Jasiu, lat 5, pyta (XXII)

– Mamo, Tato, a kto był pierwszy – dorośli czy dzieci?

– Nie rozumiem, Jasiu, o co ci chodzi. W jakim sensie?

– No bo dzieci nie mogą mieć dzieci, tylko dorośli mogą mieć dzieci, a dorośli wcześniej byli dziećmi i nie mogli mieć dzieci, więc kto był pierwszy? …

Niewątpliwie, pytanie Jasia wyrosło z jakichś głębszych przemyśleń i intuicyjnej wiary w logiczny (na sposób kartezjański) porządek rzeczy.

Niewątpliwie też, odpowiedź na kwestie nurtujące Jasia, jest bardzo trudna. No bo od czego zacząć? Przecież nie od znanej eksplikacji, że to bociany przynoszą dzieci (sam długo w nią wierzyłem). Nie od biblijnego przypadku Adama i Ewy – ludzi, których autorzy najstarszej części Biblii pozbawili nie tylko dzieciństwa, ale i – aż do pewnych znamiennych wydarzeń – świadomości i rozumu. Więcej sensu widzę w greckiej mitologii: jako pierwszy powstał Chaos… No tak, ale z czego powstał ten Chaos? Wspomóc się, odwołując do tradycji poszukiwaniami arche, pierwszych, absolutnie bezprzyczynowych zasad? Wykpić się Jasiowi Talesem, Anaksymandrem czy Anaksymenesem? Z wodą, jako pierwszą zasadą, Jasiu się zgodzi, ale spyta i co jeszcze? Bezkres, który urodził „kres”? Może jakaś teoria „zarodków”? Miłość i Nienawiść jako siły kreujące życie i wszelkie rzeczy?

Zacząć tak bardziej „naukowo” – od historii życia na Ziemi? Znaczenia białka i aminokwasów? I tłumaczyć dziecku, że z punktu widzenia ewolucji pierwszym bocianem była najprawdopodobniej kometa? No tak, ale idąc do tyłu, dojdziemy do Wielkiego Wybuchu, lecz co było przed tym wybuchem? Ani przestrzeni, ani czasu? Jak to sobie wyobrazić? (Jasiu już nieraz pytał o nieskończoność… ) Że do pewnego momentu cały późniejszy wszechświat zawarty był w odrobinie czegoś w rodzaju kosmicznego (boskiego?) „semteksu”? Jakie siły jednak uruchomiły lont, że aż tak pieprznęło? Z czego powstał ów „semteks”? W czym się zawierał, „egzystował”, bo przecież nie we wszechświecie, jeśli wszechświata, czasu i przestrzeni nie było?

Zanim dojdziemy do ryby, dinozaurów, małpy i człowieka, dużo rzeczy się działo, oj, działo się… Jasiu nie kwestionuje tego, że kiedyś byliśmy rybami. No, patrzcie, państwo, nie czytał jeszcze Szymborskiej, a myśli Szymborską!
Zgłupiałem kompletnie, szukając próby „adekwatnej” odpowiedzi. Większym refleksem pedagogicznym wykazała się, jak zwykle, moja Piękna i Mądra Żona, która zasugerowała, że Jasiu jeszcze długo będzie się uczył i sam dochodził odpowiedzi na istotne kwestie. Jasiu „połknął” to dictum.

A niech tam, niech się sam przekona, że sens nauki polega na tym, że nigdy nie dochodzi ona i nie dojdzie do raz na zawsze danych odpowiedzi i ustaleń. Bo inaczej stałaby się religią, wiarą i doszlibyśmy do biblijnego czy mitologicznego punktu wyjścia. Mam nadzieję, że Jasiu będzie szanował starożytnych Greków, którzy puścili w ruch to intelektualne perpetuum mobile. Przecież nie na nasze nieszczęście?

Może zresztą aż tak do końca nie zgłupiałem. W pewnym momencie szczęśliwie uświadomiłem sobie, że żyjemy w najszczęśliwszym ze wszystkich szczęśliwych krajów w tej części szczęśliwego Wszechświata. Cóż nam dziury ozonowe i plamy na Słońcu! Mamy otóż Potężną Instytucję, która od zawsze, czyli 20. paru lat, daje nam jedynie słuszne odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania i kwestie, która ustala wszystkie obowiązujące nas paradygmaty i punkty odniesienia. Kanony naszych lektur, kanony dzieł muzycznych (od Dody do Coltreina), pryncypia edukacyjne i naukowe tudzież fotograficzne, szkoły z klasą i z komputerem, kanony filozoficzne i socjologiczne, obowiązujące nas psychiczne normy normalności, kanony wiedzy encyklopedycznej, wszelkie maści poradniki (z seksualnymi i bankowymi włącznie), jedynie słuszne normy etyczne (np. co wolno Wojewódzkim, tego nie wolno Gminnym i Powiatowym; i że czarne może być białym w zależności od po[d])ręcznych paradygmatów), jedynie słuszny kanon wiedzy o Wojtyle, savoir vivre’y pielgrzymkowe etc. Wszystko z jedynie słuszną pewnością i lekkością.

Kupujemy Ją w Wielką Sobotę i wraz z Nią pięknie pomalowane i opakowane w celofan jajeczko wielkanocne dostajemy. Kupujemy Ją przed Bożym Narodzeniem, a Ona sianko na wigilijny stół w celofanie nam funduje, i bukiecik kolęd na CD wliczony w cenę daruje, różne oblicza Chrystusa przedstawi. Bez tej Instytucji my, Polacy i obywatele polscy, nie bylibyśmy w stanie kroku jednego zrobić!

Wskoczyłem więc szybko w spodnie (bo to był ranek i „żem” jeno w slipkach i koszulce z Jasiem dyskursował), zrobiłem windą samodzielnie parę kroków w dół i za jedyne 9,50 zł. (promocja!) kupiłem w kiosku „Nieskończony wszechświat” – pierwszy tom z serii „Nauka ekstra” w Bibliotece Gazety Wyborczej.

Jakżeż ja mogłem, rozmawiając z Jasiem, zapomnieć o „GW”?!

Zacząłem wertować i wertować w poszukiwaniu odpowiedzi najnowsze kompendium wybiórczej wiedzy (rekomendowane przez samego, ale to samego prof. Wolszczana), ale bryk, który w ręku trzymałem, skomplikował mi nieco sprawy, by nie rzec: zaciemnił. Zacząłem więc szukać Autorów dzieła tego wiekopomnego… Nic z tego, nie ma ich! Redaktorów przynajmniej? A guzik, i redaktorów nie ma! Jedynie słusznym Autorem musi być zatem – jak zawsze – „Gazeta Wyborcza”.
Ale nie żałuję tego porannego sprintu do kiosku. Przekonałem się bowiem po raz kolejny, że „Wyborcza” jest jak Kościół, jak Bóg i jak Duch Święty jednocześnie. Czasem, nękana przez różnych wichrzycieli, co to rękę podnoszą, jak Chrystus cierpi. Czytam ją od pierwszego numeru, z coraz większą rezerwą jednak, czasem i niesmakiem niestety. Jak na warunki polskie, ciągle nieźle redagowana, ale… tak jakby Himalaje obłudy zdobyła.
Pora chyba na apostazję. Na kolejne tomy „Nauki ekstra” nie będzie mnie stać.

PS. O ile o jutra coś jeszcze na blogu zamieszczę w Jasiowej serii z dopiskiem „lat 5”, to będą to zaległości („lat 5”. lat 4”, „lat 3”); nie wszystko zresztą mogę publikować, nie chcę, aby Jasiu kiedyś źle mnie wspominał. Czas biegnie nieubłaganie do przodu. Przed Jasiem i Julką, i moją Żoną całe życie. Pocieszam się, że jak by na to nie patrzeć, przede mną też „całe życie”. Bez względu na osobisty koniec świata.

[Pisane w Sromach Wyżnych, 8 września 2011 r. (Jakże ja lubię Sromy Wyżne i Niżne, to samo życie!)]

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Jasiu, lat 5, pyta (XXII)

  1. anonymous pisze:

    Jan, lat 50 writes:Odnośnie mitologicznego (na początku) Chaosu, to nie powstał, tylko BYŁ. A skoro nie powstał, to nadal JEST. I może o to chodzi?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s