Dzieje bieżące głupoty polskiej, XXV. Biustonosz jako problem polityczny

Marek Migalski, z woli Jarosława Kaczyńskiego europoseł, politolog z Uniwersytetu Śląskiego z własnej woli, napisał wypracowanie pt. „Jarosław Kaczyński – portret impresyjny”, wydał je w nakładzie 300. egz. w formie broszurki, a egzemplarze sprytnie ponumerował. Książeczkę z numerem drugim podarował swojemu byłemu dobroczyńcy, z pierwszym – zachował dla potomności.

Dziełko pomniejsze, ale aspiracje autora niebywałe: „ Ma być [owo dziełko; M.W.] jak lustro obnoszone po gościńcach” – pisze we wstępie. Nie tylko Stendhal powinien zacząć się bać…

Wyrażam nadzieję, że europoseł Migalski jako (były na razie) naukowiec szanuje prawo obowiązkowego egzemplarza i za jakiś czas będę mógł zagłębić się w lekturę wiekopomnego opracowania np. w czytelni Biblioteki Jagiellońskiej lub Ossolineum. Wspomina, że rozesłał ją do „liderów opinii w Polsce” w celu ich oświecenia. Póki co, muszę kontentować się omówieniami pracy. Wynika z nich, że charakterystyka Wodza nosi znamiona swego rodzaju persyflażu.

Z jednej strony autor nie szczędzi prezesowi PiS komplementów i innych pochwał: być może najbardziej fascynująca postać polskiej polityki, człowiek z elitarnej grupy polskich polityków, którzy posiadają charyzmę, jeden z najwybitniejszych Polaków 20-lecia, postać ciekawa i intrygująca przy bliższym obcowaniu (w przeciwieństwie do takiego Zbigniewa Ziobry), człowiek, który rozumie swoją partię i dla którego partia jest całym życiem, oczytany i czujący się najbezpieczniej w otoczeniu kobiet.

Z drugiej strony – w tym kuble miodu nie zabrakło paru łyżek dziegdziu, no bo przecież „ma to być obraz prawdziwy” – podkreśla charakteryzator. J. Kaczyński jest (przy wszystkich swoich ujmujących cechach) postacią anachroniczną, nie rozumie zmieniającego się błyskawicznie współczesnego świata, jest przy tym niezłym hipokrytą (ideowiec, który jednakowoż instrumentalnie traktuje religię i Kościół), a w dodatku to „moralista” gnębiący przeciwników i, chyba, machiavellistą.

O powiązaniach Kaczyńskiego z Machiavellim dostępne omówienia broszurki pióra Migalskiego taktownie milczą, ale można domniemywać, że coś w tym jest, gdyż w opinii politologa i europosła prezes PiS jest wrogiem innych niż on sam mężczyzn. Kaczyński jest „samcem alfa”, który brutalnie wyeliminował (czytaj: „wygryzł”) wszystkich pretendentów do roli dominatora w stadzie i uczynił to na tyle skutecznie, że nie przyjmie ich żadna inna „wataha”; sam skrył się za plecami samic, które hołubi, bo sami…, przepraszam! – pań, nie podejrzewa o spiski, intrygi, knucie i „nadambicje”.

W tej efektownej zwierzęcej metaforze wyraźnie brak pewnego dopełnienia. Aż prosi się na przykład, aby szerzej opisać partyjny taniec godowy, wspomnieć coś o rui (zwłaszcza urojonej) i o – przynajmniej potencjalnej – „samicy alfa”. Kim jest owa tajemnicza dama?

Tak czy siak, panie Jakubiak i Kluzik-Rostkowska, powinny być wdzięczne Migalskiemu za ciepłe słowo o kobietach, a Jarosławowi Kaczyńskiemu za to, że 5 listopada 2010 roku zostały j e d y n i e wygryzione z „watahy” (trzymam się nazewnictwa z broszury), bo mogły przecież gorzej skończyć.

Tymczasem wyciągam wniosek, że bohater wypracowania Migalskiego to człowiek na wskroś rozdarty, miotają nim sprzeczne odruchy i atawizmy, to postać tragiczna, godna co najmniej czwartego wielkiego dramatu romantycznego, który nigdy wszakże nie zostanie napisany , bo kandydatów na politycznych i politologicznych poetów ci u nas pod dostatkiem, ino Wieszczów brakuje.

Chociaż… Migalski stawia istotne przecież dla każdego profety pytanie: jaki będzie Jarosław Kaczyński za lat dziesięć? I odpowiada z nadzwyczajną pewnością: „będzie taki, jak teraz, tylko że bardziej”.

Gdybym w  szkole uczył M. Migalskiego języka polskiego, być może wystawiłbym mu za tę, pełną sprzeczności logicznych, pracę domową ocenę dopuszczającą. Dlaczego byłbym aż tak łaskaw? Odpowiem, ale podkreślam, że na prawdziwej maturze z polskiego Migalski by za to punktów nie zarobił, CKE czuwa!

Po pierwsze dlatego, że Migalski napisał ją z własnej woli, przez nikogo nieproszony. To spory plus. Po drugie, i to jest fakt bardziej znaczący, uwzględniłbym szczerość i odwagę wypowiedzi. Gdyby tak w czasach Stalina ktoś t a k i „Poemat o Stalinie” spłodził i wysłał do „Komsomolskiej Prawdy”, to… zesłanie do łagrów mógłby potraktować jako skierowanie do sanatorium w Soczi.

Nie o to wszakże chodzi. Urzekło mnie jedno szczególnie wyznanie Migalskiego. Kiedy wyjaśnia, dlaczego prezes postanowił „skreślić go [Migalskiego; przyp. M.W.] na zawsze”. Zadecydowało jedno jedyne zdjęcie. Na którym widać Migalskiego, jak kupuje swojej dziewczynie bieliznę.

„Coś takiego mogło mu [prezesowi; przyp. M. W.] się kojarzyć tylko z pójściem do burdelu. No bo jak można dotknąć damskiej bielizny? Stryjek Jarek nie jest w stanie tego zrozumieć i osoba odwiedzająca sklep z bielizną musi zostać skazana na wygnanie z dobrego domu” – tłumaczy, jak na prawdziwego politologa przystało.

Tak sobie myślę, że dla zacytowanego wyżej wyznania Migalski całą tę broszurkę zmajstrował i ponumerował. Zastanawiam się, jakie wnioski z dzieła Migalskiego wyciągną polscy „liderzy opinii publicznej”.

Jeśli już musisz, chłopie, kupować bieliznę swojej dziewczynie, rób to incognito, najlepiej w przebraniu i w kominiarce i za nic w świecie nie daj sobie zrobić zdjęcia przez paparazzich?

Jeśli nawet odczuwasz, człowieku jakiś potężny przymus kupowania bielizny partnerce i motylki w brzuchu, zrezygnuj, a w razie czego idź na odwyk, zacznij się leczyć?

Bo dla kobiety nie ma nic gorszego od niedopasowanego biustonosza, chyba że uwzględnimy niedopasowane majtki.

O tym wszystkim zdaje się dobrze – w przeciwieństwie do naszego politologa – wiedzieć „samiec alfa” J. Kaczyński i dlatego, o ile to wszystko jest prawdą, być może słusznie skreślił Migalskiego. Na zawsze?
A nieznanemu  „paparazziemu”  należy się tym razem uznanie.

Por. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,10873916,Broszura_o_Kaczynskim___charyzmatyczny_i_oczytany_.html?lokale=sosnowiec

]

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii politycy, Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Dzieje bieżące głupoty polskiej, XXV. Biustonosz jako problem polityczny

  1. izaak-goldstein pisze:

    Pozostawiam postać J. Kaczyńskiego zupełnie na uboczu i nie komentuję zawartości merytorycznej wspomnianego dzieła. Jednakowoż uważam, że M. Migalski przez jego publikację dowodzi, że przeszedł już przez wszystkie stadia freudowskich mechanizmów obronnych. Najsampierw było zaprzeczenie, tuż po decyzji ugrupowania, potem izolacja. Następnie przemieszczenie (kierunek mniejszego ryzyka). O wyparciu nawet nie wspomnę. Obecnie dochodzi racjonalizacja, czyli użycie samooszukujących się usprawiedliwień. Tadaam!Szanowny Panie Marku Migalski, prawdziwą cnotą jest pieszczenie hemoroidów celowi swojego uwielbienia od początku do końca, bez zająknięcia czy też chwili zadumy. Przykładem niech będzie gen. Jaruzelski, który po świata kres będzie wierny swojemu panu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s