Dzieje bieżące głupoty polskiej, XXIV. Radni czy durnie?

Wyczytałem dzisiaj w pewnym dodatku regionalnym do pewnej znanej gazety, że pewne spore miasto w pewnym województwie, miasto, o którym pewien wybitny polityk i zarazem zasłużony generał francuski w 1967 roku wyraził się, że jest "najbardziej polskim z polskich miast", ma zamiar zakupić dla swoich radnych 25 laptopów pewnej znanej marki i w dodatku nauczyć ich, jak je obsługiwać. Jeden laptop zostanie chwilowo wolny, bo na kursy (dwa razy w tygodniu) nie chce chodzić radny, który okazał sie informatykiem. Co za zakała! …

Znam osobiście co najmniej paru durniów, którzy kandydowali na radnych i na szczęście dla podatników,a na nieszczęście dla producentów laptopów i organizatorów kursów wszelakich nie załapali się do Rad Miejskich.

Znam też osobiście co najmniej paru durniów, którzy kandydowali na radnych i objęli fotel radnego na parę co najmniej lat – na szczęście dla producentów laptopów i organizatorów kursów wszelakich, a na nieszczęscie dla podatników.

Co to będzie, oj, co to będzie, kiedy o fotele radnych i fotele posłów ubiegać się będą absolwenci (z)reformowanych szkół podstawowych, (z)reformowamych gimnazjów, (z)reformowanych szkół średnich, a zwłaszcza niereformowalnych uniwersytetów i innych szkół tzw. wyższych… Toż pieniędzy podatników na kursy i inne ściągi i pomoce nie starczy.

Takie politechniki na przykład juz od paru lat organizują dla pierwszoroczniaków przyspieszone kursy matematyki i fizyki w zakresie podstawowym, a uniwersyteckie polonistyki rozważają na serio pomysł, aby cały pierwszy rok studiów poświęcić nauce czytania i pisania w oparciu o niesłusznie zapoznane dzieło niejakiego Falskiego.

Durniów na stanowiskach u nas w ojczyźnie pod dostatkiem i tego towaru nigdy-ć w kraju nie zabraknie. Jak wódki. Problem w tym, że podaż zdecydowania przewyższa popyt. Albo odwrotnie.

Ale to niesprawiedliwe! Niesprawiedliwe!!

Ostatnie 30 lat (prawie) przepracowałem w pewnej szkole i po przemianie ustrojowej regularnie musiałem tę szkołę dofinansowywać z własnej kieszeni.

Nie dość, że podręczniki liczne (bo uczyłem wielu przedmiotów, posiadając niezbędne kwalifikacje)kupować sobie z marnej pensji musiałem, to nawet długopisy i zeszyty sam sobie za ciężko zarobione złotówki kupowałem. Organizując wielki turniej literacki, znaczki masowo z marnej pensji,koperty i papier w ryzach kupowałem i posiłki czy herbatę młodym pomocnikom fundowałem, bo pracy było co niemiara. Wystawiając co roku teatr w szkole, lampy z kieszonki własnej kupowałem i do rekwizytów rozlicznych się dokładałem. Testów w celach eukacyjnych setki wymyślałem i na własnej drukarce i własnym tonerze (300 zł sztuka) je przez lata powielałem. Setki zdjęć do kronik szkolnych i klasowych opłacałem. Do wszystkich wycieczek, które nie wiadomo po jaką cholerę organizowałem, dopłacałem. Ponad 20 książek "społecznie" wymyśliłem, na komputerze złożyłem i (przy pomocy młodych pomocników)zredagowałem i wyedytowałem, a były wśród nich także opasłe tomiska. Czytam ci ja ze zdumieniem ogromnym, że w innym mieście dofinasowuje się monografię tegoż miasta setkami tysięcy złotych, dzieło rodzi się już ze dwadzieścia lat, a do przecięcia pępowiny ciągle daleko. A ileż set książek przeambitni olimpijczycy z mojej prywatnej biblioteki wyprowadzili…

Teraz, kiedy okoliczności przykre z kolei mnie wyprowadziły ze szkoły, mogę się wreszcie przyznać: od czasu do czasu cwanie jednak postępowałem. Rodziców moich uczniów do remontu mojej pracowni dwa razy "przymusiłem", bo tak jakoś pracownia moja ciągle w planach remontu pomijana przez lata była. Niektórzy z rodzicieli tak się rozochocili, że jeszcze mi w dodatku pracownię tę umeblowali. Inni ze starszych, w czasach pionierskich dla informatyzacji kraju, po kryjomu Internet do mojej pracowni doprowadzili. Ale co za dużo to niezdrowo, bo takie komputery, a później laptopy, to już sam sobie z domu doniosić musiałem… Z dodateczku "motywacyjnego", lichuteńkiego (uwzględniając wszelkie proporcje: wkład pracy, konkretne osiągniecia/złotówki)) nawet Worda w wersji dla uczniów bym sobie nie kupił, chyba że na raty. Kursy obsługi komputera? Na to i honor, i "apanaże" belferskie nie pozwalały, tym bardziej, że dodatkowe studia obficie moją kieszeń uszczuplały. Studia, szkolenia, kursy fundowane przez znamienitą szkołę? Nie rozśmieszajcie mnie, Państwo! Może incognito, dla wybranych.

Teraz, już z dystansu, tak sobie myślę i myślę, że durniem ci ja nadzwyczajnym byłem.

Posiadałem wszelkie durne kwalifikacje, a o startowaniu na posła, ani nawet radnego, ni razu nie pomyślałem.

Ożeż ty, durnoto! Dobrze ci tak!

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Dzieje bieżące głupoty polskiej, XXIV. Radni czy durnie?

  1. anonymous pisze:

    Krzysztof Laskowski writes:Panie Profesorze, Wesołych Świąt!

    Polubienie

  2. 16Siko15rek pisze:

    Dzięki, tośmy sie w jednej sekundzie zebrali!

    Polubienie

  3. witga43 pisze:

    No Michał, kurda balans…Przede wszystkim – dla nas:Smacznych świąt i MiłościOwego Nowego Roku życzenia;wszystkiego dobrego,miłujmy się tak -od niechcenia ;)—życzenia składał:W.G.

    Polubienie

  4. wojtekc6003wojtekc6003 pisze:

    W niewielkim stopniu przypomina mi to scenkę z komedii "Naga broń 2i1/2" z niezapomnianym L. Nielsenem; na spotkaniu w ratuszu pani burmistrz miasta zarzuca porucznikowi Drebinowi, który zdemolował miejskie ZOO;Czy wie, że miasto opanowały pawiany? Ten oczywiście w typowy, uroczy dla siebie sposób odpowiada; A czy to przypadkiem nie jest wina wyborców?:) No cóż, mamy demokrację, ale to nie tylko nasz problem (wybrani radni i demokracja)Podobne przypadki mają kraje z ustabilizowaną już demokracją:)

    Polubienie

  5. 16Siko15rek pisze:

    Dziękuję. Z tej durnoty własnej jeden błąd otograficzny popełniłem, ale już poprawiłem.

    Polubienie

  6. izaak-goldstein pisze:

    Originally posted by Michał Waliński:

    Wyczytałem dzisiaj w pewnym dodatku regionalnym do pewnej znanej gazety, że pewne spore miasto w pewnym województwie…

    Fakt, tu można wstawić dosłownie każde polskie miasto, miasteczko.Muszę tutaj stanąć w obronie czci i godności owych radnych. Zostali oni wybrani w wolnych i demokratycznych wyborach drogą głosowania. Jeżeli naród uznał, że są oni kompetentni w sprawowaniu władzy, to tak musi być, wszak "Vox populi, vox Dei". Zupełnie inna sprawa, to fakt, że głos żula spod budki z piwem jest równy głosowi profesora uniwersytetu ;)Od dawien dawna jestem zdania, że jeżeli ktoś ma zapędy polityczne, marzy o byciu posłem, radnym etc., to nie może mieć czystego sumienia. Być może stąd właśnie wynika "durnota" i niedouczenie naszych szarż politycznych, boleję i ronię łzę żalu… retorycznie pytam, kiedy wyborcy nabiorą rozumu ?Chylę czoła przed Twoim wkładem w rozwój intelektualny młodzieży. Miałem nauczycieli idealistów, serce by oddali na talerzu i ostatnią koszulę sprzedali w imię godnego wykształcenia. Żaden z nich kariery nie zrobił, ale szacunek do nich noszę w sercu z dumą i jeślibym posłyszał o trapiących ich problemach natentychmiast pośpieszę z pomocą.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s