„Pierdolony kotek i jego kuweta”, czyli wypisy z życia literackiego

„(…) ale ja mam w dupie, co się dzieje na świecie, bo najpierw chciałbym lepiej zrozumieć, co się we mnie samym dzieje.”

„Dowcipne, owszem, ale mnie wcale nie bawi, mnie to wkurwia, bo to właśnie dowcipny przykład tego jak wygląda w Polsce myślenie o literaturze (…).”

„Bo jak gdzie — to można sobie, kurwa, wyobrazić, pod kogo jest podczepiony, nie? Dwa barbarzyńskie plemiona napierdalają się pałami po łbach, ale oficjalnie to się nazywa debata i życie publiczne.”
„Jak słyszę to smutne pierdolenie o odnajdywaniu samego siebie (…), to mi się robi niedobrze.” …

„(…) Warszawa, Kraków czy Poznań, korporacja, mieszkanko na strzeżonym osiedlu, pierdolony kotek i jego kuweta, bo na dzieci >>jeszcze się nie zdecydowały<<, wydaje im się, że o wszystkim decydują, takie pewne siebie, samorealizacja, samodoskonalenie i inwestowanie w siebie, a do tego ci ich, kurwa, partnerzy, bo to przecież nie chodzi o żaden romans, tylko właśnie >>partnerzy<<, wykastrowane toto zupełnie, bo się baby własnej boją nawet bardziej niż szefa w robocie — czy oni w ogóle sypiają ze sobą?”

„Przecież nawet licealne >>mój chłopak<< czy >>moja dziewczyna<< albo seryjny i niedokonany >>narzeczony<< jest lepszy od tego >>partnera<< czy >>partnerki<< rodem z kodeksu handlowego.”

„Jak się wojnę przegrywa, to znaczy, że się, za przeproszeniem, dało dupy i nie należy tego afirmować.”
„Ale przecież ci, którzy podejmowali te decyzje, nie złożyli swojego życia w imię honoru, tylko wysłali na wojnę młodych żołnierzyków, a sami spierdolili do Rumuni.”

„Mam w dupie głosowania w Sejmie.”

***
Chciałem oddać stos nierozpieczętowanych, dziewiczych jak puszcza amazońska 500 lat temu, gazet na makulaturę. Coś mnie tknęło i zajrzałem do jednej („GW” z 23-24 III 2013 r.). No i masz, znalazłem perełki!

Wywiadu udziela pisarz Szczepan Twardoch. Prowadzi kobieta. Dorota Wodecka.

Wybierając cytaty, pominąłem cały akapit, w którym pisarz Twardoch wyśpiewuje pean na cześć wulgaryzmów w języku polskim, omawia ze znawstwem ich funkcje — takie „jebać” to cymesik, trafiło do nas prosto z praindoeuropejskiego! Gdzież tam Anglikom z ich nędznym „fuck” do urody polskich przekleństw.

Rozmawia modny pisarz z dziennikarką, kobietą, i klnie jak menel. Doroto, no co ty, k…a — ty nic? Nawet tego „pierdolonego kotka i jego kuwetę” przełykasz i spisujesz gładko?

Ja rozumiem, że kobiety polskie oswoiły się z męskimi przekleństwami, zresztą co druga kobieta już nie chce dzisiaj być ani kobietą, ani Polką, ani matką i co druga przeklina o wiele lepiej niż pisarz Twardoch.

Ale w życiu to ja jeszcze mam jakiś wybór, mogę omijać te niewiasty, które bez przerwy i bez zażenowania „pierdzielą” lub „mają w dupie”. Mogę ewentualnie zastanowić się, bo przecież nie zapytać, co „ma w dupie” ta aktorka i autorka książki, która ciągle w wywiadach „ma coś w dupie”. Jeśli tak nieustannie, bez względu na płeć, „mają coś w dupie”, włącznie z głosowaniem w Sejmie, to duże „dupska” muszą mieć, no nie? Aż tyle w nich mieszczą.

Kiedy jednak kupuję gazetę lub zaglądam do telewizora, to ja często wyboru nie mam i jestem skazany na te „pierdzielenia”, „chuje”, „dupy” i „jebania”. A to wszakże przestrzeń publiczna, niby chroni mnie prawo.

***
W wypowiedziach pisarza Twardocha widzę pewną niekonsekwencję. Na przykład bardzo mocno zaznacza, że jest „artystą” i „ładnie się ubiera” i dlatego „prawacy” (?) uważają go za „pedała”. No to, panie Twardoch, noś się pan ładnie i zachowuj jak mężczyzna, nie klnij pan przy damach i w miejscach publicznych. Że co? Że prywatnie to już nie jest to, nie ta „ekspresja”? Zlituj się pan!

Jest pan zwyczajnym hipokrytą. Tak ładnie się pan tłumaczy, że chciałby nie kląć przy pani redaktor, ale panu „nie wychodzi”… Zlituj się pan!

No i najlepsze: w życiu pan nie zaklął przy swojej mamie. Ja się nie dziwię, bo jak każda prawdziwa Ślązaczka, złoiła by panu dupsko, nie zważając na pana pozycję i dorobek.

Poza tym podejrzewam, że przy swojej żonie zachowuje się pan tak, jak ci „partnerzy” przy swoich korporacyjnych „laskach”, których pan ostro krytykuje, słusznie zresztą.

***
„Ekspresja” pisarza Twardocha zniechęciła mnie. Szkoda, bo mówi on wiele mądrych rzeczy o Śląsku, Ślązakach i śląskości. Coś o tym wiem, choć jestem miszlingiem. Mądrze mówi o niektórych współczesnych wielkomiejskich stylach życia, polskim kulcie „trupów”, układach literackich.

Michał Waliński
10 III 2013

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „„Pierdolony kotek i jego kuweta”, czyli wypisy z życia literackiego

  1. iambogna pisze:

    Niestety, nie mialam szczescia ogladac Kaliny Jedrusik na zywo, znam ja jedynie z kina i telewizji. Dla mnie to nade wszystko niezrownana piosenkarka (moim zdaniem, z polskich wykonawczyn absolutnie najlepsza) i niebanalnie piekna kobieta. Wracajac do wulgaryzmow, to – wbrew utartym (zreszta przez mezczyzn) opiniom – zdecydowanie znosniej brzmia w ustach kobiet, nawet tych mniej urodziwych… Mozliwe ze – na zasadzie zaskoczenia lub niedowierzania (skutek rzeczonej opinii) – jest w tym estetyczny element prowokacyjnej niespodzianki… bardziej komicznej niz odstreczajacej. Co oczywiscie nie usprawiedliwia wulgarnego jezyka dziennikarek, od ktorych oczekuje sie jezykowego profesjonalizmu i zachowan w tej mierze wzorcowych.

    Polubienie

  2. 16Siko15rek pisze:

    Bardot i Jedrusik to również moje ulubienice. W ich wykonaniu to nie raziło i było przez otoczenie akceptowane, tak jak dzisiaj słownik K. Kutza (aczkolwiek prof. Simonides się rumieni). Czytałem różne wspomnienia o Jędrusik. Nie wiem, czy byłaś wtedy przy wielkim stole w Instytucie na Nankiera, kiedy moja siostra przyprowadziła Jędrusik z planu "Lalki". Przemiła, bezpośrednia osoba, od razu nawiązała wspólny …język z kilkunastoma osobami.Nie wiem, czy aktorka, której jestem wierny od lat, czyli Suzan Sarandon, klnie, ale na pewno nie miałbym z tym problemu, może jestem po części hipokrytą.Dzisiaj w Polsce kobiety i dziewczyny generalnie są chyba lepsze w "sztuce" wulgaryzmów od mężczyzn. Kanonem elegancji męskiej jest przeklinanie przy dziewczynach i kobietach.Nie jestem wrogiem wulgaryzmów, sam czasem zaklnę, ale razi mnie panoszenie się wulgaryzmów w sytuacjach i obiegach oficjalnych, na co pozwalają sobie ( w telewizji, radiu) nie tylko pisarze, ale celebryci, politycy, rokmeni itd. To niestety tylko jeden z przejawów schamienia społeczeństwa. Żałosne jest używanie na wizji przez niby poważnych ludzi (Lis) zeufemizowanych wulgaryzmów, np. "kurcze" lub – to już nie Lis – "pierdzielić", "kurde". W naszej ukochanej "Plebanii" używanie słowa "kurde" przez bohaterów było jedynym symptomem stylizacji językowej na język prowincji. A z panem Witoldem się zgadzam. Kwestia wyboru.

    Polubienie

  3. mywitold pisze:

    Właśnie. Czasy się zmieniły. Ale nie we mnie. To ja wybieram (a nie jestem przecież całym światem). Jeśli wybiorę twarde "r": tylko uzasadnione, nigdy nadużyte (nadmiar znieczula, ile można lecieć na sensacji? :)).

    Polubienie

  4. 16Siko15rek pisze:

    Hi Fida Hussain

    Polubienie

  5. fida-baloch pisze:

    hi michal

    Polubienie

  6. iambogna pisze:

    Podobno Brigitte Bardot i Kalina Jedrusik bluzgaly wulgaryzmami – ale, jak zaswiadczaja znajacy je panowie, robily to z niebywalym wdziekiem. Jako ze obie gwiazdy sa moimi ulubienicami, chetnie w ten ich wdziek wierze. I tym bardziej nie polecam nasladowania.Jesli idzie o panow, to nigdy nie slyszalam, by menelski zargon przydawal im uroku, nawet we Francji. Czasy najwidoczniej sie zmienily…

    Polubienie

  7. 16Siko15rek pisze:

    Też o tym myślałem i niewątpliwie tak jest. Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

  8. mywitold pisze:

    czyż nie takimi "melizmatami" twardoch staje się znany? i nabiera ciała fanów (np. we Francji).może to coś z ZAWODOWEJ kreacji wizerunku jak u śpIwaków rockowych (np. Chylińska całkiem ładnie śpiewała, mnie się podobało). witam wiosną i pozdrawiam.

    Polubienie

  9. 16Siko15rek pisze:

    Tak naprawdę to nic nie ma sensu.

    Polubienie

  10. iambogna pisze:

    Michale, podzielam Twoje zniesmaczenie i irytacje, ale jaki sens ma (tak obszerne) cytowanie – czyli powielanie!! – zenujacych popisow "menelskiej" elokwencji?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s