Od dzisiaj – w zastępstwie – bloguje sąsiadka

Jakichś dobrych parę tygodni temu Autor tego bloga poprosił mnie nieoczekiwanie, abym „pociągnęła” za niego „Imponderabilia”. Propozycja, nie powiem, zszokowała mnie i w pierwszym odruchu umysłowym zdecydowanie odmówiłam, bo ja zawsze się bałam słowa „imponderabilia”, a już z dodatkiem „quasi” to nie, stanowczo odmawiam!

Ja dla Sąsiada mogę wszystko, szklankę cukru w potrzebie pożyczyć, pieska wyprowadzić, kwiatki podlać, może jeszcze parę innych rzeczy mogę, ale co do „impodebiliów” – to nie! Nie jestem taka głupia, na jaką może wyglądam.

A w ogóle wywiązał się taki mniej więcej dialog: …


– Wcale nie wyglądasz na aż taką głupią, jak wyglądasz, a ja uwielbiam blondynki, poczynając od Marylin Monroe i Jayne Mansfield, no zgódź się!

– Co ty, z byka spadłeś? – ale przyznaję, jako przyszła pięćdziesiątka poczułam się na duszy i ciele mile połaskotana. Zwłaszcza na ciele.

– Nie z byka, bardziej ze zdrowia i trochę z umysłu. Spadłem. Nie bój się zresztą tych „debiliów”, one w zasadzie nie są „qasi”, ale „quasi-quasi”, więc się znoszą.

– Ty weź i sam się znieś!

– Kiedy właśnie ja ostatnio nie mogę nic znieść i dlatego ciebie, moją najlepszą Sąsiadkę, proszę…

– A co na to twoja żona?

– No przecież nie zapraszam cię do łóżka, tylko do bloga.

– No nie wiem… – coś mi się w tym momencie przypomniało, ale mu nie powiem.

– Nie bądź taka, zgódź się, no co ci, co ci zależy! – ciągnął proszalnym tonem.

– Zależy nie zależy… – zaczęłam go przedrzeźniać.

– Bo ty masz talent, nieźle piszesz! Dam ci gumę do żucia – próbował się podlizać.

– Nie podlizuj się, Misiek! A właściwie to dlaczego chcesz się wyręczać zastępczynią? Coś mi to podejrzanie wygląda.

– Jakie „podejrzanie”?! Ja chcę po prostu odpocząć. A poza tym nie mów do mnie „Misiek”! Za dużo było „Miśka” i „Misiaczka” w Różowej…

– Dobrze, już nie będę. A czym się tak zmęczyłeś? – ironizowałam.

– No, życiem. Życiem po prostu.

– Spadaj! Kokiet, cholera, się znalazł! Jak ma coś z tego wyjść, odpowiedz serio.

– Kiedy ja serio. Chcę praktycznie przebadać granicę między tym, co trochę wszyscy znamy, a przynajmniej nam się wydaje, że znamy, a tym, czego w ogóle nie znamy, chociaż niektórzy, czyli większość, są tego absolutnie pewni.

– Co ty, jakiś Gilgamesz jesteś? Idiota! – wściekłam się nie na żarty, bo polubiłam „Miśka” jeszcze w Różowej.

– Zdecyduj się: Gilgamesz czy idiota? – zapytał nieco teatralnie – i co to znaczy to „jakiś”?

– Ani jedno, ani drugie – albo trochę to, a trochę tamto – odparłam. Pogranicznik, psia kostka! A „jakiś” to zwyczajny zaimek. Nieokreślony.

– Może jednak aż tak nie ironizuj z granicy, granica to sprawa poważna, no i wszystko jest raczej nieokreślone niż określone – powiedział tak dziwnie, że dreszcz mnie po brzuchu przeszedł.

– Jaka granica, o co ci chodzi? Mówże jaśniej! – krzyknęłam prawie, a on skulił się na fotelu.

– No g r a n i c a! Pomyśl, co by to było, gdybyśmy nie mieli zakodowanego w świadomości pojęcia granicy. Czy możliwe byłoby nasze jestestwo i nasze bycie? Jak odróżniłabyś karpia od panierki, parę kaloszy od czirliderki?

– No tak, jest to pewien problem – odpowiedziałam inteligentnie, jak na rasową blondynkę przystało, choć tak naprawdę bardziej martwiłam się w tym czasie małym wypryskiem, który pojawił się moją pod prawą łopatką. – A nie mógłbyś robić jedno i drugie? Pisać bloga i badać te swoje granice? A w dodatku dywan wytrzepać i zmyć naczynia? – ze złośliwostkami jest mi wyrażnie do twarzy.

– Nie „moje”, bo to jest problem uniwersalny – ani nie mogę „i to, i to”, bo trzeba się całkowicie poświęcić. Poza tym, czy mówi się „robić jedno i drugie”? – zapytał z przekąsem.

– Purysta od języka się znalazł, psiakrew! Powiedz mi lepiej, o czym mam pisać. E w e n t u a l n i e – zaczęłam jakby się poddawać.

– O wszystkim.

– ? – wygłupia się, pomyślałam. – Mogę o kuchni?

– Możesz.

– A o filmach?

– Tak, to nawet wskazane.

– O babskich sprawach?

– Jak najbardziej.

– Np. depilacji lub ciuchach?

– Możesz.

– A o dupie Maryni?

– Nie, o dupie Maryni nie możesz, to byłoby dwuznaczne, a ty, o ile wiem, jesteś hetero – zastanowił się całkiem poważnie.
– O zachowaniach społecznych surykatek? Mogę? – dręczyłam go z pewną dozą sadyzmu.

– Jak najbardziej, zwróć zresztą uwagę, że ten blog w znacznej mierze był poświęcony współczesnym obyczajom i zachowaniom. Nie tylko celebrytów. Od surykatek można się dużo nauczyć.

– Sama nie wiem… Zastanowię się.

– Dobrze, zastanów się, ale mam jeszcze prośbę specjalną, gdybyś tak ostatecznie zastanowiła się na tak.
– ? – „Misiu” wyraźnie zaintrygował mnie.

– Gdybyś mogła, zastanów się nad kwestią trollizmu w Internecie, przydałby mi się jeszcze jeden inny punkt widzenia.

– Dlaczego akurat trolle? A ile tych punktów widzenia już masz?

– Mam swoje punkty i swoje powody. Wkurwiają mnie zwłaszcza trolle anonimowe, tych jest prawie sto procent, a z tych szczególnie trolle, które nie tyle „śmiecą” i uprzykrzają życie w Internecie, ile rzucają na człowieka potwarze, oczerniają, pomawiają – rzadko niezmiernie można było usłyszeć przekleństwo w wydaniu „Miśka”, najwyraźniej był nie na żarty wkurwiony.

– Masz konkretny powód? – spytałam rzeczowo.

– „Tfu! (splunela z obrzydzeniem i odraza)” – odparł.

– Co to ma znaczyć? Nie rozumiem. Znów sobie jaja robisz?

– Nie. Nie robię sobie żadnych jaj. Zidentyfikowałem trolla i zastanawiam się, co dalej – zrobił zafrasowaną minę.

– Czy warto identyfikować trolle i czy warto coś dalej? – tym razem nie żartowałam, pytałam serio.

– No właśnie, nie wiem, czy warto, czy nie warto. Spróbuj może coś kiedyś o tym napisać. Co naprawdę sądzisz na ten temat.

– Dobra, może pomyślę – wydało mi się, że tą obietnicą nieco uspokoiłam „Misiaczka”. W ręku mięłam karteczkę z blogowym hasłem. – Jezu Chryste, zostawiłam krupnik na gazie!– ryknęłam. – Pieprzona filozofia!

Zerwałam się na równe nogi, cmoknęłam „Miśka” po przyjacielsku w czółko i pognałam do domu, czyli na szczęście vis a vis. Krupnik w istocie dogorywał, ale co tam, doleję wody i będzie.

Minęły tygodnie. Sąsiada od bloga i zarazem przyjaciela od serca nie widuję od tamtego czasu. Jego żona powiedziała mi kiedyś, że tak sobie siedzi, częściej leży i kontempluje. Nie jest pewna, czy nie zwariował.

– Granice wytycza – pomyślałam i uśmiechnęłam się. – A niech to! Najważniejsze, że zachowałam karteczkę z hasłem.

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Od dzisiaj – w zastępstwie – bloguje sąsiadka

  1. iambogna pisze:

    Nareszcie sie odezwales (troche sie niepokoilam tak dluga przerwa) i – co najwazniejsze – humor Ci dopisuje. I tak trzymac!!!!!!!!!!! Buziaki i :beer:

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s