Czy Polacy „zdurnieli”? Myśli nieokrzesane o ksenofobii, ignorancji i kiczu

1. Zamiast wstępu

Kilka tygodni temu zetknąłem się z opinią, że „Polacy zdurnieli”.

W tym samym mniej więcej czasie media podały wiadomość, że telewizja „Polsat” zdejmie
1 kwietnia 2013 r. z ramówki codzienny program „To był dzień na świecie”. Nie był to prima aprilis. Program trwał 25 minut, w zamian widzowie otrzymali w każdą niedzielę godzinną audycję pt. „To był tydzień na świecie”. 7 razy 25 = 175 – 60 = 115. Tyle minut zaoszczędzi najpopularniejsza polska telewizja i zapewne odda ten czas kapłanom kuchni, ekshibicjonistom, księżom i zakonnicom, błaznom, infantylnym pannom i młodzieńcom przeżywającym „czadowe” miłosne perypetie na wakacjach w Hiszpanii i pozwalających się filmować na użytek seriali „dokumentalnych”, wyjcom z „szoł”-programów rzekomo umuzykalniających naród i ich tzw. jurorom albo błyskotliwym paniom domów. …

Potrzeb jest dużo, zresztą powstała duża luka po zlikwidowaniu patriotycznego programu „Kocham Cię, Polsko”. Zdecydowanie brakuje show poświęconego domowym koszom na brudną bieliznę w posiadłościach celebrytów. „Kultowe” gwiazdki odwiedzają wybrane domy (chętnych „prominentów” nie zabraknie), w obecności gospodarzy wyciągają z zamkniętymi oczami z kosza pojedyncze elementy, po zdjęciu opaski z oczu opisują szczegółowo znalezisko, widzowie telefonicznie odgadują, co to jest, prowadząca para komentuje, a król telewizyjnego kiczu ogłasza ostateczny werdykt. Najciekawsze sztuki (z kosza) można spieniężyć na licytacji i oddać na sierotki. Póki żyję, nie uwierzę, że nikogo w tym kraju nie interesuje, co się kryje w koszach na brudną bieliznę w domach „celebryckich”, nie mogę jednakowoż obiecać, że z któregoś z tych koszy można wyciągnąć trupa.

Decyzja telewizji „Polsat” wzbudziła wielkie emocje, niektórzy publicyści (Mroziewicz i spółka) podnieśli larum tak głośne, jakby się dzwon Zygmunta zerwał z uprzęży, spadł z hukiem i serce mu pękło. Zresztą dziwię się, że po wielowiekowej służbie staruszek Zygmunt jeszcze wytrzymuje z tym narodem.
W niniejszym szkicu nie chcę bynajmniej dołączać do chóru malkontentów. Bronić lub oskarżać „Polsatu”, telewizji w ogóle lub …społeczeństwa i narodu. Informacje powyższe skłoniły mnie do pewnych refleksji, o ile jednak myśl zbłądzi czasem na ścieżki mniej uczęszczane bądź zarosłe szalejem i perzem, to przepraszam, nie mam przy sobie mentora, który by mnie ostrzegł, abym razem ze swoim psem, utykającą nogą, garbem, pokiereszowanym przez chemię rakiem i trzema kochankami nie szedł tą drogą.

Tak naprawdę nie o kosze na bieliznę, majtki i podpaski celebrytek chodzi, prędzej może o trupy. Na przykład w thrillerach i serialach sensacyjnych. Muszę jednak poczynić istotne zastrzeżenie: ilekroć niżej użyję słowa „Polacy”, będę miał na uwadze nie wszystkich Polaków, lecz znaczną lub znaczącą część narodu, chociaż zazwyczaj większą jego część. Czy my zresztą jesteśmy narodem? Czy może raczej zbiorem doraźnych „wspólnot”, frakcji, kółek zainteresowań spiskowych, klik i grup interesów? Albo — w ogóle — jakimś zbiorowiskiem Ików? U schyłku żywota straciłem rozeznanie w tej kwestii i nie mogę niestety zwalić tego na sklerozę.

I. Polacy a media

2. Czy Polacy „zdurnieli”?

W Polsce funkcjonują zasadniczo dwie opinie (poglądy) na temat relacji telewizja — widzowie. Zgodnie z pierwszą, mamy światłą, wyrobioną intelektualnie widownię telewizyjną, zaś nadawcy telewizyjni, kierując się niecnymi intencjami, a nade wszystko żądzą zysku, wciskają odbiorcom rozrywkę na najniższym poziomie. Według niektórych można w tym wypadku mówić o teorii spiskowej, zmowie producentów, cyklistów, masonów i polityków, którzy metodycznie celowo ogłupiają naród. Druga opinia sprowadza się do tezy, że nadawcy/dysponenci kierują się jak najbardziej szlachetnymi intencjami, za to widownia jest głupia, nieokrzesana, spragniona prymitywnej rozrywki i notorycznie unika sensownej edukacji kulturalnej przez telewizję, radio i lekturę gazet, zatem np. autorzy ramówek telewizyjnych są bezradni, muszą dostosowywać je bowiem do niskich, prymitywnych upodobań telewidzów, a wszakże gotowi by byli zrezygnować z większości reklam i kliknięć, byleby naród przestał durnieć. W tym drugim wypadku raczej trudno mówić o „zmowie” odbiorców, jeśli już — raczej o takich, a nie innych gustach i potrzebach kulturalnych szerokich rzesz społeczeństwa.

Do pierwszej z opinii przychyla się zdecydowana większość wypowiadających się w tej kwestii, do drugiej nieliczni, jak np. we wrześniu ub. roku red. Grzegorz Miecugow z TVN: „Dziś największą słabością mediów jest odbiorca […]. Gdy mówimy o tabloidyzacji mediów, to mówimy właśnie o tabloidyzacji odbiorców. Na rynku nie można abstrahować od tego, czego chce widz. To, że filmy Woody’ego Allena chodzą po godzinie 23, to nie jest wybór właściciela telewizji. To wybór widza, który chce o 20.00 oglądać rozrywkę przaśną. Telewizje komercyjne zwracają się w stronę większości, która woli >>naparzankę<<” (por. http://www.pudelek.pl/artykul/43420/miecugow_krytykuje_widzow_tvn_to_oni_sa_najwieksza_slaboscia_telewizji/4/) .

Ostatnio zaś Ewa Wanat — redaktor naczelna Radia TOK FM w latach 2002-2012 — która podsumowując statystyki dotyczące preferencji kulturalnych widowni, ocenia lapidarnie, że „Polacy zdurnieli” (por. http://natemat.pl/55165,polacy-zdurnieli-telewizyjny-obraz-polaka-malo-ambitny-ignorant-skupiony-na-rozrywce-i-pochloniety-swiatem-seriali). Charakterystyczne, że widzów bezpardonowo atakują akurat decydenci dziennikarscy. Miecugow uszczęśliwiał przed laty masy, prowadząc „Big Brothera”, od lat zaś ma związek z przaśnym i nudnym programem pt. „Szkło kontaktowe”. Wanat z kolei współtworzyła dobrze się zapowiadające radio.

Wspomnianą relację można, jak sądzę, poszerzyć i rozważać jako problem: Polacy a media w ogóle, a nawet: Polacy — media i świat. Jest o czym myśleć. Kto ma rację — widzowie, czytelnicy, kinomani i internauci czy dysponenci mediów? Czy można na podstawie treści percypowanych na co dzień przez milionowe rzesze widzów, słuchaczy, odbiorców wszelakich mediów wyciągać uprawnione wnioski dotyczące naszych cech narodowych, mentalności? Albo tłumaczyć wybory ich odbiorców takimi a nie innymi cechami „charakteru narodowego”, o ile istnieje coś takiego jak „charakter narodowy”? Czy Polacy „zdurnieli” w ostatnim czasie? Jeśli Polacy „zdurnieli”, to jakie są źródła i przyczyny polskiej ignorancji? „Zdurnieli”, to znaczy, że kiedyś nie byli durni? Albo byli mniej durni?

Jeśli „zdurnieli”, to czego ta „durnota” dotyczy? Wiedzy ogólnej o świecie? Umiejętności pragmatycznego funkcjonowania w rzeczywistości i indolencji w zakresie szeroko rozumianej komunikacji ze światem? A więc ignorancji wobec poznania? Ignorancji w sferze estetyki, przekładającej się na bardzo wąski repertuar potrzeb kulturalnych zgłaszanych przez Polaków? A może chodzi także o umiejętności i jakości społeczne? Czy nasze „społem” to jest ciągle „malowanka”, jak pisał najpóźniejszy z narodowych „wieszczów”?

Co się tyczy upodobań widowni telewizyjnej, rację wydają się mieć cytowani dziennikarze — pozostawmy w spokoju formę ich wypowiedzi. Przeciętny telewidz ma dzisiaj ogromne możliwości wyboru. Fakt, że lekceważy stację „Kultura”, kanały z dobrymi, a często wybitnymi filmami, interesującą ofertę „National Geografic”, „Planete”, „Discovery” czy „TVP Historia” jest znaczący. Na pewno do większości polskich domów może dotrzeć wybitny lub dobry film, spektakl teatru telewizji z TVP1 lub „Kultury”, wybitny dokument, dobry program historyczny lub publicystyczny, audycje poświęcone sztuce. A jest jeszcze radio — z programem drugim lub RFM Clasic. No i nieograniczona ilość godnych uwagi dzieł kultury w Internecie.
Nieprzypadkowo wspomniałem także o czytelnikach. Niedawne (kolejne już) badania poziomu czytelnictwa w Polsce wskazują na dalszy regres w tej dziedzinie — Polacy omijają szerokim łukiem nie tylko książki, ale niemal wszystko, co pachnie drukiem, wyłączywszy banknoty i ilustrowany papier toaletowy. Inne nacje (Skadynawowie, Czesi) biją nas na głowę. Na marginesie: komentujący badania czytelnictwa zwracali uwagę na fakt, że sytuację ratują po części …uczniowie, którzy rzekomo sięgają po lektury szkolne i czytają je. Jest to teza wątpliwa i słabe pocieszenie, bo znaczna część uczniów zdaje dzisiaj maturę bez przeczytania w całości jednej choćby lektury. Także przez studia można, okazuje się, spokojnie przejść bez mozolnego ślęczenia nad książkami, skryptami i podręcznikami. Wiemy, że kobiety czytają w Polsce o wiele więcej niż mężczyźni. Co wszakże czytają?

Kino? To już niestety nie czasy „Konfrontacji”. Kino ambitne, zwłaszcza nieamerykańskie, zdecydowanie przegrywa, sądząc po wyborach widzów, z masową widownią. W cenie jest trywialna komedia, także polska, wszelkiego typu mordobicia i strzelanki, kreskówki w 3D oraz — to wyższy poziom — polska tzw. komedia romantyczna lub polska komedia w ogóle. Znaczące festiwale filmowe to instytucje zdecydowanie niszowe w Polsce.

Internet? Z Internetem jest problem. Od dawna wśród publicystów popularna jest teza, że ludzie z dostępem do komputerów i Internetu, posługujący się na co dzień nowoczesnymi technologiami, stanowią swoistą awangardę społeczeństwa, są pionierami innowacyjności. Pewnie jest w tym trochę prawdy. Cóż jednak można powiedzieć o statusie kulturalnym (i kulturowym) znaczącej części milionowych rzesz internautów, oceniając go na podstawie kloacznego poziomu milionów tzw. komentarzy autorstwa anonimowych mieszkańców sieci? Prymitywizm językowy, wulgaryzmy, nietolerancja, nacjonalizm, szowinizm, antysemityzm, rasizm lub inna, niedająca się bliżej zdefiniować forma nienawiści do …wszystkiego i wszystkich. A poza tym? Poza tym preferencje internautów wskazują na dominujący w wyborach sieciowych kult rozrywki, a jako że Internet daje więcej możliwości w tym względzie niż telewizja, częściej jest to rozrywka najbardziej trywialna i wulgarna i niekoniecznie wyłącznie pornografię mam na uwadze, chociaż pornografia w katolickim narodzie cieszy się sporym wzięciem. Rzetelne strony informacyjne, publicystyczne, kulturalne bądź literackie nie mają szans w konkurencji z „Pudelkami”, grami, portalami wróżbiarskimi, erotyką i pornografią.

Jaki procent internautów korzysta na co dzień z sieci, kierując się w pierwszym rzędzie korzyściami edukacyjnymi, a takie Internet bez wątpienia stwarza? Studiuje przez Internet? Tego nie wiem. Podejrzewam, że jest to procent nie wyższy niż procent telewidzów oglądających na co dzień audycje w stacji „Kultura”. Jaki procent internautów, wchodząc do Internetu, włącza myślenie? Szuka istotnych treści? Czym wreszcie tłumaczyć fenomen popularności tabletów, zresztą nie tylko w Polsce? Każdy, kto używa komputera i Internetu do jakiejkolwiek pracy wymagającej zaangażowania umysłowego i intelektualnego, wie doskonale, że tablet do takiej pracy się nie nadaje. Tablet, podobnie jak smartfon, to kolejny milowy krok w trwałym zakotwiczaniu człowieka w rozrywkowym i pseudoinformacyjnym raju. Zniewalania, nie tylko umysłowego, tegoż człowieka, który to człowiek chętnie skądinąd daje się zniewalać.

Uzasadnienie dla decyzji dyrekcja programowa „Polsatu” zawsze znajdzie. My nie zdejmujemy, ale dajemy wam aż godzinę w niedzielę po północy — powie. Poza tym powie: weźcie pod uwagę wskaźniki oglądalności — widzów, ściślej: Polaków, tak naprawdę nie interesuje, co się dzieje na świecie. Niestety — i jedno, i drugie uzasadnienie będzie prawdziwe.

Czy zatem rodacy „zdurnieli”?

3. Przesiadka z wozu z sianem do „Ferrari”

Polacy skądinąd przodują w świecie „w temacie” elektronicznych używek typu bankowość elektroniczna, karty zbliżeniowe czy płacenie przy pomocy komórki. Problem polega jednak na tym, że pracujemy jednocześnie na opinię cyfrowo-kulturowych troglodytów, którzy co prawda wchodzą łatwo i masowo do świata ekskluzywnych technologii, bo one czynią niektóre czynności codzienne łatwiejszymi i przyjemniejszymi, ale niewiele lub nic nie wiedzą o świecie i w znacznej mierze nie wychodzą poza etniczne stereotypy i tradycyjne przekonania o własnej wyższości między innymi nacjami. Jest to zadziwiająco zgodne z priorytetami, jakie władza wyznaczyła polskiej szkole — absolwent gimnazjum lub liceum powinien posiadać możliwie jak najwięcej „umiejętności”, te zaś muszą pozostawać w stosunku odwrotnie proporcjonalnym do posiadanej przez absolwenta wiedzy. Jest w tym myśleniu jakaś magiczna wiara, że jeśli ktoś nauczył się trzymać długopis w ręce, to będzie świetnie pisał, a gdy pokaże mu się, jak obsługiwać czytnik, zacznie połykać pięćdziesiąt audiobuków rocznie.

Całość szkicu można przeczytać na stronie:
http://pl.scribd.com/doc/137754160/Micha%C5%82-Wali%C5%84ski-Czy-Polacy-%E2%80%9Ezdurnieli%E2%80%9D-My%C5%9Bli-nieokrzesane-o-ksenofobii-ignorancji-i-kiczu

Reklamy

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Czy Polacy „zdurnieli”? Myśli nieokrzesane o ksenofobii, ignorancji i kiczu

  1. Pingback: Radio TOK FM. Pierwsze Radio Informacyjne z wyraźnym niedostatkiem informacji | Quasi-imponderabilia in statu nascendi. "Silva rerum" Michała Walińskiego

  2. Pingback: Karolina Korwin Piotrowska o Polakach idiotach. Ze znakiem zapytania | Quasi-imponderabilia in statu nascendi. "Silva rerum" Michała Walińskiego

  3. Pingback: Quasi-imponderabilia in statu nascendi. "Silva rerum" Michała Walińskiego

  4. Pingback: Fundamentalizm po polsku. Pełzająca quasi-rewolucja | Quasi-imponderabilia in statu nascendi. "Silva rerum" Michała Walińskiego

  5. M pisze:

    Dlaczego ludzie zdurnieli? Bo niewielu miało to szczęście wyrastać w rodzinach, które kładły nacisk na rozum, czyli naukę kulturę i naukę. Tak się składa, że wychowałam się w rodzinie o skrajnym pochodzeniu, moja mama popełniła tzw. mezalians (studencka miłość). Mogłam obserwować zachowania członków rodziny pochodzącej z chłopstwa i pochodzącej z przedwojennej bardzo zamożnej inteligencji z wielowiekową tradycją. Ta część chłopska jest zaradna, drugiego utopi w łyżce wody, by zdobyć to, co chce zdobyć, będzie udawać bardzo religijną, ale odstępców zniszczy i zdepcze, nie patrząc, czy to syn, wnuk, czy wnuczka. Próbuje czytać, ale niewiele z tego czytania rozumie. Ta inteligencka zachowała klasę, choć przymierała głodem, nie mogła się uczyć, bo dzieci przedwojennej burżuazji nie miały wstępu na wyższe uczelnie lub musiały dużo płacić (mojego dziadka było na to stać).
    Dzisiejsza inteligencja, to potomkowie takich mezaliansów, część odziedziczyła rozum, część spryt, rzadko kiedy i spryt, i inteligencję , bardzo często, ani rozumu, ani sprytu, tylko zadufanie….
    Czy niegdysiejszym komunistom zależało, czy obecnym właścicielom zależy, by dbać o rozwój swoich pracowników. Kiedy taki umęczony korpoludek ma czas na czytanie trudniejszych, wymagających uwagi i zrozumienia książek, kiedy ma czas na oglądanie zmuszających do myślenia i uwagi filmów? Musi odreagować, czyli alkohol, porno i wrzask ogłupiającej muzyki…..

    Polubienie

  6. Stefan pisze:

    Wydaje mi się, że Polacy, ot tak sami z siebie, nie zdurnieli. Dali się ogłupić. Przy walnym udziale mediów. Lub raczej głównie przez media.

    Polubienie

  7. Medium pisze:

    Originally posted by MichałWaliński:

    W moim przypadku okres "fascynacji" FB był bardzo krótki. lecz wielu ludziom FB odpowiada.

    A ja mam już mdłości od zachodniej kultury, mierzi mnie i brzydzi amerykańska supremacja.Nie korzystam z polskich mediów RTV, bo śmierdzą z daleka konsumpcjonizmem. Zatem wszystko amerykańskie wraz FB politycznie odpada.Jak w TV pojawią rzeczy w stylu dawnego "Zrób to sam" (czy jakoś tak), to proszę o wiadomość. Również wtedy, jak w radio zakazane zostaną reklamy.

    Polubienie

  8. 16Siko15rek pisze:

    Dzisiaj bez wątpienia my, jako obywatele tego państwa. I w statystycznej większości "tuziemcy".Romowie – ciekawa, ale w sumie tragiczna historia.Geny? Pewnie w jakimś stopniu tak. Odwieczny problem: natura czy kultura…My Opera zamiast Twittera czy Facebooka? Tak. W moim przypadku okres "fascynacji" FB był bardzo krótki. lecz wielu ludziom FB odpowiada.

    Polubienie

  9. Medium pisze:

    Originally posted by MichałWaliński:

    Kryterium etniczne zgadza się.

    Najlepszym kryterium etnicznym jest nie mowa, religia, czy miejsce zamieszkania (one raczej tylko modyfikują kulturę przodków), a geny, które niosą informacje o losach nacji.Originally posted by MichałWaliński:

    Jednak już taki stosunek do historii nie jest jednoznaczny, chodzi rzecz jasna o interpretację, a nie fakty. Historia nas, Polaków, wybitnie dzieli.

    Ano zapewne dlatego, że 1000 lat temu przyjęta przez władców i narodom narzucona religia była od początku olbrzymim złem. To był wg mnie początek rodzimego terroryzmu :)I tak, jak w haśle "Bóg, honor, Ojczyzna" nie widzę nic niestosownego, tak już rozumienie boga poprzez kościół jest całkowitym poddaństwem i to bardziej obcym, niż sąsiedzkie wpływy.Originally posted by MichałWaliński:

    Znamy narody bez własnego terytorium, jakoś sobie od wieków radzą.

    Dzięki kultywowaniu własnej odrębności. A'propos tych narodów: niedawno dotarła do mnie informacja o pochodzeniu Cyganów. Ich wygnanie z Indii sięga czasów Aleksandra Macedońskiego… To była kara.Originally posted by MichałWaliński:

    My to terytorium, po zawirowaniach historycznych, szczęśliwie posiadamy, a na dodatek jesteśmy (jeszcze) niezróżnicowani etnicznie.

    My, znaczy rdzenni (biologicznie) tuziemcy, czy my jako obywatele tego państwa? ;)Originally posted by MichałWaliński:

    Przez wieki mieliśmy do czynienia tylko z narodem szlacheckim. Polskim oczywiście.

    Hmm, przez wieki, czyli już od czasu, gdy narzucono nam sztucznie stworzony alfabet łaciński, to tak. Mnie interesują czasy dawniejsze.Originally posted by MichałWaliński:

    Czy oczekuję na odzew? Niekoniecznie, bo celowo wybrałem na bloga miejsce w niszowej witrynie. Ale oczywiście liczę się z możliwością obiektywnej krytyki.

    Zamiast Facebooka, czy Twittera? ;)Może i My Opera jest niszowa, ale tym lepiej 🙂

    Polubienie

  10. 16Siko15rek pisze:

    Zgodzę się, że stawiając w.w. pytanie, zachowałem się może niezbyt zręcznie i spróbuję to zmienić. Biorąc pod uwagę takie kryteria, jak kultura, język, (w znacznym stopniu) religia, jesteśmy oczywiście narodem i mieścimy się w ramach niektórych definicji. Także terytorium — po przejściach „z grubsza” to samo, co w czasach Bolesława Chrobrego. Kryterium etniczne zgadza się.Jednak już taki stosunek do historii nie jest jednoznaczny, chodzi rzecz jasna o interpretację, a nie fakty. Historia nas, Polaków, wybitnie dzieli. Gdy się nad tym zastanowić, to i stosunek do kultury (dziedzictwa kulturowego) bardziej dzieli Polaków niż łączy. W zasadzie każde kryterium nasuwa jakieś zastrzeżenia i wątpliwości, a w najmniejszym chyba stopniu język.Może dla Polaków należałoby stworzyć osobną definicję?Na ile jednak można mówić w ich przypadku o wspólnocie przekonań (nie tylko religijnych!)? Zwłaszcza że między tym, co deklarowane oficjalnie, a tym, co wyznawane w „głębi duszy” istnieje częstokroć przepaść, a „schizofreniczne” zachowania naszych polityków nie odbiegają znacząco od „normy narodowej”?Co można zatem powiedzieć o typie w i ę z i łączących tę w s p ó l n o t ę? O ich jakości? Jest cienka granica między pojęciem narodu i społeczeństwa, pozostawię to na boku i spytam: dlaczego ciągle tak kiepsko wychodzi nam budowanie społeczeństwa? Może właśnie budowanie silnego i autentycznego społeczeństwa powinno w dobie współczesnej być podstawowym wyznacznikiem więzi narodowych? I — ewentualnie — zadaniem patriotycznym?Znamy narody bez własnego terytorium, jakoś sobie od wieków radzą. My to terytorium, po zawirowaniach historycznych, szczęśliwie posiadamy, a na dodatek jesteśmy (jeszcze) niezróżnicowani etnicznie. Czy jednak możliwy jest naród „bezspołeczeństwowy”? Tego nie wiem. Być może jest to możliwe i pokażemy światu nową, polską jakość?W tym momencie w zasadzie abstrahuję od tych teorii socjologicznych, które głoszą, że współcześnie pojęcie „społeczeństwa” jest w coraz większym stopniu iluzoryczne, że w ogóle stare kryteria socjologiczne „wyczerpały się”. Także ten wątek pozostawiam na boku.Jak by na to nie patrzeć, jeśli zgodzimy się, że jesteśmy narodem, to jesteśmy narodem bardzo młodym, bo „masy ludowe” (czyli większość) weszły do tego narodu ledwie chwilę temu. Przez wieki mieliśmy do czynienia tylko z narodem szlacheckim. Polskim oczywiście.***Nie bawię się w „słowną żonglerkę”. Czy oczekuję na odzew? Niekoniecznie, bo celowo wybrałem na bloga miejsce w niszowej witrynie. Ale oczywiście liczę się z możliwością obiektywnej krytyki.

    Polubienie

  11. Medium pisze:

    Originally posted by MichałWaliński:

    Życie bez pytań retorycznych byłoby jak kiła bez seksu, więc wybaczmy sobie tę odrobinę przyjemności…

    Tak, pytania są ważne, ale raz: ważniejsze są odpowiedzi, dwa: charakter pytań mnie zadziwił, chyba, że kolega oczekuje odzewu i w tym celu drażni publiczność 😉

    Polubienie

  12. 16Siko15rek pisze:

    Racja. Ale będąc filologiem polskim w "świadomym" wieku i w dodatku sceptykiem, jestem też sceptycznie nastawiony do samego siebie. Czy to się "znosi"? Życie bez pytań retorycznych byłoby jak kiła bez seksu, więc wybaczmy sobie tę odrobinę przyjemności…

    Polubienie

  13. Medium pisze:

    Muszę jednak poczynić istotne zastrzeżenie: ilekroć niżej użyję słowa „Polacy”, będę miał na uwadze nie wszystkich Polaków, lecz znaczną lub znaczącą część narodu, chociaż zazwyczaj większą jego część. Czy my zresztą jesteśmy narodem?

    Już polski filolog w wieku – nazwijmy to – świadomym, takich retorycznych pytań zadawać nie powinien. Nieprawdaż? ;)Odpowiedź na to pytania powinna być mu już dostępna, no chyba, że bawimy się słowną żonglerkę.

    Polubienie

  14. izaak-goldstein pisze:

    Zawsze można zakasać rękawy i stworzyć własną telewizję, program a chociażby kanał na YouTube, uzupełnić lukę programową własnymi treściami. Tak właśnie 🙂 Nie rozumiem roszczeń niezadowolonych a zgadzam się z tezą, że obecna oferta mediów to szambo (jedynie pod warunkiem, że jesteśmy zbyt leniwi lub mało wymagający). Ze swojej strony mogę polecić portal http://www.nina.gov.pl/ oraz http://legalnakultura.pl/pl Do zmywania naczyń lub prasowania są to idealne pozycje, przystępne nawet dla średnio rozgarniętych 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s