Odwitajcie się ode mnie! – czyli pochwała filozofii

Takie jedno natrętne słowo. Jedno namolne słowo. Niegdyś po staropolsku piękne – dzisiaj ponowocześnie, bo cyfrowo skretyniałe. Dręczy mnie. Nęka mnie. Doskwiera mi. Od dawna już nie śmieszy, gdyż jakby w godność godzi.

Brzmi ono: "WITAM". Właśnie tak: "WITAM". Niby ładnie, a nawet dostojnie brzmi to stare słowo, ale gdy otwieram współczesnego mejla, a ten mejl mnie słówkiem witam wita, czuje się tak, jakby ktoś nachalnie chciał mi na salonie, publicznie i własnoręcznie solitera żywego w zadek wrazić, a ja z tych, co nie tylko ludzkość, ale i własny zadek szanują. …

Wielokrotnie się nad tym zastanawiałem, głowiłem, żułem, trawiłem. Godzinami rozważałem wszystkie możliwe aspekty sprawy. A może jednak? A może z pewnymi poprawkami? Zastrzeżeniami? Zaakceptować z całym dobrodziejstwem inwentarza czy wyrzucić na zbity pysk? A może trochę odrzucić i trochę zaakceptować – lub przykroić jakoś? Co? To nabzdyczone słowo "WITAM" – ten niewykwintny wykwit spsiałej elegancji. O nim przecież mówię.

Nieraz przez to główkowanie zasnąć nie mogłem. Tłukłem się jak ćma po nocach, mocną herbatą zapijałem, w pusty ekran telewizora tępo patrzyłem, ale trzydzieści dwa cale LED to za mało, za mało, za mało. Ba, mój problem nie raz i nie dwa śnił mi się tak naocznie i spektakularnie, że po uśpionym domu lunatykowałem, z śniącą żoną onirycznie konwersowałem, w jej twarz rozjaśnioną złudnym księżycowym światłem z nie byle jaką czułością się wpatrywałem.

Czuła jest noc, jak cholera jasna święta i czuła jest noc, i oprócz niej nie mamy nic. Nie kochać w taką noc to grzech. Żona moja w księżycu cicho śniła, ja wszakże z tych podróży do nocy kresu potem zlany wychodziłem, bo tylko czarną noc, noc z twarzą Murzyna tak naprawdę widziałem, a problem mój wywitany i ciągle nierozwiązany – nabrzmiewał.

Raz, w chwili największej desperacji, hak w rękę wziąłem, w sufit wkręciłem, sznura solidnego szukać po szufladach zacząłem, ale nie! – mówię sobie – domy dzisiaj, jak wszystko, marne budują, tedy sufit nie zdzierży, jak ta chińska autostrada z łodzi do Warszawy. Marność nad marnościami i wszystko w witam się zamienia.

Kiedy już już w sercu moim duch tolerancji wydawał się zwyciężać albo wrodzona człowiekowi hipokryzja obojętność nakazywała udawać, tak zwane sumienie się odzywało. Jakże to, i w t e j kwestii mam udawać, jak cynik jaki, obojętność i wzgardę wobec nędznej materii świata tego okazywać?

Tak to, w chwilach ostatecznych – a ileż to być może tych chwil ostatecznych? – u filozofów pociechy szukałem. Człowiek zawsze, bez względu na to, na jakim dnie się znalazł, najkruchszej gałązki się chwyta, nadziei bądź pocieszenia szuka.

Cyników jednak raz i na zawsze zdecydowanie odrzuciłem. A co? Może miałbym się nie myć, może na Patelni w mieście S. jak pies ostatni publicznie srać, by rzeczom powszednim intelektualny i moralny dać opór?

Myśl stoicką odtrąciłem w momencie, gdy, po trzech piwach, jasno i wyraźnie uświadomiłem sobie, że piękna ta teoria przerosła zdecydowanie prawie wszystkich jej twórców, z Seneką na czele.

No nie! Nie i nie. Aż taki głupi nie jestem, żeby wszystkich po kolei mądrych filozofów przekreślić, śmierć filozofii ogłosić.

Pal zresztą licho filozofów!

Uświadom sobie, Waliński („Mój Waliński!” – mawiała publicznie moja polonistka licealna z pierwszej klasy, a ja rumieniłem się jak panienka przy koleżankach i kolegach), uświadom sobie tedy, Waliński, że dopóty się dziwisz, j e s t e ś, jesteś, dopóki się dziwisz, jesteś przecież. I piękne to jest, jak Żona, że zdziwienie rodzi pytanie, pytanie rodzi drugie i trzecie pytanie, pytania zaś rodzą wybór.

Dopóki jesteś, Waliński, masz wybór, zawsze masz wybór, jeśli przynajmniej na zdziwienie jeszcze cię stać. Jedyna śmierć jest o s t a t e c z n a i znosi wszystko, włącznie ze śmiercią samą.

Gdy widzisz więc, „mój Waliński”, jak tego czy innego człeka noszą niby to zwyczajne słowa, a często pewne słowa całe rzesze ludzi noszą, gdy postrzegasz więc, że ten czy inny humanoid coś mówi, choć on bełkoce raczej, sam bowiem słów nie znosi, bo najzwyczajniej nie potrafi, mniej zatem pożytku z niego niż ze zwykłej kury, nie dziw się mu, Waliński, bo nie warto. Pytań nie zadawaj, bo nie warto. Nie daj się zwieść sumieniu, bo to niecelowe – jak seks w majtkach.

Skorzystaj wszakże z możliwości najprostszego wyboru i pokaż spoczwarzającym język poczwarom przynajmniej symboliczny zadek.

Tak. Taka iluminacja, taka umysłowa ekstaza zbyt rzadko człowieka nachodzi, ale kiedy już w chwili zrozumienia cię znajdzie, jest dla Prawdy czymś więcej niż orgazm dla kochanków.

Więc i mój nabrzmiały problem, co się z nim na jawie i po nocach przez lata borykałem, w jakiejś orgastycznej dla rozumu chwili, nieoczekiwanie się rozwiązał.

Zrozumiałem i postanowiłem, że już nigdy, ale to nigdy, gdy ktoś mnie w e-mailu powitaniem „Witam!” powita – witaniem witającemu nie odwitam, bo on nie dziedzic ze dworu, co u dźwierzy równych sobie „Witam!” na powitanie wita. Raczej w myślach na miesiąc łaskotania w pięty go skażę.

Czyż nie jest albowiem tak, że co miłe, lecz w nadmiarze, w przeciwieństwo swoje się obraca?

Poza tym jasno, zdecydowanie, z pełną odpowiedzialnością i czystym sumieniem oświadczam, że mam w dupie ostateczny wynik wojny polsko-ruskiej albo i rusko-polskiej, którą jacyś nędzni głupcy rozpętali, a której wynik ostateczny dzisiaj ma się podobno ustalić.

Szanuję za to i poważam rzeczy prawdziwie ostateczne.

Michał Waliński
12 czerwca 2012 roku, 16:47

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Odwitajcie się ode mnie! – czyli pochwała filozofii

  1. anonymous pisze:

    q–ku writes:widzicie państwo – tu też to napiszę – problem w egoizmie piszących do swych odbiorcówotóż jednemu z drugim podoba się do mnie pisać "Witam" ale MI się nie podoba że tak do mnie pisząIm jest wygodnie mnie tykać, ale mi nie odpowiada że tyka mnie panienka z telefonii komórkowejpo to wymyślono dobre wychowanie – by ludzie wiedzieli jak coś robić w sposób nierażący innych.Ba, jakieś dobre wychowanie stosują nawet zwierzęta wobec siebie.Czasy nam jednak schamiały i zegoistyczniały. Ludzie maja kompletnie gdzieś innych ludzi.Nie musi to być zaraz bicie innych, może to być chamstwo i brak form.Z dobrym wychowaniem jest tak, że albo jako tako je odebrałeś i przestrzegasz albo… nie rozumiesz w ogóle o co tym narzekającym na Ciebie chodzi..Dlatego ludzi trzeba uczyć, mówić im żeby wiedzieli – i tak postrzegam te publikacje o irytacji słowem Witam w emailu od kogoś obcego.Pozdrawiam

    Polubienie

  2. dspryt pisze:

    Taki rodzaj seksualnego fetyszyzmu z tym padaniem do nóżek… śmiałbym stwierdzić, uskuteczniany jeszcze wiekach średnich klerykalno poddańczych spuścizn , przeszło w seksualne fantazjowanie… choć nie upatrywał bym tutaj lekceważenia adresata 😀 Raczej podmiotu pożądania… nie wyrażony wprost. Takie mniej niż: No hej mała, niezła jesteś! ( a myśli chciałby zaliczyć ustny egzamin z tobą) Takie tekst mówi więcej niż autor chce powiedzieć. A wydaje się elegancki i szarmancki… 😀

    Polubienie

  3. iambogna pisze:

    Masz racje, ale tego nie zmienia pompatyczne (i aroganckie) oswiadczenia w rodzaju tego, ktore swego czasu zaprezentowal Michal Rusinek. Poetyka filozoficznej krotochwili, jaka sam przyjales, jest znacznie skuteczniejsza w demaskowaniu epistolarnego upadku dobrych obyczajow. Akurat natretne "Witam" jest tu najmniej – jesli w ogole – "spsiałe". To tylko semantyczna (i rytmiczna) kalka angielskiego "welcome". Irytujaca – jak kazda obyczajowa nowosc (znak, ze sie starzejemy!)Kiedys za wyraz dobrego wychowania (i smaku!) uchodzilo "padanie do nóżek" i "rączek calowanie". Zwrocenie sie w liscie, nawet do przyjaciela, po prostu: "Michale", to bylby (jeszcze dla pokolenia naszych rodzicow) objaw lekcewazenia adresata.Temat jest oczywiscie wazny i ciekawy – dlatego go kontynuuje – a ze swojej strony proponowalabym batalie przeciwko "pozdrawianiu cieplutko" oraz pretensjonalnym "swiatowosciom" typu : "szalom", "love", "God bless" – przynajmniej w publicznych/internetowych (polskich) wypowiedziach.

    Polubienie

  4. 16Siko15rek pisze:

    Hipokryzję w liście można wyczuć nawet wówczas, gdy list nie ma nagłówka.A pewne formy etykiety w Polsce spsiały.

    Polubienie

  5. dspryt pisze:

    No kiedyś mnie chciał zgwałcić taki ,,kochający'' podczas street prechigu i głoszenia ewangelii, dostał po prostu kopa w krocze a był byłym więźniem i miał wytatuowanego ukrzyżowanego Jezusa nawet na brzuchu. Zapewne twój ,,Jezus'' w tej głowie jest na twoje podobieństwo i nadstawił by ,,policzek'' . Znalem też dzieciaka zgwałconego w domu dziecka , wychowanka państwa , któremu po takich przygodach z takich ,,kochaniem'' tak zostało ale nawet on wiedział że to normalne nie jest i wiedział że to grzech i nie obnosił się z tym. Trudno potępiać takiego za to że matka pijaczka go opuściła. Ale nie słyszałem też by chciał się hajtać i mieć opis podatku z tego powodu. Helleniści byli Grekami przystrzygający prawa Mojżesza z własnego wyboru i powinieneś to wiedzieć. A zakaz homoseksualnych praktyk istnieje na lata przed tym zanim powstało greckie imperium. Zapewne byli tez homoseksualistami byli pierwsi chrześcijanie ale z tego co wiem tylko którzy porzucili taki styl bycia.1 Kor. 6:9-10Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy, ani mężołożnicy,Ani złodzieje, zaś chciwcy, ani pijacy, zaś oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą.Zanim napiszesz coś bardziej nieprzemyślanego zastanów się lepiej na słowami Mesjasza które mówią. A co do Jezusa…Mar. 7:21-23Albowiem z wnętrza, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, wszeteczeństwa, kradzieże, morderstwa,Cudzołóstwo, chciwość, złość, podstęp, lubieżność, zawiść, bluźnierstwo, pycha, głupota;Wszystko to złe pochodzi z wewnątrz i kala człowieka.Reakcja ludzi protestacyjnych przeciw love parade jest zrozumiała… Nie wiem więc gdzie tego typu Jezus nie potępiający złych nawyków występuje… równie dobrze mógłbym mówić że tego typu wspominał czynach nie mówił według ciebie , czyli nie potępiał …? Niestety nadal Jego obowiązuje prawo Mojżesza… a łaska i prawda którą dodał jest tutaj uwzględniona…i nie ma tutaj nic wspólnego z fatyzmem. Kolega mojego dozgonnego i jego kumpel który postanowił zostać transseksualistą tak wkurzył tekst że ,,Bóg nie chcę byś był kobietą '' że mało nie dostał nożem od takiego ,,kochania''. Kolesi którzy chcieli łomot takiemu w bursie telekineza walnęło nimi o ścianę … ,,wiem że mam demona '' krzyczał ale tego chciał. Widzisz panie myślący inaczej nie jestem bez grzechu ale nie będę jego reklamował jako cnoty i gorszył innych … I ma zbyt wiele ,,przygód'' z wami by mieć o tym wyrobione zdanie.Choć rzadko reklamuje jezuitów i ich książki polecam Malachi Martina ,,Zakładnicy Diabła'' Rozdział Dziewica i dziewkorób… prawda jest inna niż wasza propaganda to przedstawia. Czy są gorsze rzeczy od homoseksualizmu przyznaje, zapewne są. Nie jestem też zwolennikiem stosów. Ale znam durną upadła i upartą naturę ludzi i wiem że niektórych nawet Bóg nie zmieni na siłę bo tego nie chcą do samego ich miernego końca… A nie czytałeś też co powiedział tenże Jezus którego ja znam… Mat. 11:23A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba wywyższone będziesz? Aż do gehenny zostaniesz strącone, bo gdyby się w Sodomie dokonały te cuda, które się stały u ciebie, stałaby jeszcze po dzień dzisiejszy.Łuk. 10:11-12 Wątpię by była to pochwała i niepotępienie takich zachowań… ani wtedy ani teraz.Masz więc prawdę o Nim i jeszcze czas i łaskę by zmienić to i owo wy swoim życiu. Twoje myślenie też bracie…

    Polubienie

  6. anonymous pisze:

    myślący inaczej writes:Tak, to rzeczywiście zdumiewające, że ludzi trzeba chronić przed tłumem pobożnych demonstrantów. Jezus homoseksualistów nigdzie nie potępiał, chociaż na pewno wiedział o ich istnieniu, może nawet znał osobiście "kochających inaczej" hellenistycznych Żydów. Ale fanatycznych religiantów nawet Jezus nie przekona.

    Polubienie

  7. dspryt pisze:

    W dobie kiedy do ochrony dwóch homoseksualistów wysyła się ponad 3 plutony policjantów , bo chcą przy kamerach ostentacyjnie wziąć ślub(czystości i wierności?)NEWS idzie po całym świecie stwierdzenie w ustach takiego studenta ,, zaliczyć Reja '' nabiera nowych ,,wartości'' i nie wiem z jest to akurat dobry powód do śmiechu. I tu nekrofile mieli by o co zawalczyć… U mnie w pracy chłopaki skwitowali coś w swych rozmowach o wymiotnym odruchach. Śmiali się, dodałem że nawet Grecy poganie nie nazywali takiego czegoś małżeństwem .. ale skoro chcą się ujawniać i rejestrować. Myślę że robią to na własna zgubę. Cóż zawsze można takie dane przejąć w razie ,,w'' wysłać na pierwszą linie pod ostrzał , zamknąć w obozach jak to robił Adolf H. przejął dane IBM o narodowości ościennych krajów które najechał chyba nawet we Francji to było i Żydzi mieli przechlapane. Zrównał ten facet homoseksualizm z rasizmem i ksenofobią z byciem winnym żydostwa , cygaństwa , komunizmu. Więc to są te ,,złe'' strony ostentacyjnego wyrażania bez słów pewnych spraw. Oni sami się wystawiają na osąd ludzki. Demokracja a republika. Pycha poprzedza upadek … naczynia przegotowane do rozbicia. U nas w Polsce gwałciciel dziecka chłopca i morderca mówi przed sądem że jak wyjdzie zrobi tak jeszcze raz… straszy współwięźniów że ich zabije. Pan panie Michale się przejmuje jakimiś tam słowami … a oni się nie przejmują też chcą zaliczyć. Ale jest też ta druga strona .. rozwody, powództwo w razie rozwodu, sprawy majtkowe, podatki… Żal tylko mi dzieci bo zapewne nie będą pytać dziecka czy chce być wychowywanym przez tak parkę a może jednak. Republika chce równać to do zera i garbatych nazywać prostymi . Pomimo protestu prostego ludu nie był żadnego referendum ,nikogo nie obchodzą już ludzki nawyki a językowe też się spodliły. Prosty lud to oceni używając mniej politycznych określeń. Angielska kalka czy nowomowa bo czy taki gej może być już smutasem ale chce ostentacyjnie i do kamery i powiedzieć,, Witam panie profesorze chce zaliczyć Reja i jestem gejem co czyni mnie ucznia i pana nauczyciela równym a może i równiejszym:D (vide) Z tyłu stoją policjanci…

    Polubienie

  8. iambogna pisze:

    Histeryczna awersje innego pana Michala (Rusinka) do nowo przyjetej formuly, "Witam", skomentowalam juz na FB. Ale powtorze na uzytek pana Szymona (podpisujacego sie "Duchowy renesans"). Poza irytujaca powtarzalnoscia epistolarnego "witania" (taki juz los formulek), nie widze w takim rozpoczynaniu listu nic niewlasciwego. Przynajmniej nie kluje hipokryzją "drogich", "kochanych", "wielce szanownych" itp. adresatow. Chociaz sama tej formulki nie uzywam, na pewno nie obrazilabym sie, gdyby student w e-mailu konwencjonalnie mnie "Wita[m]ł" zamiast sie konwencjonalnie podlizywac. Do "pani Bogny" w takim kontekscie (relacja uczen-nauczycielka) mialabym juz powazne zastrzezenia, ale w kazdym innym – jest mi zdecydowanie milo.Rozpowszechnienie sie bezceremonialnego ty-kania, to sprawka bezmyslnej (i blednej) kalki jezykowej. Angielskie "you", francuskie "vous" czy szwedzkie "du" to przeciez odpowiedniki (staro)polskiego – grzeczniosciowego – "wy", a nie familiarnego "ty".

    Polubienie

  9. 16Siko15rek pisze:

    Wszystko zależy od od osobistych doświadczeń i od kontekstu. Formę "witam" odbieram często jako rodzaj spoufalania się, tak jak np. natrętne "panie Michale" serwowane mi parę lat temu w "Empikach", bo tak przykazano pracownikom zwracać się do klientów, ale szczęśliwie z tego pomysłu zrezygnowano. No i serwowali mi gówniarz albo gówniara co dwa zdania "panie Michale", za nic mając przy okazji moje prawo do anonimowości w sklepie.Dzisiaj normą jest, że uczeń czy student zwraca się do nauczyciela w mejlu per "witam". Oto mejl: "Witam. Czy pani będzie we wtorek na konsultacjach, bo muszę zaliczyć Reja. Ja bede czekać. Kuba" To mejl wysłany do pani profesor z Uniwersytetu przez studenta.Kiedy niegdyś zdarzało się, że uczennice zwracały się do mnie per "panie Michale", można było bezboleśnie dla delikwentek wybrnąć z sytuacji. Ten etap mam na szczęście za sobą, jednak denerwuje mnie, gdy w każdym mejlu od sprzedawców internetowych, instytucji etc. "witają" mnie. A odwitajcie się ode mnie, do cholery!Drażnią mnie pewne dzisiejsze maniery językowe, słowa-natrętki, które rozpanoszyły się także w mediach ("zajebiście", "dokładnie", "masakrycznie" itd.), tak jak denerwują mnie nadużywane z lubością kretyńska i bezzasadne anglicyzmy, chociaż sam wpadłem w manierę "okejowania".Nie odpowiada mi coraz bardziej powszechna w Polsce (nie tylko w internecie) moda na "tyknie". Są społeczeństwa, gdzie "tykanie" jest naturalne i umotywowane społecznie i kulturowo (Skandynawia), ale u nas nawet chłopi mieli nienaruszalne konwencje grzecznościowe. Nie zdziwię się, gdy w przyszłym roku pani Jethon z "Trójką" i "Wyborczą" zrobią ogólnopolską akcję gremialnego przechodzenia na "ty" ("Orzeł na ty przecież może, Mów mi Misiu, panie Boże").Niestety, jako społeczeństwo, wybitnie durniejemy i "witam" jest tu najmniej winne.

    Polubienie

  10. dspryt pisze:

    Witam !Niestety należę do tych co tak często używa tego archaicznego ,,spisiałego'' podczas przywitań słowa, gdy podaje przysłowiową w dosłownym znaczeniu słowa ,,witkę'' :] Przez co stałem się odmieńcem pośród tych co o uważają że to śmieszne a są technicznie wykształceni i mają władzę nad nami robolami. A i chamom nie staram się mówić ,,cześć'' bo jak tak powiem to drugi powie ,,siedem''. Ale mam to gdzieś, ludzi się nie zadowoli absolutnie bez filozoficznych konotacji… 😀 Zawsze pozostaje skinienie głową na znak ,,szacunku '' choć gardzę takim jak oni i vice versa … 😀 Teatralne gesty i pantomimiczny gest jest czasem lepszy faktycznie w takiej sytuacji … zawsze można pomyśleć o tym że wychodzi się z twarzą bez wazeliny na ustach.I odmeldowuje się .. znaczy ,,odwituje się'' panie Michale 😀

    Polubienie

  11. iambogna pisze:

    Ten tekst juz kiedys czytalam, ale serdecznie ubawil mnie ponownie. Od siebie dodalabym tylko, ze problem bylby znacznie powazniejszy (filozoficznie i w ogole), gdyby zamiast koncowych serdecznosci przyjela sie formulka: "Zegnam".

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s