Ciągle leci kabarecik

Cz. I. Prolog

[Szkic rozrasta się. Negatywny punkt wyjścia powinien procentować jak najbardziej pozytywnie, tym bardziej że powoli zmierzamy ku rokowi 1983. W jakimś momencie, gdy już nie będą kusić mnie poprawki, doczeka się publikacji.] A na razie: …

Dzięki, Psie, za serdeczne warknięcie na pożegnanie, ty jeden… Ostatecznie wybaczam Ci, Psinko kochana, rozerwany niegdyś rękaw kurtki. I 1000 zarwanych przez ciebie i Twój szczek lekcji polskiego i filozofii.

Był człowiek – jest papierek, zwany dokumentem, takie są niepisane reguły. Ktoś musi zasnąć, by czuwać mógł ktoś, takie są Świata dzieje.

Od czego jednak sztuka! By poprawić sobie podupadłe poczucie godności oraz dumy i wyrównać pokiereszowane Jestestwo, sięgnąłem po sztukę. Lepsze to od wódy i innych takich. Najpierw zacytuję:

Cz. II. Sztuka
Koleżankom i Kolegom nauczycielom, rozsianym po całej Polsce, pragnę zadedykować piosenkę Jana Kaczmarka. Kaczmarka już nie ma. Są jego teksty.

Jan Kaczmarek (Kabaret "Elita", Wrocław)

Gdzie nasza godność starej daty,
kto ją pamięta, gdzie jej ślad?
Jaki zastąpił ją normatyw?
Jaki załatwił ją szach mat?
Bo żyła z nami i płakała,
nieraz nam ratowała twarz
i tak nas ładnie osłaniała
jak przed wichurą szczelny płaszcz!

Gdzie nasza godność z kart powieści
ku pokrzepieniu serc i dusz,
jak mogliśmy ja tak zbezcześcić,
że wcale nie zachwyca już.
Czy moc straciła, czy zwietrzała
jak traci zapach zwiędły kwiat?
Może wspólniczka ją wydała
lub honor, jej bliźniaczy brat.

To fakt, igraliśmy z nią ostro
i nieraz szpetnie na jej gust,
bo zamiast strzelać prosto z mostu,
kryliśmy racje w puchu głupstw.
Bośmy ją zażywali "z mańki",
wdzięcząc się jak szkolony pies
o kawałeczek świńskiej tkanki
czy inny prozaiczny kęs!

Może ktoś ukradł nam ja sprytnie,
licząc na szybki, czysty zysk,
gdy się wróblowi skrzydła przytnie,
to potem szybko stula pysk!
Tak zmizerniała nam i schudła,
by ją uleczyć – to by dziś
trzeba się wracać aż do źródła,
lecz komu by się chciało iść?

Lecz trzeba wracać wciąż do źródeł,
choć wiary w sens powrotu brak,
choć perspektywy mdłe i chude,
choć gorzki dziś nadziei smak!
Póki się tli iskierka życia,
dopóki w żyłach płynie krew,
nasz syzyfowy model bycia
ma karkołomny, ale sens!

Cz. III. Też sztuka

Teatrzyk „Różowa kaczka”

ma zaszczyt przedstawić sztukę w jednym akcie pt.

LOS CZŁOWIEKA

(Tylko dla dorosłych)

Występują: Kulawy Narrator, Podmiot Liryczny, Misiaczek, Dróżka, Refren, Pan Skarpetka, Czterej Pancerni, Pies Szarik, Pani Podwiązka, Dyktator ex Machina, Koniec Świata, Kurtyna, Los Człowieka, Bóg zza Chmury.

Kulawy Narrator (melorecytuje z wdziękiem „Balladę o dróżce” na melodię wszystko jedno jaką, próbuje rapować, ale mu nie wychodzi):

Wije, wije się dróżka,
Jak pijana kaczuszka.
Po niej stąpa emeryt,
Kiszkę wziął sę na kredyt.

Refren (wyje jak opętany):

Wróć, Misiaczku, do swej lubej wróć…

Misiaczek (zdecydowanie):

Nie, nie wrócę! Nigdy!

Pies Szarik (warczy z przekąsem):

Ale grafomania! Wiocha, syf, kiła i mogiła!

Pani Podwiązka (skrzeczy przepalonym głosem)

P…… się, Szarik!

Dróżka (wije się i nic nie robi)

Kulawy Narrator (melorecytuje):

Wije, wije się dróżka,
Jak wkur…na kaczuszka.
Dróżką emeryt kroczy,
Wiatr zawiał mu piachem w oczy.
Idzie w podartej wiatrówce,
Mózg zniszczył na Placówce.
Uwierzył w mądrość Stoików,
Lecz nie docenił cyników.
W kieszonce ma całe pół peta,
Będzie dziś wieczór feta.

Podmiot Liryczny
(urżnął się i nie zdążył do tego aktu; należy to zagrać przekonująco)

Refren (nadal wyje):

Wróć, ucałuj, jak za dawnych lat bywało…

Misiaczek (pokazując tzw. gest Kozakiewicza):

O, takiego wała!

Kulawy Narrator (jąka się rytmicznie):

Emeryt idzie dróżką,
Chce spotkać się z kaczuszką.
Kaczuszce chce się zwierzyć
I z resztą życia zmierzyć.
Pół życia w szkołach stracił,
W pieniądz się nie wzbogacił.
Doświadczeń zebrał milion,
Polubił z kostki bulion.
Młodzież w sercu zachował,
Przyjął, co Los zgotował.

Pan Skarpetka (przygodny przechodzeń):

Coś mi tu śmierdzi!

Czterej Pancerni (chórem, gromko):

Sam pan śmierdzisz!

Pani Podwiązka (kołysząc zalotnie biodrami, wyciąga flachę i łyka z gwinta; brak jej 6 zębów górnych, sepleni z wdziękiem):

Chciałbyś, Skarpetka, chciałbyś, no nie? No, popats se, popats…

Pan Skarpetka (z niejaką pruderią):

Co mi ty, ty, babo… Paszła won, durna jakaś!

Pani Podwiązka (nadal kołysze erotycznie biodrami, macha flaszką w prawej dłoni):

No, popats se, popats…, dupku!

Kulawy Narrator (jąka się coraz szybciej):

Latają nad kwiatkiem motylki,
Emeryt zbiera badylki.
Ogienek w piecu zapali,
Peta od ognia odpali.
Na łące kilka baranków,
Gzi się i żre o poranku.
Katechet dróżką idzie,
Religii uczyć bydzie.
Kaczuszka dróżką się wije,
Emeryt wbija nóż w szyję [sobie!].
Zakończyć balladę trzeba,
Bo zaraz deszcz spadnie z nieba.
A kto ballady tej słuchoł,
Z tego jest niezły głupol.

Refren (dursz ale wyje, jak mówią Ślązacy):

Dam ci za to Róży najpiękniejszy kwiat…

Misiaczek (wrzeszczy):

Ja nie chcę Róży! Ja chcę do babuni!

Los Człowieka
(cały czas pozostaje incognito; grać z wyczuciem)

Kulawy Narrator (jąka się mniej rytmicznie, ale z uporem):

Idzie kaczuszka dróżką
Spotkać się z inną kacz…..

Czterej Pancerni (pojawiają się nagle, bez czołgu, ale za to katiuszą, z której strzelają do wszystkiego i wszystkich; katiuszę powinien odegrać Ksenofont Bachleda-Curuś z Zakręconego Złoma; brutalnie przerywają kwestię Kulawego Narratora):

Łubudu, Łubudu, Łubudu!!!!
Łubudu, Łubudu, Łubudu!!!!
DUP.

Przydrożna Dziewczyna
(również nie zdążyła na akt I; wskazówka dla aktorki w przypisie 7; może ją zagrać Ksenia –Całek-Zgryzińska)

Dyktator ex Machina (zlatuje na scenę z sosny w różowym berecie, w zielonych pantalonach i z ostrogami; wypowiada się bardzo piskliwie i bardzo apodyktycznie, wpisuje zarządzenie gęsim piórem do grubej Księgi Zarządzeń):

Zarządzam natychmiastowy Koniec Świata! Wszyscy won stąd! Ale już! Co za hołota!

Koniec Świata (robi to, co do niego należy, Świat przestaje istnieć, ale odzywają się jakby fanfary)

Kurtyna
(mocno przestraszona, rzuca się z mostu do rzeki i natychmiast tonie raz na zawsze)

Wszyscy, z wyjątkiem Dyktatora ex Machina (idą w ślady kurtyny, trzeba to zagrać z nadzwyczajną ekspresją, bardzo dynamicznie)

Dyktator ex Machina (z pewną taką nadzwyczajną pewnością):

No, wreszcie sobie raz na zawsze Abbbsolutnie porządzę! Szarik, do nogi! Szarik!! No, gdzież to bydlę polazło! (szuka w Księdze Zarządzeń)

Bóg zza Chmury
(Spojrzał ironicznie zza chmury, obejrzał to, co zostało, i pogroził wielką lagą)

Koniec sztuki

Część III. Wnioski

I tak oto sztuka nie wiadomo po raz który w dziejach uratowała morale człowieka.

Autor zawsze był wrogiem dosłownego odczytywania dzieła sztuki, zwłaszcza surrealistycznej, i nie ponosi odpowiedzialności za tych, którzy w rozwoju estetycznym zatrzymali się na roku 1949.

Autor przeprasza Szołochowa za kradzież tytułu, ale uważa, że dwóch Szołochowów (od Donu i od Losu) nadal warto czytać.

PS. Autor pozdrawia od serca swoich byłych uczniów. Autor obiecuje, że na mejle (e-maile) odpisze, odpisze i na listy.

Reklamy

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s