Kroniki skundlonych obyczajów (II). Etos dziennikarza salonowego

Seweryn Blumsztajn, redaktor „GW”, niedawno obwieścił był wszem i wobec, że zakłada Towarzystwo Dziennikarskie. Członkami założycielami są on, Wojciech Maziarski, Jan Ordyński, Teresa Torańska, Dorota Warakomska, Jacek Żakowski, Wojciech Mazowiecki, Cezary Łazarewicz, Joanna Solska i Jacka Rakowiecki.
Zdaniem Blumsztajna, w skłóconym politycznie i ideologicznie środowisku dziennikarskim „nie da się już być wspólnie". Dziennikarze przerzucają się wzajemnie inwektywami – „Ilość pomyj wylewanych na siebie nawzajem jest już nie do zniesienia.” …


Dziennikarzy różni poziom merytoryczny i przede wszystkim etyczny. On sam odcina się zdecydowanie od dziennikarzy tabloidowych.

Dlatego „Jedyny sposób, żeby jakoś istnieć, to grupować się osobno, a potem rozmawiać między sobą. Razem już nie sposób być.” TD „Będzie też zabierało głos, gdy uznamy, że zagrożona jest wolność słowa czy inne prawa obywatelskie. Chcielibyśmy również zmierzyć się z zadaniem sformułowania współczesnych standardów warsztatu dziennikarskiego oraz relacji między dziennikarzami, a ich pracodawcami.”

Bardzo trudno będzie się do stać do TD, bo ma ono mieć charakter …salonu. O przyjęciu kolejnego gnostyka ma zadecydować poparcie co najmniej 50% członków.

Blumsztajn mówi o paru istotnych kwestiach. Rzeczywiście, odnosi się wrażenie, że coś takiego jak etos dziennikarski przestało istnieć, dziennikarzem może zostać każdy, kto nauczył się, np. na studiach dziennikarskich, jak trzymać mikrofon w ręku, co jest rzeczą istotną, bo na wierzchu zawsze być musi widoczne logo firmy, a więc trzeba to solidnie wyćwiczyć. Zgodnie z trendami maturalnymi ostatniej dekady, w zawodzie dziennikarskim wydaje się niepotrzebna żadna wiedza, liczą się umiejętności, taki zresztą model edukacji popierają niektóre wielkie gazety. Każdy też zjadacz prasy codziennej wie doskonale, że dziennikarze skłóceni są ideologicznie i politycznie bardziej niż politycy reprezentujący różne partie i ugrupowania.

Pomysł red. Blumsztajna budzi jednak mieszane uczucia, niekoniecznie dlatego, że Towarzystwo Dziennikarskie może kojarzyć się z jakimiś cyklistami.

Kwestie arytmetyczne: w Polsce jest raczej niemożliwe, żeby 50% jakiejś grupy tworzonej przez Polaków było zgodne w jednej kwestii. Brak dopływu świeżej krwi grozi co najmniej nadmierną rytualizacją, nie mówiąc już o skojarzeniach z „klanowością” czy „mafijnością”.

Nasuwa się bardzo wiele kwestii natury etycznej. Niżej podpisany jest na przykład zdecydowanie niechętny wszelkiego typu tabloidom, ale jego zdaniem dziennikarze z tabloidów są w jakimś sensie uczciwi: robią to, co robią, nie dorabiają do tego nadmiernej „ideologii” i godzą się na to, że ktoś porówna ich działalność do sposobu bycia hien czy sępów. Tropią, żerują, dopadają, rozrywają ofiary na strzępy, fotografują, filmują, epatują: celem numer jeden ich modus vivendi jest zysk firmy i zysk własny.
Inaczej sprawa się ma z tymi gazetami i mediami, które w imię rzekomych „celów wyższych” odcinają się z pogardą od „etosu” tabloidalnego, co nie przeszkadza im stosować „chwytów” i metod najniższego autorymentu. A więc z tymi gazetami i mediami, które chorują na galopującą hipokryzję. Hipokryzję podszytą megalomanią.

Jeśli już ktoś domaga się (słusznie) od braci dziennikarskiej trzymania jakiegoś poziomu, porządki w sferze etycznej i merytorycznej powinien zacząć od siebie i swojego podwórka.

Pojęcie „salonu dziennikarskiego” ma zdecydowanie posmak oksymoronu i może co najwyżej wzbudzać uśmiech zażenowania i politowania.

Tak się składa, że ogłoszenie przez red. Blumsztajna, iż czynione są starania o rejestrację TD, zbiegło się w czasie z ostatnią tzw. Manifą (8 marca), w której red. Blumsztajn wziął udział. Fororę w mediach zrobiło zdjęcie red. Blumsztajna z tegoż eventu z transparentem „P…dolę, NIE rodzę”.

Czy na nowym salonie dziennikarskim w.w. samorzutna elita witać będzie nowo przyjętych radosnym okrzykiem w stylu: „Józiek, no k.rwa, czekaliśmy na ciebie, no wchodźże k.rwa, Józiek, daj pyska!”?

A nieprzyjęci usłyszą krótkie: „Pi….l się, Wacek!”?

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s