W ojczyźnie Mrożka

W ojczyźnie Mrożka wszystko musi być jak z Mrożka.

Bezrobocie galopuje, kryzys nie ustępuje, więc Sejm szykuje się do wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę. Receptą na dziurę emerytalną w ZUS ma być przymusowe wprzęgnięcie sześciolatków w karby obowiązku szkolnego. Zegarki w kolekcji ministra znaczą więcej niż postępy w dziele udrożniania i utorowiania kraju. Urzędujący premier oświadcza ni z gruszki ni z pietruszki, że chce być premierem, bo kocha być premierem. Biskupi próbują namolnie zreformować egzaminy maturalne, chociaż uzdrawianie szkolnictwa to przecież od paru lat domena burmistrzów i wójtów, którym wiernie kibicuje pani minister oświaty. Kupujemy Pendolino, ale jeszcze przez dwadzieścia lat nie będzie odpowiednich dla Pendolino torów. Aspirant Janowicz bierze srogie baty od tenisowego amatora, Boniek wierzy w Fornalika, Fornalik w Bońka, Smuda po raz kolejny wchodzi w rolę zbawcy „Wisły”, a pani ministra dotuje Madonnę, choć Madonna mogłaby bez trudu kupić Stadion Narodowy z przyległościami. Wpadliśmy w dziecięcy dołek, jednak za Chiny nie da się uchwalić ustawy o in vitro. Do Pekinu wyjeżdża wycieczka poselska, aby uczcić to, co można uczcić dnia 4 czerwca. Policja i straż miejska ratują narodowy budżet, zastawiając pułapki na kierowców i dręcząc rowerzystów i pieszych. PKB spada, Polacy klną na wszystko jak szewcy, ale ogólnie są nadzwyczajnie zadowoleni z poziomu życia i wierzą w Unię co najmniej jak Zagłoba w Inflanty.

Po 24 latach budowania nowego ustroju staliśmy się, wbrew Konstytucji, państwem wyznaniowym, w wielu szkołach faktyczną władzę pełnią księża i nawiedzone katechetki, 90% ludności kraju to realni i nominalni katolicy, dzięki serwilistycznej polityce kolejnych rządów Kościół rośnie w siłę, a księżom żyje się dostatniej, franciszkanizm a la Jorge Mario Bergoglio nie ma szans na tym gruncie, tymczasem pewna Grupa Inicjatywna pod Wezwaniem organizuje 16 czerwca na Jasnej Górze Kongres Katolików.

„Kongres — czytamy — skierowany jest do <<świadków Chrystusa>>, których <<bolą bezpardonowe ataki na Kościół>>.” Inicjatorzy nie chcą, by wiara była <<coraz bardziej spychana na margines>>.” Jeden inicjator palnął z całkiem grubej rury: „Kongres jest odpowiedzią, a jednocześnie początkiem szerszej inicjatywy kierowanej przeciw panoszącej się w naszym kraju ateizacji.”

W roli Kmicica-Babinicza i „zaplecza” broniącego Jasnej Góry przed atakiem garstki ateistów ma wystąpić „sieć prawników przy lokalnych zespołach ds. przeciwdziałania ateizacji.” Nie dosyć, bo „adwokaci raz na jakiś czas pro publico bono udawaliby się do sądu.” I to ciągle nie dosyć, bo w roli wykładowców wystąpią m. in. Kaczyński, Dziedziczak, Kownacki, Sadurska i Karnowski.

„Efektem kongresu — czytamy — ma być manifest o <<konieczności zahamowania procesów ateizacji i wynaradawiania w Polsce>> oraz powołany do życia Instytut ds. Przeciwdziałania Ateizacji.”
Media, poza Karnowskim, reprezentować będzie tygodnik „Niedziela”.

Inicjatorzy nie mówią tego wprost, lecz jak widać, na Kongresie ważyć się będą losy przynależności narodowej i obywatelstwa części Polaków. Jeśli uznać, że ateista to ktoś „wynarodowiony”, to czy można dalej utrzymywać takiego delikwenta jako obywatela i nazywać go Polakiem? Polak musowo musi być katolikiem. Mus to mus.

Pocieszam się, że Jasna Góra nie takie imprezy przetrzymała.

Tymczasem zrobię sobie kanapkę z tatarem i kiszonym ogórkiem. Jeszcze trochę Polaka we mnie zostało.

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „W ojczyźnie Mrożka

  1. 16Siko15rek pisze:

    Krzysztofie, w kwestii wojny informacyjnej, jak sądzę, zgadzamy się. Także w moim przekonaniu najgłebsze podłoże wielu informacyjnych, a raczej propagandowych "szumów" na swiecie związane jest z ekonomią. W sytuacji, kiedy Stany stały się nieoczekiwanie eksporterem gazu (etc.) w centrum zaczyna sie wyraźnie ustawiać kwestie ocieplenia globalnego, bo to lepszy biznes niż ropa. Propagandowe wojny religijne (znów w skali globalnej) mają w pewnym sensie charakter zastępczy, ale niestety przynoszą ewidentnie fatalne skutki. O sobie mógłbym powiedzieć, że jestem niezaangażowanym religijnie irenistą. Sądzę, że pewne akcje w obronie religii w Polsce nie służą tej religii (tzw. niedźwiedzia przysługa). Ale wiadomo, dla głosów wyborców wszystko dzisiaj można sprzedać – i "obronę religii", i "atak na religię, i "kongres kobiet", i "feminizm", i "rytualny ubój zwierząt" tudziez GMO, "Nasze matki i naszych ojców w TVP", "związki partnerskie", "aborcję" i "in vitro".Tak, niestety, mamy bardzo słabe i kiepskie państwo. Faktycznie, wyręcza się Kościołem. Tak jak wyręcza sie (uwzgledniając wszelkie proporcje) Owsiakiem, a jak przez lata wyręczało się Janem Pawłem II.Mnie najbardziej gnębi to, że "moje" państwo jest z dnia na dzień coraz bardziej przeciwobywatelskie i restrykcyjne.Pozdrawiam.

    Polubienie

  2. anonymous pisze:

    kasjerka z Tesco writes:Wiem, że narażam się na kpiny p. Izaaka Goldsteina, ale cytuję tu wieszcza: "Miej serce i patrzaj w serce!" (Adam Mickiewicz: "Romantyczność")

    Polubienie

  3. anonymous pisze:

    Krzysztof Laskowski writes:Panie Profesorze, myślę, że wymieniony przez Pana Kongres jest rozpaczliwym i spóźnionym odruchem reakcji na w pewnej mierze spontaniczny proces sprowadzania religii (a szerzej kultury swojego kraju) do cepelii i prowadzoną z rozmysłem przez rozmaite instytucje publiczne i prywatne politykę zmierzającą w tym samym kierunku. Z jednej strony letnie traktowanie religii przez wielu Polaków czy szerzej przez Europejczyków nie stanowi wyjątku w historii. Wzmacniane jest w dodatku chyba nie do końca słusznym przeświadczeniem, że niereligijność stanowi znamię nowoczesności. Ale na tę spontaniczność nakłada się świadoma polityka forsowana przez wielu przywódców i przez przedstawicieli wielkich koncernów rozmaitych branż, np. rozrywkowej, medycznej, spożywczej, komputerowej. Europejscy politycy, przede wszystkim szeroko pojętej lewicy, ale nie tylko, których polską emanacją jest np. Janusz Palikot ("Przyszedł czas, by powiedzieć Polakom, że muszą się wyrzec swojej polskości" – wypisał sobie te słowa na sztandarach), forsują ustawodawstwo obliczone na porzucenie obleśnej skorupy religii, przesądów społecznych, płciowych, rodzinnych i innych. Różni biznesmeni im w tym sekundują, bo jedni i drudzy, jak sądzę, widzą w tym środek łatwego dzielenia i podporządkowywania sobie ludzi niemających oparcia w obszarach niezależnych od rządu czy Microsoftu. Tak traktują własne narody, a w jeszcze większym stopniu traktują tak narody obce. Przecież człowieka, który wyrzekł się własnych korzeni, można w dość prosty sposób przerobić na takiego, który jak papuga powtarza hasła o globalnym ociepleniu, o absolutnej równości, o konieczności poddawania praktycznie wszystkich obszarów życia procedurom demokratycznym itd. Myślę, że takie rozpaczliwe wypowiedzi jak na Kongresie warto umieścić w powyższym kontekście, w kontekście totalnej wojny informacyjnej.Wszyscy, którzy chcą robić interesy na wielką skalę, łącznie z gospodarczym i kulturowym podbijaniem narodów, uważają niepodporządkowane im instytucje i struktury sieciowe za przeszkodę. W Polsce państwo działa po większej części marnie lub bardzo marnie, a w wielu miejscach dosłownie wyręcza się strukturami kościelnymi. Objawiło się to np. w 2005 roku, gdy ponad milion Polaków pojechało do Rzymu na pogrzeb Jana Pawła II i wróciło, nikt z pielgrzymów nie zaznał poważnych kłopotów. Skądinąd dowiedziałem się, że spontaniczność wielkiej masy ludzi wywołała popłoch wśród elit politycznych państw Europy Zachodniej. Jej przedstawiciele nie mogli pojąć, że Polacy pojechali w takiej liczbie bez rozkazu, i to po śmierci przywódcy, który mógłby taki rozkaz wydać. Z tego wydarzenia wywiedziono wniosek, że Polacy mogą wyciąć podobny numer również w innej sytuacji, a potrzebne to innym państwom jak piąte koło u wozu.Bez kontekstu wojny informacyjnej, która po większej części zastąpiła tradycyjną wojnę energetyczną, zawołania do zwalczania ateizacji mogą jawić się jako wariactwo. Ale o ileż łatwiej przychodzi przekabacanie w ludzi na Sowietów, łatwych do sterowania konsumentów, gdy uważają oni religię czy inne przejawy własnej kultury za nieznośne więzy.Serdecznie Pana pozdrawiam.

    Polubienie

  4. izaak-goldstein pisze:

    Originally posted by wojtekc6003wojtekc6003:

    Olbrzymia większość chce mieć wolną niedzielę, by odpocząć…

    Pracownicy sami przestali się szanować, więc nie widzę powodu, aby pracodawca ich szanował i odpuszczał im w niedzielę. Wychodzę z założenia, że zaradnym trzeba być zawsze a nie tylko wtedy gdy ma się kamyk w bucie. Wiem, że ktoś odparuje, że są dzieci do wykarmienia i nie można tak sobie fochów stroić przed pracodawcą… ale to jest nonsens. Nasi pracownicy supermarketowi po prostu są stworzeni do zapieprzania w niedzielę, otwierać własnych działalności i przebranżawiać się im po prostu nie chce (nie opłaca). Moja święta mateczka jest kierownikiem kadr w dużym supermarkecie, miesięczna rotacja pracowników to stale po kilkanaście osób, powodami są ciąże od razu po zatrudnieniu, przychodzenie do pracy po kielichu, podkradanie, próba wyłudzeń z naklejkami i promocjami etc. No skąd to się bierze? Jakoś na te wszystkie magiczne sztuczki część pracowników ma czas.

    Polubienie

  5. wojtekc6003wojtekc6003 pisze:

    Originally posted by izaak-goldstein:

    Jak już kierujemy się absurdami to na całą epę…

    Izaak, ale szpitale, straż pożarna, policja itp, to jednak służba.Sam bardzo często pracuję w weekendy i mnie to wkurza, a co mają powiedzieć panie z hipersklepów ? Olbrzymia większość chce mieć wolną niedzielę, by odpocząć…

    Polubienie

  6. izaak-goldstein pisze:

    Moim zdaniem handel (i w ogóle praca) w niedzielę powinien zostać zakazany. Z tym, że CAŁKOWICIE. Żadnych tam szpitali i straży pożarnych, żadnych supermarketów i stacji benzynowych. Jak już kierujemy się absurdami to na całą epę… 🙂

    Polubienie

  7. 16Siko15rek pisze:

    Należy ustawowo jak najszybciej zakazać spożywania w Polsce tatara, byczych jaj, karpia po żydowsku, śledzia po japońsku i – na wszelki wypadek – fasolki po bretońsku.A poza tym daleki jestem od lekceważenia tej "mobilizacji antyateistycznej". Takoż kongresu narodowców.Co do wyborów: chciałbym mieć jakąś pewność, na kogo głosuję. Na to się nie zanosi.

    Polubienie

  8. dspryt pisze:

    I tak trzymać, ja takoż lubię tatara i ogórek, co klasyfikuje mnie jako Polka ,,heretyka'' bo też to ogórek zakwaszony. Ale Polak i nie katolik co nie gustuje w tatarze to zły Polak i zapewne ateista… albo niemal Polak . Stosy … i zapach kadzideł będą odpowiedzią dla nas niedowierzającym całkowicie starym kawalerom , wierzącym że zaszły ich matki za sprawą domniemanego cudu. Zapewne to pro publico bono będzie tak bezinteresowne jak praca katechetów którzy mieli pracować za dosłowne ,, bóg zapłać'' a potem tym ,,bogiem'' ostatecznie było państwo i podatki wszystkich obywateli , Żydów , Tatarów , pogan, ateuszy i wyznań nie katolickich. Dać im więcej zgłoszą się po resztę z czasem.Faceci w czerni powinie uściślić o jakiego ,,boga' im chodzi w przyszłości.Panowie prawnicy na przyszłość ale ja nie jestem ateistą… więc nie szykujcie się na zaskórniaki bo to będzie walka z konstytucją.

    Polubienie

  9. iambogna pisze:

    Mobilizacja przeciwko "panoszącej się w naszym kraju ateizacji" – brzmi nawet bardziej groteskowo niz "walka z pelzajaca kontrrewolucja". Nie wiadomo, czy sie bac, czy smiac. Zwazywszy ostatnie sondaze przedwyborcze, ja bym sie jednak tych procesowych zapowiedzi w "lokalnych zespołach ds. przeciwdziałania ateizacji" troche obawiala.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s