Kulki gejszy, czyli…

Anna Nowak-Ibisz bardzo późnym wieczorem w TVN Style poleca z dużym zaangażowaniem gadżety erotyczne z okazji walentynek (14 II 2012 r.).

Pal licho walentynki, zwłaszcza że ja swoje Dziewczyny kochałem i będę kochał akurat przez pozostałe 365 dni tego roku, a niektóre z nich kocham od czasu, kiedy w Polsce nie wymyślono jeszcze walentynek. Nie mogę jednak nie odnotować zaangażowania w sprawę pani Ibisz dwojga nazwisk. …


Sorry Winnetou, ale telewizor włączyłem już w trakcie programu, jednak w bardzo dobrym momencie, bo akurat jakaś rumiana pani w słusznym wieku tłumaczyła pani Ibisz, do czego służą takie podłużne przedmioty, lekko zakrzywione, zakończone czymś, co przypomina zeszłoroczny żołądź, wykonane chyba z gumy, ale mogę się mylić, które to rekwizyty w nadzwyczajnej ilości zalegały studio, a pani Ibisz przebierała w nich własnymi rękami.

Z wyjaśnień pani o buzi aniłka wynikało, że owe przedmioty mogą służyć w wiadomym (niektórym) celu nie tylko płci zwanej niegdyś nadobną. Pani Ibisz spytała, jak zatem zachęcić swojego mana do wspólnego z niewiastą użycia sztucznego, ale na baterię, rekwizytu męskiego. Ekspertka, bo chyba mogę ją tak nazwać, bynajmniej nie straciła rezonu i zafundowała pani Ibisz i widzom odpowiedź godną Boccaccia (tego z „Dekameronu”, bo ten inny Boccaccio jest w Polsce mniej znany). Należy po prostu przytulić swojego Rysia i powiedzieć mu w odpowiedniej chwili mniej więcej tak: „Wiesz, Rysiu, jest nam ze sobą wspaniale, ty, Rysiu, jesteś po prostu świetny! Ale czy wiesz, Rysiu, że mogłoby nam być ze sobą jeszcze lepiej, gdybyśmy…” Nie pamiętam całego wywodu, rzecz w tym, że w momencie, gdy pojawiają się trzy kropki, niewiasta powinna zaskoczyć Rysia, czyli wyjąć spod poduszki fallicznokształtny przyrząd.

„Dekameron” powstał ponad 650 lat temu i charakteryzuje się mniej więcej tym, że 95% jego zmysłowych i rozpalonych bohaterek to białogłowy o współczynniku inteligencji co najmniej Dody Robaczewskiej, a 90% jego męskich bohaterów to zwyczajni głupcy, czasem nawet idioci, i gdyby nie naturalna inteligencja kobiet tudzież niewieści spryt, ludzkość nie mogłaby się reprodukować. Pozostałe 5% w dziele Boccaccia to księża i zakonnicy.

Niezmiernie mnie ucieszył fakt, że obie urocze propagatorki walentynkowych rekwizytów erotycznych w TV Style są żywym dowodem na ponadczasowość inteligencji kobiecej. Boccaccio też by się ucieszył, gdyby żył, choć taki Casanova na przykład nie gustował w Polkach i nawet niezbyt przychylnie się o nich wyrażał.

Po oswojeniu nieśpiącej jeszcze o tej porze publiczności z gumowym, drgającym i warczącym przyrządem obie panie zaczęły demonstrować inne przedmioty, eliksiry i lubrykanty, których nazw i przeznaczenia nie będę w tym miejscu ujawniać, żeby o kryptoreklamę posądzonym nie zostać. Szczególnie zaintrygował mnie jeden ciekawy przedmiocik, o czym za chwilę, bo nastąpiła przerwa na reklamę.

Po przerwie, w której reklamowano walentynki, pani o rumianej okrągłej buzi i z jasnymi loczkami zniknęła z ekranu, a na polu walki o wyzwolenie seksualne matek Polek została sama pani Nowak-Ibisz. No może nie sama, bo w towarzystwie licznych wiadomych przyborów.

Z jakże jednak rozpaloną inteligencją ona się ostała! Jakże ona, pozbawiona wsparcia płci tej samej, wspaniale demonstrowała sposób użycia kolejnych walentynkowych atrakcji! Np. taka czekolada w płynie. Wyobraźcie sobie, Państwo, że rozlała ją publicznie na swojej ręce, mniej więcej od łokcia do dłoni, i zlizywać zaczęła, a cmokać, a ssać, a znów zlizywać, że hej… Cmokanie i ssanie propagatorki seksu wspomaganego było tak sugestywne, że musiałem ściszyć teleodbiornik, bo by się dzieci pobudziły.
Na tym jednak nie koniec, bo na koniec pani Ania wyciągnęła małego aska z rękawka. Był to krótki patyczek, który przypominał trochę zwykłego lizaka, ale miał dwie spore kulki, tzn. na każdym końcu był do lizania. I zaczęła się kolejna apetyczna lekcja. Jedna słodka kulka wylądowała w buzi naszej Siłaczki, z prawej ręki ściekały resztki niedolizanej czekolady w płynie, rozanielona buzia pani Ani, wraz z języczkiem, zabrała się do lizania, cmokania, wysysania słodyczy, a druga, osamotniona kuleczka smętnie podrygiwała w rytm miłosnej ekstazy na drugim końcu patyczka.

Przypominam, że wcześniej przezornie ściszyłem telewizor. Kakofonia wymlaskiwanych dźwięków była jednak tak silna, że wśród nocnej ciszy wypełniła cały dom.

Na to do pokoju z telwizją weszła moja Piękna i Mądra Żona, która późno w noc jeszcze nad dysertacją poświęconą życiu miłosnemu aniołów literaturze staropolskiej siedziała, popatrzyła najpierw w telewizor, później na mnie i rzekła:

– Wiesz ty co? Kup ty sobie może jakieś kulki gejszy i wymasuj zwoje mózgowe!

Wyłączyłem odbiornik. – Jak ja niewiele wiem o życiu – pomyślałem. Nie dość, że nie byłem pewny, czy coś takiego jak kulki gejszy naprawdę istnieje, to nie do końca zrozumiałem, o co z tym dwuosobowym lizakiem chodzi. Muszę poszukać w Internecie.

Michał Waliński

Reklamy

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s