Matura z języka polskiego 2012. Red. W. Orlińskiemu w odpowiedzi

Red. Wojciech Orliński skonstruował kuriozalny nieco liścik-apel (por. „Nauczyciele, wy zabójcy przyjemności czytania” –
http://wyborcza.pl/1,75968,11666005,Nauczyciele__wy_zabojcy_przyjemnosci_czytania.htm).

Owszem, ma sporo racji. Tematy maturalne z j. polskiego powinny wreszcie uwolnić się od stereotypów interpretacyjnych i dydaktycznych, w których szkoła polska tkwi od dawna. Inspiracją dla układaczy testów nie powinien bynajmniej być ostatni matoł, który przymierza się do matury, ale porządnie wyedukowany w szkole średniej i myślący uczeń. …

Zgadza się, oba dzieła – szczególnie „Lalka" – zawierają mnóstwo uniwersalnych, aktualnych także dzisiaj problemów, których podjęcie na maturze nie obrażałoby inteligencji nauczycieli i uczniów.

Nie ma jednak powodu, żeby „Lalka" – jedna z najlepszych powieści europejskich wszech czasów – nie mogła funkcjonować na maturze w odległej przyszłości (nawet w „kolonii” – tego bon motu Pana redaktora nie rozumiem), tym bardziej że polska powieść współczesna ostatnich dziesięcioleci nie potrafiła, może z wyjątkiem dzieł Myśliwskiego, nawet przybliżyć się do poziomu arcydzieła.

Gorzej ma się sprawa z Żeromskim: powieść „Ludzie bezdomni" (chociaż zawiera uniwersalne problemy), jest lekturą już od dawna niestrawną dla uczniów i nauczycieli ze względu na koszmarną stylistykę oraz mętność filozoficzną tzw. żeromszczyzny, siłactwa i judymizmu. Piszę to, jako belfer, z pewnym żalem, bom na Żeromskim się wychowywał i bardzo, ale to bardzo szanuję tego pisarza.
Ciekawe, co Pan, redaktorze, chciałby zaproponować uczniom ze współczesnej powieści polskiej? Ostatnia mądra i dydaktycznie nośna proza, jaka powstała w naszym ojczystym języku, to dzieła Gombrowicza i Iwaszkiewicza. Pierwszego („Trans-Atlantyk", ale też „Ferdydurke”) boją się w CKE jak ognia, dokładnie tak, jak boją się pana ojca Rydzyka i biskupów, a Iwaszkiewicza układacze kanonu lektur szkolnych już dawno „olali” – ze względu na jego…”kolaborowanie" z władzami PRL.

Sądzę, że jako pasjonat gorszego sortu literatury popularnej, najchętniej wprowadziłby Pan, Redaktorze, tematy z zakresu komiksu, gier komputerowych lub fantasy? Kto wie, może „Lalkę” i „Dziady” niedługo ktoś „skomiksuje” …dla dobra młodzieży polskiej.
Ma Pan rację: tematy na maturach z polskiego od lat są coraz bardziej idiotyczne, często też coraz bardziej „martyrologiczne”, od której to martyrologii niedobrze się robi, nie dziwię się zatem, że uczniowie na tychże maturach wymyślają sobie – via FB – zbiorowe zabawy z „kaktusem" czy „kozą" w roli głównej. Inna sprawa, że ze 25% młodych ludzi tę idiotyczną maturę obleje, bo nie przeczytali „Lalki", „Ludzi..", nie mówiąc już o „Dziadach", a poza tym nie potrafią pisać, co nie jest może do końca ich winą, ale tych starych trepów, którzy wymyślili sobie w III RP reaktywację przedwojennego gimnazjum, i ich następców, którzy wymyślają któreś już z kolei „nowe liceum" i od 20 lat bawią się programami szkolnymi oraz układaniem tematów i testów.

Mnie smuci nie tylko tak pomyślana matura, lecz i fakt, że w swoim mocno egzaltowanym liściku daje Pan, redaktorze, dowody absolutnej niekompetencji.

Wiem skądinąd, że w banku matur jest sporo mądrych i inteligentnych tematów, ale te jednostki, które tam, na górze, decydują się od lat na wybór tematów najgłupszych, kierują się oczywistymi względami: zadbać o statystyki „zdawalności". Nie obchodzi ich poziom intelektualny społeczeństwa i przyszłych „elit". Taka zabawa w edukację trwa od lat, zatem odbywa się ponad podziałami politycznymi. Cóż, PO i PIS z jednego korzenia wyrosły, korzeń pękł, a żaden z rządów (włącznie z SLD), poważną edukacją młodzieży najwyraźniej zainteresowany nie był. Łatwiej wszakże rządzić motłochem lubującym się w „X Factorach”, „Tańcach na stołach”, „Pamiętnikami z wakacji” (to taki serial w sam raz dla maturzystów w „Polsacie”). I chlubić się wynikami polskich gimnazjalistów testach PISA, które są jeszcze mniej miarodajne niż polskie testy na kolejnych maturach?

Pan, Panie redaktorze, zdaje się być zresztą doskonałym przykładem współczesnej polskiej „elitarności": nie dość, że jest Pan dziennikarzem, to jeszcze propaguje Pan kulturę popularną (dla mas),w dodatku jest Pan z wielkiej gazety. Nade wszystko zaś jest Pan, niestety, produktem i symbolem „systemu" edukacji w Polsce a la III RP.

Gdzież to Pan wyczytał, kto Pana tego nauczył, że Judym jest „awanturnikiem"?

Jakie ma Pan powody, żeby St. Wokulskiego traktować jako symbol „sukcesu"? To tak, jakby Kulczyk, Solorz-Żak czy Sołowow lub Leszek Czarnecki, dorobiwszy się swoich miliardów, nagle, z powodu miłosnych i perypetii z jakąś głupawą panienką tudzież ze względu na depresyjny własny charakter zaczęli nagle rozdawać swoje miliardy i popełniać lub fingować samobójstwa. I zaczęli mieć polskie społeczeństwo w tzw. głębokim poważaniu, całą winą za własne niepowodzenia i frustracje obciążając „innych”. Wokulski to bardzo nieudany „pozytywista”. Judym, który kroczy w pewnym sensie jego śladem? To nie awanturnik (chociaż zdarzyła mu się przynajmniej jedna porządna awantura), to kolejny frustrat. Obaj zresztą mogliby posłużyć jako przykłady szkodliwości ideologii romantycznej, lecz takiego problemy na maturze raczej nie doczekamy się.

Pamiętam, że słowo „sukces" każe Pan brać w cudzysłów. Lecz – mylić go z „klęską”? Zwyczajnie bałamuci Pan, Panie redaktorze! W obu przypadkach mamy do czynienia z klęską na własne życzenie bohaterów, co nie umniejsza uniwersalności problematyki „Lalki” zwłaszcza. Może zatem: „Lalka” jako powieść o „tęsknotach metafizycznych” (zamiast oklepanego doszukiwania się w „niej” idei pozytywistycznych? Jako powieść filozoficzna? Jako powieściowe studium depresji? Powieść o przyjaźni? Wielka powieść o miłości i męskim upokorzeniu? A tak kontrowersyjny problem jak antysemityzm w „Lalce” („Lalki”)?

Wokulski to przykład „młodego" człowieka – powiada Pan? W tamtych czasach bohater w jego wieku (45 lat) był człowiekiem bardzo już dojrzałym, starcem niemal. Nb. w dzisiejszej Polsce ludziom w tym wieku grozi na ogół bezrobocie. Proszę zwrócić uwagę, że nieco starszy, cudowny pan Rzecki, jest o wiele bardziej młodszy „duchem” od Wokulskiego?

Powinien się Pan, redaktorze trochę poduczyć z polskiego, i to we własnym zakresie, jeśli wszystkich nauczycieli polskich wepchnął Pan do jednego koryta z krytycznymi pomyjami. Styl Pańskich wypowiedzi jest pensjonarsko emfatyczny, a ten Pański język… Używa Pan np. wstrętnego i n a d u ż y w a n e g o dzisiaj przez klasę polityczną i dziennikarską (co często na jedno wychodzi) rażącego zwrotu: "ciężko mówić (powiedzieć)". Nie wiem, czy nawet o astmatyku można powiedzieć, że „ciężko mówi". Ciężko natomiast na sercu się robi, kiedy czytelnik potyka się ze stylem i językiem niektórych niby wykształconych dziennikarzy polskich. „Ciężko się dziwić", jeśli wzorem dziennikarza jest dzisiaj niejaki Kuba Wojewódzki, który zresztą jeździ po szkołach i propaguje jak może ten szlachetny skądinąd zawód.

A poza tym i nade wszystko, pomylił Pan a d r e s a t a swojego liścidła. Zapewniam Pana, że jeszcze są w Polsce tacy poloniści, którzy próbują uczyć (coraz węższe) grupy czytającej młodzieży głębszej i poważniejszej interpretacji dzieł literackich i filmowych. A wie Pan, Panie Redaktorze, co im, takim namolnym i krnąbrnym nauczycielom, potencjalnie grozi? Procesy wytaczane przez tych uczniów, którzy nie zaliczą matury z polskiego. Koronnym ich argumentem będzie: „A pani/pan od polskiego nie robili z nami w ogóle testów…” Dlatego zdecydowana większość polonistów „tłucze” z uczniami w gimnazjach i szkołach średnich testy pod egzamin lub maturę. Po ogłoszeniu wyników tegorocznych matur co najmniej 50% zdających będzie oblegać Okręgowe Komisje Egzaminacyjne i targować się o każdy punkcik. Bo że tematy głupie są, wiadomo, lecz niekoniecznie głupcy sprawdzają i oceniają prace maturalne, a oceniają je według kryteriów, jakie CKE zarządzi.

Komuś się wymyśliły niegdyś takie wspaniałe właśnie matury. I tacy będą (są) studenci, jako ci uczniowie z maturami w kieszeni.
Mydlenie oczu kolejnymi „nowymi liceami” i „nowymi maturami” jest śmiechu warte, poza tym że wiele, wiele złotówek kosztuje. beneficjenci MEN muszą dobrze zarabiać. Całe to zło zaczyna się w starszych klasach szkoły podstawowej, a „eksploduje” na studiach wyższych katastrofalnym poziomem przygotowania studentów. Stan polskiej oświaty wymaga gwałtownej i mądrej r e w o l u c j i. Ci sami urzędnicy, którzy od lat psują polską oświatę, rewolucji tej nie przeprowadzą. Potrzebny jest impuls. Niechby tak taki Tusk jedną rzecz, a porządnie zrobił.

Chyba że rzeczywiście chodzi o wychowywanie kolejnych pokoleń gnuśnych i tępych „zjadaczy chleba”, których żadna siła nie będzie w stanie w „aniołów przerobić”?

Michał Waliński

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Matura z języka polskiego 2012. Red. W. Orlińskiemu w odpowiedzi

  1. 16Siko15rek pisze:

    Zgadzam się z Państwem. Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

  2. anonymous pisze:

    Krzysztof Laskowski writes:W sumie może i racja. Pasuje ten temat np. do rozważań politologicznych czy ekonomicznych o rozmaitych hipostazach władzy w naszym kraju, tylko czy jakiś magistrant lub doktorant odważy się podjąć takiego zagadnienie? Między innymi w kontekście pojęcia pogoni za rentą.

    Polubienie

  3. iambogna pisze:

    Ja bym sie przy tym ostatnim stwierdzeniu upierala. "Utrata zludzen jako sukces" – calkiem niezly temat maturalny, tzw. wolny. Moglby byc nawet tematem pracy doktorskiej, i to na wielu kierunkach – od menedzerskich po humanistyczne – z teologia wlacznie.

    Polubienie

  4. anonymous pisze:

    Krzysztof Laskowski writes:Panie Profesorze, a może rzeczywiście o to chodzi, żeby edukacja w Polsce stała na niskim poziomie, żeby dyplom szkoły wyższej znaczył mniej niż przedwojenne świadectwo ukończenia szkoły podstawowej? Mówię na własnym przykładzie – gdy studiowali niektórzy profesorowie z Instytutu Filologii Klasycznej UJ: Stanisław Stabryła, mój promotor Kazimierz Korus czy Józef Korpanty, istniał wymóg pisania prac magisterskich czy doktorskich w całości po łacinie. Czytałem fragmenty takiego doktoratu. W 2003 roku, gdy kończyłem studia, magistranci musieli napisać łacińskie streszczenie pracy magisterskiej na co najmniej 4 strony A4. A pewnego razu prof. Korpanty powiedział nam, że kiedyś zapewne zlikwidują i streszczenie. Deklaracja ta nieprzyjemnie mnie zaskoczyła, bo wolałbym raczej, żeby przywrócono konieczność pisania całej pracy po łacinie. Wtedy studiowanie Tytusa Liwiusza, Cycerona, Cezara i Horacego w oryginale zachowuje sens.Znam dwa skuteczne systemy edukacji: fiński oparty na pobudzaniu zainteresowań oraz chiński (zaimplementowany też w Japonii i Korei Południowej) oparty na serii piekieł egzaminacyjnych. W Polsce urzędnicy wprowadzają chyba karykaturę tego drugiego, wielce się starając, by uczniowie przechodzili bez stresu przez pluszowe piekiełka.Redaktor Orliński wylewa żółć na nauczycieli, tak jakby mieli oni wpływ na tematy maturalne. Czy Pan Profesor go miał nawet wtedy, gdy matura była pełnowymiarową pracą pisemną, nie testem? "Wokulski jako człowiek sukcesu" – facecje, chyba że ktoś uzna utratę złudzeń za sukces.

    Polubienie

Odpowiedz na 16Siko15rek Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s