Dzieje bieżące głupoty polskiej (XXIII)

Liceum Ogólnokształcące w Klimontowie nie będzie już nosić imienia Brunona Jasieńskiego. …

Z prośbą do władz gminnych o zmianę patrona wystąpiła sama dyrechtorka szkoły.

Wg dyrechtorki "Jasieński nie jest dla młodzieży autorytetem" i ją, tę młodzież, "demoralizuje".

Po śmierci?

Szkoła będzie teraz nosić imię Urszuli Ledóchowskiej.

[informacja za: http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9931236,Liceum_juz_bez_poety__W_Klimontowie_wycieli_Jasienskiego.html]

Czyli imię świętej.

Czy nie można było pójść na kompromis?

Nazwać budę w Klimontowie im. B. Jasieńskiego i U. Ledchowskiej? Podkreślam spójnik koniunkcyjny.

Ledóchowska wybyła z Rosji przed rewolucją bolszewicką.

Jasieński został męczennikiem za sprawą własnej naiwności, tj. wiary w rewolucję komunistyczną.

Ale wielkim poetą był.

Aż strach pomyśleć, jak wszystkich Broniewskich przemianują na Janów Pawłów II…

Na szczęście moją byłą budę (matura 1966): III LO im. W. Broniewskiego w Bytomiu przezornie już dawno zlikwidowano.

PS. W powyższej wypowiedzi skorzystałem z dysjunktwynej (i dychotomicznej) taksonomii dzielącej szefowe liceów na "dyrektorki" i "dyrechtorki". O ile zgodzimy się, że dysjunkcja jest negacją koniunkcji.

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Dzieje bieżące głupoty polskiej (XXIII)

  1. mariabyrska pisze:

    I jeszcze jedna prośba – o rozwinięcie ostatniego akapitu, który mnie zaintrygował. Co konkretnie miałby oznaczać "romans, w jaki wchodzą literatura stricte religijna i literatura miłosno-erotyczna"? Byłabym zwłaszcza wdzięczna za jakieś przykłady wspominanej "zabawy tymi samymi kliszami". (Może to temat na samodzielny post?)

    Polubienie

  2. mariabyrska pisze:

    Dziekuję za wyjaśnienie (czyli np. "krokodyla daj mi, luby"?) Ale to chyba – oddalając fizycznie kochanków – walce z potrzebami ciała (a nie psychologicznej perwersji) służyć miało. Tak sądzę, bo psychoanalitycznego studium Nellego nie znam (mogę prosić o notkę?)Co do chrześcijańskiego postulatu w prowansalsko-celtyckiej tradycji "miłości dwornej", zdania są oczywiście podzielone z powodu kościelnej anatemy. Ale potępiani przez Kościół heretycy (w tym przypadku – katarowie) są przecież częścią historycznego chrześcijaństwa (które jest pojęciem zakresowo szerszym od instytucjonalnego katolicyzmu). Na – zasadne – pytanie, "dlaczego Kościół tak tępił tę koncepcję?", długo by odpowiadać. Generalnie chodziło o antyinkarnacyjne i antytrynitarne wątki gnostyckie… Ale także o doktrynalnie zagrożoną męską dominację. Duch Święty pojmowany był jako żeński pierwiastek duszy. Tak też tytułowane były uwielbiane damy – proszę sobie wyobrazić, co za teologiczne zgorszenie! Nawet w dzisiejszych czasach, a co dopiero w średniowieczu.

    Polubienie

  3. 16Siko15rek pisze:

    Co do agape, zgadzam się. Pisząc to, myślałem o książce mojego ukochanego niegdyś Rougemonte'a, ktorej zresztą dawno w ręku nie miałem. I pewnych jego wywodach.Polemizowałbym delikatnie z kojarzeniem chrześcijańskiego postulatu miłości wiecznej z koncepcją miłości dwornej. Dlaczego Kościół tak tępił tę koncepcję?Istotą miłości zawartą w micie Tristana i Izoldy jest permanentne niespełnienie i cierpienie z tegoż powodu. Powiedzmy sobie szczerze: na tym polega cały urok miłości, zakochania, a na ile można z taką miłością pogodzić miłość małżeńską, to już inna sprawa. Średniowieczny mit i – później – romantyzm sugerują, że pogodzić się nie da.Asage? Perwersyjna, momentami bezwstydna "próba miłości", na która dama skazywała kochanka (trubadura). Patrz, podziwiaj i czekaj, długo czekaj, a może będzie ci dane… W każdym razie to ja, kobieta, decyduję.Z punktu widzenia psychologii miłości strzał w dziesiątkę.Godne polecenia jest świetne studium psychoanalityczne Nellego poświęcone miłości prowansalskiej.A propos Agape: od średniowiecza zaczyna się romans, w jaki wchodzą literatura stricte religijna i literatura miłosno-erotyczna; romans polegający na swoistej zabawie tymi samymi w gruncie rzeczy kliszami.

    Polubienie

  4. mariabyrska pisze:

    Ależ grecka "agape" to nie to samo, co "eros". I właśnie dlatego chrześcijaństwo przyswoiło ją sobie jako jedną z centralnych kategorii. Jako taka odnosi się glównie do miłości Boga, ale takze do miłości małżeńskiej, ktora w tamtych czasach potrzebowała religijnego wsparcia. Proszę nie zapominać, że małżeństwa były wówczas aranżowane przez rodziny (nierzadko jeszcze przed urodzeniem się przyszłych małżonków!) i kobieta w tej sytuacji była zwyczajnie gwałcona bądź "sprzedawała się" za cenę społecznej pozycji (wyjątki oczywiście się zdarzały, wśród nich – póżniejsza mniszka – Heloiza)Stąd właśnie potrzeba "miłości dwornej", która była udziałem warstw uprzywilejowanych i – w swojej (duchowej) istocie – chrześcijańskim postulatem miłości wiecznej, ponad-biologicznej. W tej też konwencji sytuuje się legenda-mit (seksualnie nieskonsumowanej) miłości Tristana i Izoldy.Nie orientuję się, o co chodzi w próbie zwanej "asage", będę wdzięczna za wyjaśnienie.

    Polubienie

  5. 16Siko15rek pisze:

    Czyli, była ona, nie pierwsza i nie ostatnią, ofiarą panującej ideologii. Na szczęście pojęcia Agape nie zawłaszczyło wyłącznie chrześcijaństwo i w póżniejszym okresie (XII w.) będziemy mieli do czynienia z pierwszym chyba w dziejach ruchem (nie tylko seksualnego) wyzwolenia kobiet: "minne" ("cortezia") – kodeks miłości dwornej, z tak szokującymi jak na owe czasy wynalazkami jak próba zwana "asage".Godzi sie wspomniec i o micie Tristana i Izoldy i o realnej historii miłosnej Abelarda i Heloizy…

    Polubienie

  6. mariabyrska pisze:

    Co racja, to racja. W tamtych czasach seks dla kobiety był raczej przykrym obowiązkiem i nic w tym dziwnego, żeKrolewna odpowie jemu {Aleksemu}:Mam też dobrą wolą k temu,Namilejszy mężu moj!Tego się po mnie nic nie boj;Każdy członek w mym żywocieChcę chować w kaźni i w cnocie;Jinako po mnie nie wzwiesz,Dojąd ty żyw, ja też.

    Polubienie

  7. iambogna pisze:

    Skad wiesz, ze nie bylo obopolnej zgody? Rodzice sw. Teresy z Lisieux (a to juz potwierdzony fakt, nie legenda) przez rok po slubie zyli w dobrowolnym celibacie, ktoremu kres polozyla dopiero… interwencja spowiednika. P.S Mam dla Ciebie "okladkowa" niespodzianke na moim nowo zalozonym blogu (na razie tylko 4 wpisy). Daj znac, czy ja akceptujesz.http://nieortodoksyjnie.blog.onet.pl/

    Polubienie

  8. 16Siko15rek pisze:

    Ciekawa kwestia, w jaki sposób jednak przeprowadzić sondaż na temat opinii świętych w tej kwestii? Ankieta i wywiad nie wchodzą prawdopodobnie w rachubę. Zastanawiam się także nad tym, czy wszyscy z tych uznanych na naszym padole za świętych znależli się w niebie. Taki sw. Aleksy powinien cierpieć w piekle za to, jak potraktował małżonkę w noc poślubną. Być może jakimś zaczynem jego świętości była po prostu impotencja?

    Polubienie

  9. iambogna pisze:

    A swoja droga to zastanawiajace, ze nikt (z owych wierzacych katolikow) nie pomyslal, jak ich ukochani swieci w Niebie poczuja sie w roli "wygryzaczy" dotychczasowych patronow.

    Polubienie

Odpowiedz na mariabyrska Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s