: czy dziennikarz, nawet dziennikarz wersalkowy, nawet krytyk filmowy, może się mienić dziennikarzem, jeśli nie jest w stanie „odpowiedniego dać rzeczy słowa”?

A gdyby ktoś spytał, czy siekanie mięsa i jednoczesne słuchanie radia nie jest przypadkiem profanacją misji realizowanej przez dziennikarzy, odpowiem, że nie, bo w zasadzie na sieczkę odpowiadam sieczką. Ba, siekanie marchewki, pora, selera i cebulki jest zachowaniem zdecydowanie prozdrowotnym, podczas gdy sieczka medialna w nadmiarze może poczynić duże szkody na umyśle.
29 X 2013 r.

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii media, polszczyzna, Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

22 odpowiedzi na „„Za….ście” w „Trójce”, po staropolsku w „Tok FM”

  1. 16Siko15rek pisze:

    Oby!

    Polubienie

  2. Medium pisze:

    Originally posted by Michał Waliński:

    Wsłuchiwanie się we własne myśli niekoniecznie kojarzy mi się z wsłuchiwaniem w ciszę. Myśli zachowują się czasem stanowczo zbyt głośno. Przynajmniej moje.

    Pyszna odpowiedź!Czyli teraz pozostaje zadanie, jak uciszyć własne myśli na podobieństwo klasy przed rozpoczęciem lekcji :)Myślę, że parę dni z ciszą wystarczy, by przestać tolerować brzmienie cytowanych w tytule słów.

    Polubienie

  3. 16Siko15rek pisze:

    Originally posted by iambogna:

    czy ten film byl – zdaniem krytyka – "zajebisty" czy "zajobisty"?

    Tak, jest różnica. Ale krytyk wyraźnie powiedział "zajebisty", a więc użył jednego z najpopularniejszych od paru lat słów polskich (w Polsce).

    Polubienie

  4. 16Siko15rek pisze:

    Originally posted by Medium:

    A kiedy i gdzie słucha Pan własnych myśli (tj. ciszy)?

    Wbrew pozorom zdarzają się często (np. dzisiaj) całe dnie, kiedy nic w domu nie "gra", nie ma typowego domowego gwaru, a nawet na osiedlu jakby ciszej. Wsłuchiwanie się we własne myśli niekoniecznie kojarzy mi się z wsłuchiwaniem w ciszę. Myśli zachowują się czasem stanowczo zbyt głośno. Przynajmniej moje.Mój ulubiony rodzaj ciszy to cisza w pewnym domu w górach. Wtedy nawet odgłos piły (typowe) pracującej gdzieś dalej nie przeszkadza. O ciszy w górach mogę na razie tylko pomarzyć.

    Polubienie

  5. Medium pisze:

    Originally posted by Kojak:

    A dylematów moralnych nie mają tylko automaty…

    Oj, nie! Tacy, co mają dylematy moralne są wygodni jako politycy ;)Originally posted by Kojak:

    Polityka to sztuka dyplomacji, droga Pani, i od półsłówek nie tylko nie ucieknie, ale właśnie w nie uciekać musi, żeby jakoś łagodzic radykalne "odchyły" zwaśnionych obywateli.

    Metodą Wałęsy?Zgadzam się, że polityka jest sztuką dyplomacji, niech jednak nie przeradza się w marionetkowy teatr dla zadowolonej gawiedzi, bo taka opcja obraża nie tylko naród, ale i samych polityków.Pani Bogna w jednym ze swoich wpisów zapytała: "Czego nie powiedział papież?", ja chcę wiedzieć, czego nie mówią politycy lub inaczej, czego nie przekazują nam media.

    Polubienie

  6. lemari pisze:

    I tak od kultury języka szybko zaszliśmy do polityki.—Link sprawdziłem na dwóch systemach operacyjnych i, razem, dziewięciu przeglądarkach.Żadnych problemów.

    Polubienie

  7. kojakopera pisze:

    Jakie rzeczy i po jakim imieniu, skoro mamy mieć demokratyczny pluralizm? Polityka to sztuka dyplomacji, droga Pani, i od półsłówek nie tylko nie ucieknie, ale właśnie w nie uciekać musi, żeby jakoś łagodzic radykalne "odchyły" zwaśnionych obywateli. A dylematów moralnych nie mają tylko automaty… i niedalecy od nich fanatycy (wszelkiej proweniencji).

    Polubienie

  8. Medium pisze:

    Originally posted by kojakopera:

    Znany też, niestety, z tego, że prędzej mówi niż myśli… co skwapliwie wykorzystują nielubiący go prawicowi dziennikarze.

    Żeby to tylko sympatie i antypatie kierowały polityką, to nie byłoby tak groźnie. Rzeczy należy w końcu nazywać po imieniu! Dość dylematów moralnych, dość półsłówek…

    Polubienie

  9. kojakopera pisze:

    Originally posted by Medium:

    Ale może być jeszcze gorzej, jak sugeruje zasłużony i nagrodzony "Polak".

    Znany też, niestety, z tego, że prędzej mówi niż myśli… co skwapliwie wykorzystują nielubiący go prawicowi dziennikarze. Żadne sprostowania już potem nie pomagają, bo każdy i tak słyszy to, co chce usłyszeć, nie mówiąc już o konserwatywnie "zabetonowanych" drogach dochodzenia do jedynie słusznej "prawdy" :sherlock: P.S. U mnie link Leszka też się nie otwiera, za to wyskakuje ostrzeżenie McAfee, że strona jest niebezpieczna ("WHOA! Dangerouos Site"). To nie żart.

    Polubienie

  10. Medium pisze:

    Originally posted by Leszek:

    Zainstaluj sobie jakąś porządną przeglądarkę, w końcu

    A Ty naucz się linkować :p:D

    Polubienie

  11. Medium pisze:

    Originally posted by Bogna Drozdek (Mulier Religiosa):

    Wydawalo mi sie, ze felieton M.W. traktuje o naszych rodzimych dziennikarzach.

    Może i rodzimych, ale pod obcym władaniem (szefostwem).Originally posted by Leszek:

    A Pani Bogna aluzju poniała

    Po pierwsze nie uważam, że to aluzja, po drugie – pani Bogna przemilczała, a nie wyjaśniła.Originally posted by Leszek:

    https://www.google.pl/#q=%22w+Polsce+media+s%C4%85+polskoj%C4%99zyczne%22

    W mojej Operze 11.64 link nie działa. Mam stronę główną Guglarki.Myślę, że chodzi o media polskojęzyczne, prawda? Gdzieś na tym blogu już napisałam, że język nie jest gwarantem polskości.Ale może być jeszcze gorzej, jak sugeruje zasłużony i nagrodzony "Polak".

    Polubienie

  12. lemari pisze:

    Originally posted by Medium:

    W mojej Operze 11.64 link nie działa.

    http://storage6.static.itmages.com/i/13/1029/h_1383067375_6305514_5de2fbb36a.pngZainstaluj sobie jakąś porządną przeglądarkę, w końcu ;).Originally posted by Medium:

    że język nie jest gwarantem polskości.

    Crème de la crème :).

    Polubienie

  13. iambogna pisze:

    Oj, chyba za wiele Pan ode mnie oczekuje. Gdybym miala kazde niezrozumiale dla mnie zdanie tak okreznie sprawdzac… :insane:"Szkoda czasu i atlasu", ze posluze sie znakomita fraza naszego madrego krola Stasia.

    Polubienie

  14. lemari pisze:

    Originally posted by iambogna:

    Ale o co Panu chodzi w cytowanym "tlumaczeniu" nijak pojac nie moge

    https://www.google.pl/search?q=%22michnikowszczyzna%22Dla pełniejszego zrozumienia tematu proszę się zapoznać z felietonami "dziennikarzy niepokornych".http://dorzeczy.pl/http://www.wsieci.pl/A dla podniesienia ciśnienia: http://www.salon24.pl/

    Polubienie

  15. lemari pisze:

    Originally posted by Medium:

    Znaczy? Ciekawi mnie

    A Pani Bogna aluzju poniała :).Druga część zdania powinna Ci nieco rozjaśnić Twoje wątpliwości. Originally posted by iambogna:

    Wydawalo mi sie, ze felieton M.W. traktuje o naszych rodzimych dziennikarzach.

    Błąd.Originally posted by Medium:

    Bo to są obcy dziennikarze.

    Tłumaczenie: należy to rozumieć jako -> "michnikowszczyzna", ewentualnie wersja hard -> "polskojęzyczne media" ;).

    Polubienie

  16. iambogna pisze:

    Originally posted by Medium:

    Bo to są obcy dziennikarze.

    Wydawalo mi sie, ze felieton M.W. traktuje o naszych rodzimych dziennikarzach. Co prawda, Autor taktownie nie odnotowal nazwiska inkryminowanego krytyka, ale caly tekst, jakby nie bylo, dotyczy polskiego radia i jezyka (wulgaryzmy tez do niego naleza).

    Polubienie

  17. iambogna pisze:

    Originally posted by lemari:

    Tłumaczenie: należy to rozumieć jako -> "michnikowszczyzna", ewentualnie wersja hard -> "polskojęzyczne media" .

    Powiedzenie (gdzie tu aluzja :confused:) "wziąć na klatę" chyba zrozumialam, bo to "uderzeniowo zmodyfikowana" kalka bardzo popularnego w USA (gdzie mieszkam) idiomu: "to take it on the chin/nose". Ale o co Panu chodzi w cytowanym "tlumaczeniu", nijak pojac nie moge.

    Polubienie

  18. Medium pisze:

    Jeśli słowo jest wibracją, a DNA ma charakter falowy, to każdy wulgaryzm jest zamachem na nasz biologiczny dobrostan, kaleczeniem genotypu przyszłych pokoleń.Jeśli potrzeba autorytetu, genetyk Пётр Гаряев, może zabrać głos.Originally posted by Leszek:

    Pewne rzeczy trzeba wziąć na klatę

    Znaczy? Ciekawi mnie, o ile rozumiesz to, co piszesz.

    Polubienie

  19. iambogna pisze:

    Wlasciwie moj przedmowca, p. Leszek, juz mnie wyreczyl w podsumowaniu tak malowniczo opisanego :up: ambarasu. Dorzuce tylko, ze bardziej od "szacownych" (tzn. leciwych) wulgaryzmow, ktore tak elegancko wykropkowujesz, draznia mnie w ustach powaznych (bo doroslych) zdawaloby sie dziennikarzy i dziennikarek te wszystkie slangowe "laski", "ciacha" "nie moje broszki" etc… Bo ich zwyczajnie nie rozumiem. A swoja droga, chcialabym sie dowiedziec, czy ten film byl – zdaniem krytyka – "zajebisty" czy "zajobisty"? – bo to jednak spora semantyczna roznica. Dopiero wtedy (znajac film, oczywiscie) mozna by ocenic, czy byl w stanie „odpowiednie dać rzeczy słowo” 🙂

    Polubienie

  20. Medium pisze:

    Gwoli usprawiedliwienia nadmienię, że na fragment audycji wszedłem słuchowo zupełnie niechcący, podczas siekania mięsa na kotlety siekane. W domu obowiązuje określony rozkład radia: w kuchni leci cały czas „Trójka”, co jest wyborem moich bliskich, u mnie „Dwójka”, „Tok FM” lub radio internetowe (np. „Mozart”), w łazience „Dwójka” lub regionalne, w pomieszczeniach zajmowanych przez małolatów lecą i leżą różne rzeczy. Tak więc gdy coś siekam lub kroję albo smażę bądź piekę, gotuję czy duszę, skazany jestem na „Trójkę”.

    A kiedy i gdzie słucha Pan własnych myśli (tj. ciszy)?

    Na razie gnębi mnie jednak kwestia: czy dziennikarz, nawet dziennikarz wersalkowy, nawet krytyk filmowy, może się mienić dziennikarzem, jeśli nie jest w stanie „odpowiedniego dać rzeczy słowa”?

    Bo to są obcy dziennikarze. Ich nie obchodzi język, tylko oglądalność/słuchalność, jednym słowem statystyka wpływu. Nie ważna jest jakość wpływu, a może ważna, ale w negatywnej skali…

    Polubienie

  21. lemari pisze:

    Pewne rzeczy trzeba wziąć na klatę, dla pewnych audycji nie jesteśmy już targetem;)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s