Do politolożki N.N. (Z wiarą i nadzieją, lecz bez miłości)

Różowa świnia
Kwiczy na sośnie,
Platformie spada,
Pisowi rośnie.

Nie ma różowej
Świni na sośnie,
Pisowi spada,
Platformie rośnie.

Świnia na sośnie,
Sosna nad świnią,
Wiem jedno przecie,
Wiosny nie czynią.

W sośnie czy w świni
Problem tkwi, powiedz!
Masarz potrzebny
Czy drwal zawodowiec?

Powyższe arcydzieło wiersza dziesięciozgłoskowego powstało pod wpływem licznych głosów w głowie, które usłyszałem po wysłuchaniu w dniu dzisiejszym szeregu dyskusji na temat bieżącej polityki w programie 3 PR i w Radiu TOK FM. Nadmieniam, że byłem wówczas – jak zazwyczaj ostatnio – w pozycji półleżącej, bez udziału promili. Schizofreniczność całej sytuacji usprawiedliwia zakwalifikowanie tej pieśni jako spontanicznego i zbiorowego (głosy! pluralis!) aktu twórczego – sensu stricto folklorystycznego. Co do mnie, nie waham się szukać folkloru w obrębie współczesnych masowych mediów i na stykach wszelkiej (realnej) rzeczywistości z mediami. Zresztą najwybitniejszy polski zespół parafolklorystyczny od lat funkcjonuje przy ulicy Wiejskiej w Stolicy. Nadmieniam ponadto, że dziesięciozgłoskowiec jest zjawiskiem stosunkowo rzadkim w folklorze i że w ostatnim wersie wystąpił błąd nadmiaru.

Po tych niezbędnych, zwłaszcza dla miłośników genetycznych badań folkloru, uwagach dodam, że niektórzy wybitni znawcy kultury ludowej z poprzednich pokoleń, jak np. Moszyński, traktowali pewne formy paralelizmu (obrazowego, składniowego), rozpowszechnione zresztą na Słowiańszczyźnie, jako „formalne”, a w dodatku „bezsensowne”. No cóż, ze znanych mi, głównie ze słyszenia, wybitnych umysłów podobno tylko Einstein nie popełnił błędu naukowego. Ale jak zbudują jeszcze większy „Zderzacz Hadronów” (np. pod Saharą), to kto wie… Co do mnie, chyba od dziecka wiedziałem, że kiedy:

Zielony mosteczek ugina się,
Zielony mosteczek ugina się,
Trawka na nim rośnie, nie sieka się,
Trawka na nim rośnie, nie sieka się.

to… coś ciekawego zacznie się dziać. Sosna, trawka, świnia, łączkę harendować, mosteczek wyrychtować itd.

A tytułowa politolożka? No cóż, zupełnie zapomniałem.

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Do politolożki N.N. (Z wiarą i nadzieją, lecz bez miłości)

  1. 16Siko15rek pisze:

    Znałem, chociaż chyba nie osobiście. Parę razy go słuchałem. Raz go chyba J. Kurowicki przyprowadził na zajęcia. "Świnię na sośnie" – ten zbiór świetnych wierszy Mejbauma znam i gdzieś tam chyba nawet mam, może uda się odszukać.

    Polubienie

  2. iambogna pisze:

    Nie wiem, czy znales Waclawa Mejbauma. W 1977 r. wydal w Kalamburze – w serii "Bibuly Mlodych [sic!] Tworcow" – tomik roznosci pt. Świnia na sośnie. Tytul pochodzi z anegdotki, jednej z mnostwa, jakie krazyly o nim we Wroclawiu (w wiekszosci jego autorstwa):

    Opowiadają o Mejbaumie: Idzie on raz do lasu, a tam – patrzy – na sośnie siedzi świnia. Zatrzymał się Mejbaum i pyta: – Droga świnio, a cóż ty tam robisz? A świnia na to: Żołędzie żrę. – Ech, żołędzie, żołędzie… – powiedział Mejbaum. I poszedł sobie dalej.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s