W odpowiedzi Pani Maryli Czwornej

Popełniłem „aż” dwa teksty poświęcone tej wizycie. Nie wiem, może piszę tak niezrozumiale, że powinienem „interpretować” moje wypowiedzi – wzorem wielu współczesnych pisarzy (gdzież mi tam do nich!) – z myślą o moich Czytelnikach?

Jestem, jak mi się wydaje, ciągle jeszcze mężczyzną, …


ale w komentarzu Pani postrzegam jakiś mały pierwiastek szowinizmu damskiego. Jako mężczyźnie nieco trudno mi wyznać, że Obama bardzo mi się podoba, bo jest właśnie tak, jak Pani pisze: „Przystojny, wybitnie inteligentny, solidnie wykształcony, a przy tym ujmująco naturalny (daruję sobie nieamerykańskie "skromny")…” Nie wiem, czy B. Obama przebije bliską mojemu sercu i mojemu pokoleniu legendę J. Kennedy’ego. Może. Zaiste nie pojmuję jednak, czego mógłbym zazdrościć akurat Obamie, zwłaszcza że od wieków kocham się w J. Nicholsonie. Byłbym wdzięczny za wyjaśnienie tej kwestii człowiekowi inteligentnemu inaczej.

Dała mi Pani do myślenia. Myślałem noc całą, myślałem dzionek cały i jestem pewny, że coś takiego jak zawiść było i jest mi całkowicie obce. Bliski jest mi natomiast od dawna wiersz przecenianego na ogół poety Herberta pt. „Przesłanie pana Cogito”… Mam wiele wad i tylko parę zalet, ale na ogół dobrze mi jest we własnej skórze. Raczej zawsze współczułem tym, którzy od czasu do czasu byli zawistni wobec mnie, a w moim „plemieniu” zawistnicy i zazdrośnicy przeważają (niestety).

Ale nie o to chodzi. Przecież ja nie o Obamie pisałem, pisałem o wizycie Obamy, która – tak pomyślana (według polskiego podobno scenariusza) w jakiś sposób ośmiesza nas, Polaków, by nie rzec: kompromituje. Jesteśmy jak te z piesków, którym byle ochłap z pańskiego stołu wystarczy. Nie wszystkie psy są jednakowo niewybredne… (Psimi metaforami posługiwał się już wielki znawca natury polskiej – Wacław Potocki, więc apeluję, by nie posądzać mnie o kalanie honoru polskiego; na 1000 zł mandatu mnie nie stać.). I dlatego popieram komentowany szeroko gest odśrodkowy Wałęsy. Ten facet (Wałęsa jest chyba mężczyzną?) w sprawach kluczowych zawsze miał niebywałą intuicję, a śmiesznostki można mu darować.

Skrajności ideologiczne? Jakie, na Trójcę Świętą? Pisałem o poetyce t e j wizyty, oprawie, porównując z niegdysiejszymi wizytami. No i niestety, w Warszawie Obamy było gorzej niż w Warszawie, którą odwiedzał inny towarzysz, tow.Breżniew (i in. radzieccy dygnitarze). A to spostrzeżenie nijak się ma do moich poglądów politycznych, bo tych od dawna staram się nie mieć. Wolę mieć poglądy estetyczne, etyczne, epistemologiczne, a nawet poglądy w sprawach kobiet, ufoludków, aborcji, in vitro i krasnoludków.

Zaintrygowała mnie Pani, Marylo Czworna! Piszę te słowa z pełną życzliwością i niejaką nadzieją, gdyż od miesięcy doskwiera mi uporczywie brak własnego psychoanalityka. Mam dołujący mnie kompleks trójki. Zapytam wprost: czy zechciałaby Pani podjąć się tej roli?

Kończę. Za chwile poddam się głębokiej medytacji. Przedmiotem medytacji będą (jeśli zamierzenie wyjdzie) „moje własne emocje i motywy”.

Pocieszam się tym, że o ile tylko są emocje, motyw zawsze się znajdzie, ale nie każdy motyw wyzwala emocje.

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „W odpowiedzi Pani Maryli Czwornej

  1. anonymous pisze:

    Anonim writes:Jak to Pan nie rozumie? Przecież Pan jest wszystkowiedzący, jak wynika z bloga.

    Polubienie

  2. 16Siko15rek pisze:

    ?

    Polubienie

  3. anonymous pisze:

    Anonim writes:Jakiż cudowny, emocjonujący wirtualny świat… Erzac realnego. Pogratulować autorowi bloga.

    Polubienie

  4. anonymous pisze:

    Maryla Czwornia writes:Tak, jak napisałam, decyzję pozostawiam Panu – proszę nie usuwać, jesli komentarz Pana nie drażni. "Koziołka Matołka" chętnie oglądam, ale o urodzinach nie wiedziałam. Rabelais'go też może w końcu poczytam, bo czeka na regale już ładnych kilka lat (wstyd się przyznać, ale znam tylko bryk, dziekuję za przypomnienie). Pozdrawiam wzajemnie i zdrowia życzę. M.Cz.

    Polubienie

  5. 16Siko15rek pisze:

    Pani Marylu, jeśli Pani koniecznie chce, to usunę, ale wołałbym nie, chyba że nieusunięciem komentarza zrobiłby, Pani przykrość. Ja żadnej "nadętości" w nim nie widzę i nie czuje się pokrzywdzony. Zaintrygowanie Pani wypowiedziam było i jest z mojej strony szczere i dało mi do myślenia nie tylko w kwestiach psychoanalitycznych (o czym wzmiankowałem pół żartem, pół serio). Zgadzam się np. z kwestią dotyczącą sukcesu. Nie będę odgrywał skromnisia i twierdził, że mi ich w życiu brakowało, ale raczej o to, że życie bez prób osiągania jakichś – mniejszych, wiekszych i najmniejszych sukcesów – nie miałoby jakiegokolwiek sensu w obliczu definitywnej porażki, jaką jest skończoność każdego życia. Tak, bo ja smierć traktuje jako policzek wymierzony życiu. Takoż z największych moich sukcesów i sukcesików uważam fakt, że ciągle żyję i wymierzam policzek smierci, bo prawdopodobieństwo tego faktu było nikłe. No… i ja potrafię (chociaż nie lubię) uderzyć w patetyczne tony. Zaraz sobie – dla równowagi – Koziołka Matołka albo Rabelais'go poczytam, gdyż mamy urodziny Matołka. Pozdrawiam serdecznie i dziekuję za ciepłe słowo o mojej maturze 2011. M.W.

    Polubienie

  6. anonymous pisze:

    Maryla Czwornia writes:Chciałabym prosić, jeśli to technicznie możliwe, o ewentualne usunięcie mojego pospiesznie wysłanego komentarza (decyzję pozostawiam Panu). Po przeczytaniu go uznałam, że jest nadęty i krzywdzący. Nie miałam, niestety, na tyle poczucia humoru, żeby odczytać Pana łagodną ironię… i dałam się ponieść emocjom. Przepraszając najserdeczniej, liczę na Pańskie poczucie humoru (właśnie przeczytałam szampańskie opowiadanie "Z pamiętnika maturzysty A. D. 2011") i belferską wyrozumiałość.Maryla Czwornia

    Polubienie

  7. anonymous pisze:

    Anonymous writes:c.d. (chyba za długiego) komentarza…To w zasadzie cytat z czasów kampanii wyborczej, którego – wzorem wielu współczesnych pisarzy – proszę nie brać do siebie. Skoro jednak Pan pyta, "czego mógłbym zazdrościć akurat Obamie", to odpowiadam: niebywałego sukcesu. Tak odczytuję "dołujący mnie kompleks trójki". Psychoanalitykiem akurat nie jestem, ale trochę wiem o starosufickiej teorii osobowości, a enneagramowa "Trójka" to właśnie głód sukcesu. Znów odnoszę się do Pańskiego sformułowania, a nie do osoby – zaprzeczanie nie miałoby więc sensu, gdybym zechciała podjąć się roli psychoanalityka – to tym bardziej. Ale skoro Pan "z pełną życzliwością i niejaką nadzieją" o to prosi, zaryzykuję psychoanalityczny wgląd – w jeszcze jeden fragment Pana wypowiedzi: "Myślałem noc całą, myślałem dzionek cały i j e s t e m p e w n y, że coś takiego jak zawiść było i jest mi c a ł k o w i c i e obce. Bliski jest mi natomiast od dawna wiersz p r z e c e n i a n e g o na ogół poety Herberta pt. Przesłanie pana Cogito". Wgląd oczywiście należy do Pana, ja w roli jego "własnego psychoanalityka" mogę tylko uważnie słuchać i odgadywać ukryte (wyparte/tłumione) przekazy. Mam nadzieję, że Pana zaintrygowanie moim poprzednim komentarzem jest szczere i że go nie nadużyłam.p.s. z mojego nazwiska wypadło "i", prostuję i przepraszamMaryla Czwornia

    Polubienie

  8. anonymous pisze:

    Maryla Czwornia writes:Nie spodziewałam się tak obszernej odpowiedzi Autora, bardziej liczyłam na komentarze inteligentnych inaczej bywalców strony. A to dlatego, że moja refleksja nie odnosiła się do lakonicznej treści wpisu, tylko do jej, otwartego na możliwości, tytułu. Po prostu uderzyły mnie zaobserwowane podczas wizyty Obamy reakcje ludzi w mediach, gdzie te kryptozawistne zdecydowanie dominowały. Stąd wzmianka o "pominięciu skrajności ideologicznych". Jakich? – nietrudno się chyba domyślić (chociażby po Pana aluzyjnym "innym towarzyszu"). Przy okazji, przewrotna może, konstatacja odnowionych źródeł rasizmu (też zainspirowana Pańskim wyznaniem – o "bliskiej mojemu sercu i mojemu pokoleniu legendzie J. Kennedy'ego"): >Jak w ogóle można jakiegoś [tu dowolny epitet] Mulata porównywać z legendarnym JFK?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s