Kroniki skundlonych obyczajów (XI). Segregacja pośmiertna

Jeszcze raz nawiążę do wtorkowych (10 IV) uroczystości smoleńskich pod Pałacem Prezydenckim zorganizowanych przez PIS. Odczytano, a jakże, listę zmarłych w tragicznej katastrofie i byłby to fakt zwyczajnie oczywisty, gdyby nie zmodyfikowano sposobu odczytywania tej listy. Najpierw wymieniano nazwiska zmarłych członków PIS, a potem – reszty. W dodatku te pierwsze podawano w specjalnej oprawie, ze zdjęciami na telebimie, pauzami – pozostałe wymieniano sucho i szybko. …


Posunięcie zaiste nowatorskie. Jakie były podstawy takiej taksonomii? Czy chodzi może o kolejność zbawienia? Co do tego mam wątpliwości. Św. Augustyn zauważyłby, że droga do Boga polega na dochodzeniu do Prawdy, która mieszka we wnętrzu człowieka, człowiek zatem powinien żyć tak, aby jego (nieśmiertelna) dusza była wyzbyta wszelkich pragnień i pożądań i ten warunek zbawienia teoretycznie powinien być wystarczający, zwłaszcza że duszę powinny wspierać zdrowy rozum i usilna wiara (sam Augustyn opisuje w „Wyznaniach”, bardzo szczerze i szeroko, jak wiele trudu przysparzało mu osiągnięcie wstrzemięźliwości płciowej). W praktyce Bóg jednak (niestety) decyduje w sposób arbitralny, jego decyzje są podejmowane z góry, jedni uczestnicy wspólnoty kościelnej są predysponowani do zbawienia, inni – bez względu na to, jak święty żywot prowadziliby – nie.

Takie ujęcie sprawy jest to nadzwyczaj trudny orzech do zgryzienia, czyli pojęcia, czyli zrozumienia („Uwierz, żebyś zrozumiał.”), na szczęście większość wiernych nie zna skomplikowanych wywodów Augustyna, a Kościół bardzo słusznie jest od zawsze niechętny nauczaniu filozofii i etyki w szkołach (jeśli już, to powinni nauczać tych dyscyplin katecheci). Jak by na to nie patrzeć z perspektywy Augustyna, prawdopodobieństwo, że Bóg w swoich arbitralnych wyborach „trafia” akurat na samych członków PIS, jest mało prawdopodobne. To co najmniej tak, jakby w Lotto trafiało się szóstkę z co najmniej miliona liczb. Tę koncepcję musimy zatem odrzucić.

Chodzi pewnie o bardziej przyziemne sprawy. Ziemskie – chciałem powiedzieć, choć religijnie i metafizycznie uwikłane.
Niektórzy publicyści rozpisują się ostatnio o nowej religii – „religii smoleńskiej”. Coś w tym jest, bo obrzędy takie jak ten przed Pałacem mają w jakimś stopniu charakter parareligijny. Mamy tu naczelnego kapłana, którym jest oczywiście Jarosław Kaczyński (tj. „prawdziwy premier”), we wczorajszym felietonie nawiązywałem do homilii wygłaszanych przez prezesa PIS i ich poetyki. Oprawa plastyczna i akustyczna jest w tych obrzędach tak sprytnie wykoncypowana, że widać wyraźny podział na sferę boską i szatańską, jasno i w zachwyceniu widać tu wyraźnie, co jest dobre, a co złe, i nasuwają się analogie ze średniowiecznym misteriami, no, może bardziej jasełkami.

Uczestnicy celebrują apel poległych – odczytywanie nazwisk swoich świętych, modlą się, wznoszą okrzyki („Sikorski won z Polski”,”Komorowski, zdrajca Polski”, „To był zamach!”, „Komorowski do Moskwy”) i skandują („Jarosław, Jarosław”, „Antoni, Antoni” – ten Antoni wyszedł tłumowi nędznie w zestawieniu z „Jarosławem”), grzmią hymny i śpiewy, w pewnych momentach na plan pierwszy wychodzi naczelny PIS-owski kompozytor i pieśniarz Pietrzak, nie tylko zresztą z nieśmiertelną pieśnią pt. „Żeby Polska”, która jest, jak wiadomo, właściwym hymnem polskim. Jezusem „zdradzonym o świcie” i ukrzyżowanym pod Smoleńskiem jest były prezydent Lech Kaczyński, tak był zresztą kreowany w licznych Grobach Pańskich budowanych w kościołach już na zeszłoroczną Wielkanoc. To wnosi do obrzędu ciągle istotny w warunkach polskich pierwiastek mesjanistyczny.

Uczestnicy posługują się jednak na ogół bardzo przejrzystymi i jednoznacznymi w swojej wymowie transparentami („WSI + KGB = Zamach”, „Znajdzie się ryj na Tuska kij”), tabliczkami („Tusk, zdrajco, poczujesz zemstę Polaków”) i rekwizytami Ważną rolę pełnią kukły niejakiego „Kaczora Donalda” i niejakiego „Komuruskiego”, w chwilach szczególnych uniesień „metafizycznych” kukły po prostu się pali, podjudza do palenia („Jeszcze Bronka!”), co zagęszcza i tak gęstą jak towot atmosferę.

Rolę jedynie słusznego wieszcza narodowego odgrywa tu Zbigniew Herbert, którego wiersze recytuje się i odśpiewuje bez umiaru, i zapewne w przyszłych latach, kiedy jego poezja zużyje się, zastąpi go godnie inny jedynie słuszny wieszcz narodowy Jarosław Marek Rymkiewicz. Zwraca uwagę, jak znakomicie poszczególne elementy misterium przedpałacowego współgrały z retoryką homilii wygłoszonej przez naczelnego kapłana i „prawdziwego premiera”. W tak podniosłej i kipiącej emocjami zmysłowej atmosferze (por. zachowania tłumu w znanej pracy Le Bona) może on z pełnym przekonaniem dowodzić, że t u i t e r a z „Dobro zwycięża zło”, a rozogniony tłum mu wierzy, co rusz wzniecając owacje.
Parareligijny charakter (pro)pisowskich obrzędów przed Pałacem nie ma jednak nic wspólnego z jakąkolwiek religią, zwracałem wczoraj uwagę na fakt, że zaczerpnięta przez prezesa z myśli św. Pawła dewiza „Zło dobrem zwyciężaj” nie służy w tym wypadku chrześcijańskim gestom, słowom i celom.

W poprzednim felietonie skojarzył mi się główny kapłan z niegdysiejszym sekretarzem wojewódzkim PZPR tow. Zdzisławem Grudniem, a może oczywiście kojarzyć się z tow. Wiesławem czy tow. Gierkiem, którego wyznawcą był przecież nie tak dawno na terenie Zagłębia Dąbrowskiego.

Nie można oprzeć się wrażeniu, że wtorkowy zlot przed Pałacem Prezydenckim przypominał mitingi partyjne z ery PRL, odbywające się również w poetyce specyficznej obrzędowości, na których równie wyraziście operowano manichejskim podziałem na Dobro i Zło i które zawsze organizowano p r z e c i w komuś lub czemuś, by wyeksponować wiodącą rolę Partii. Rzecz jasna, Kaczyński i jego poplecznicy operują innym rodzajem nowomowy, ale ciągle jest to nowomowa; wrogiem Partii, Polski Ludowej i socjalizmu byli, w zależności od zapotrzebowania, „karły imperializmu”, „syjoniści”, „warchoły z Radomia etc.”, wrogiem zaś „ludu smoleńskiego” są Tusk, Komorowski, Sikorski i ci, którzy katastrofę smoleńską „przehandlowali” z Rosją.

To, co w sposób najbardziej specyficzny łączy poetykę partyjnych obrzędów z doby PRL z mszami kreowanymi przez prezesa PIS jest właśnie operowanie określoną koncepcją wroga i przywłaszczanie sobie jedynie słusznej koncepcji Prawdy. Aby wzmocnić własny monopol na Prawdę, przywołuje się popleczników w rodzaju Rydzyka, Maciarewicza, Radia Maryja, Telewizji Trwam, „Gazety Polskiej”. Jak wspomniałem, jednoczy się tłumy przeciw czemuś i komuś. Spiętrzona monstrualnie anafora „hańby” w homilii Kaczyńskiego dowodzi, że to „przeciw” jest bardzo pojemne i obejmuje właściwie wszystkie sfery życia społecznego, te zwłaszcza, w których ma coś do powiedzenia PO.

Trzeba zauważyć, że parareligijny charakter wieców i marszów organizowanych przez PIS wzmacnia siłę nieskomplikowanych przekazów i prawd słanych przez wodza-kapłana do tłumów i jest istotnym elementem socjotechnicznym, główny celebrans nie musi sobie głowy zawracać logiczną i szczegółową argumentacją czy dowodami na rzecz wygłaszanych tez, uczestnicy masówek przyjmują „prawdy” w sposób emocjonalny, intelekt ma w ich percepcji niewiele do powiedzenia, jak zazwyczaj gdy w grę wchodzą przekazy bazujące na stereotypach.

Widzę tu parę drobnych niedociągnięć. W przyszłym roku, na trzecią rocznicę, bo nie wątpię, że będzie obchodzona przez kręgi zwolenników Kaczyńkiego jeszcze huczniej niż w tym roku, można by uczestnikom zafundować jakiś solidny poczęstunek (np. po dwie świeżuteńkie bułki, pęto dobrej, niepodrabianej kiełbasy myśliwskiej i po dwa dorodne pomidory włożone w torebkę foliową, a do tego do wyboru mineralna lub cola, tak jak to było w czasie mityngu partyjnego z udziałem tow. Gierka w katowickim Spodku w czerwcu 1976 roku), chorągiewki, chusty ze stosownymi napisami, dłużej palne kukły wrogów, parasolki i śpiewniki, a może i pochodnie.

Kaczyński, zawłaszcza przede wszystkim ludzi borykających się w interpretacji rzeczywistości z sytuacją dysonansu poznawczego, a takich jest krocie, podsuwa im jak na tacy gotowe odpowiedzi, mami prostymi receptami. „Zwyciężymy!” – taka zapowiedź w jego ustach brzmi groźnie. Krąg jego zwolenników będzie się poszerzał zwłaszcza w sytuacji, kiedy Polakom kryzys naprawdę zajrzy w oczy. To, że krąg wyznawców religii smoleńskiej jest już wcale znaczny, wynika z wielu zaniechań obecnego rządu.

Dlatego dziwi niezmiernie fakt, że w dniach kulminacji drugiej rocznicy katastrofy panowie premier i prezydent wybrali milczenie. Milczenie nie zawsze jest złotem.

Michał Waliński

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s