Mr. President w Warszawie, czyli Polska pępkiem świata

Spełniają się najśmielsze mesjanistyczne wizje. W piątek i w sobotę gród Warsa i Sawy, jeżeli wierzyć w tę bzdurkę etymologiczną, stanie się niekwestionowaną stolicą świata. Oczy w wszystkich narodów, z wyjątkiem Serbii, Słowacji, Tybetu i Chin, zwrócone będą na Polskę. …

W dniu dzisiejszym w godzinach popołudniowych do Warszawy przyleci prezydent Obama. Prezydent USA , jak się mówi w kuluarach, w trakcie podróży po Europie zboczy celowo na Wschód, aby zwizytować swojego najgorliwszego sojusznika w Europie, uszanować polskie tradycje martyrologiczne i załatwić parę własnych interesów (niebawem kończy się pierwsza kadencja Obamy, czas pomyśleć o drugiej; głosy Polonii się liczą). Niektórzy komentatorzy przewidują, że Obama zachowa się w Polsce jak prawdziwy wujek Sam i św. Mikołaj.

Prezydent przyleci jednym z dwóch prezydenckich Air Force. Ale nie wiadomo, którym. Latającemu Białemu Domowi towarzyszyć będzie silna eskorta myśliwców, nie będą to jednak, jak się dowiedzieliśmy, „polskie” F-16 i nie będą ich pilotować polscy piloci. Ostry protest przeciwko dyskryminacji polskiego pilota wystosowała opozycja.

Na lotnisku z honorami przywitają Obamę władze państwowe, dziewczynki w strojach góralskich wręczą Dostojne Gościowi ciupażkę w barwach narodowych USA wykonaną przez twórców ludowych z Podhala, a blondwłosa na tę okoliczność Edyta Górniak – w wyniku niedopatrzenia polskich służb dyplomatycznych – przez pomyłkę odśpiewa Obamie staropolską pieśń

„Happy birthday to you
Happy birthday to you
Happy birthday Mr President
Happy birthday to you

Thanks, Mr President
For all the things you've done
The battles that you've won
The way you deal with U.S. Steel
And our problems by the ton
We thank you so much”

Paleczny odmówił wykonania walca As-dur Chopina.

Władze Stolicy stanęły na wysokości zadania. Wyremontowano wszystkie ulice, którymi przemieszczać się będzie prezydencka limuzyna i jest szansa, że nie utknie po drodze jak w Anglii. Trawniki pomalowano tradycyjnymi zielonym farbami.

Z wizyty w Warszawie zrezygnowała pierwsza dama USA Michelle O. Jak wskazują dobrze poinformowane źródła, absencja drogiej sercom Polaków Michelle ma związek z dowcipem o blondynkach, który jej opowiedział podczas wizyty w Stanach prezydent K. Do naszej stolicy przyleci natomiast ok. 20. Prezydentów z Europy Środkowej, którzy wspólnie z prezydentem Komorowskim złożą hołd Obamie.
Ze spotkania z Obamą zrezygnowali prezydent Lech Wałęsa oraz premier Leszek Balcerowicz, czyli nasi byli. Lech Wałęsa uznał, że Obama powinien pofatygować się do Gdańska. Prof. Balcerowicz nie może podarować Amerykanom, że zrezygnowali z jego myśli ekonomicznej i przerzucili się na polskie łupki. Niepewny do ostatniej chwili będzie udział w spotkaniu gen. W. Jaruzelskiego, też kombatanta. Może jednak załapie się pod jakiś pomnik.

Jak się dowiadujemy z nieoficjalnych źródeł, ze względów bezpieczeństwa nie dojdzie do meczu piłkarskiego między drużyną Obamy i drużyną Tuska. Skądinąd wiadomo, że Tusk to twardy zawodnik, a poza tym mecz bez kiboli jest bez sensu. Nie wiadomo, jaka rolę podczas wizyty pełnić będzie, pod nieobecność Mrs. O., polska Pierwsza Dama. Tak czy siak będzie miała dużo pracy. Zdaniem byłego posła Janusza Palikota nasza Prezydentowa zobowiązała się nauczyć Obamę wymawiać poprawnie dwa zdania: „Chrząszcz brzmi w trzcinie w Szczebrzeszynie” oraz „Kocham cię, Polsko!”

Prezydent Obama spotka się z częścią rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, a z drugą częścią się nie spotka, no bo nie. Ostry protest w tej sprawie złożył Antoni Maciarewicz. Tym razem na spotkanie przybędzie prezes PiS i wygłosi kolejne oświadczenie. Jak nam wiadomo, prezes K. domagać się będzie, aby od jutra wszystkie polskie katastrofy były wyjaśniane przez CIA. Po tej zapowiedzi wzrosła siła juana na nowojorskiej giełdzie, a złotówka nadal leci na łeb, na szyję.

Na cześć amerykańskiego prezydenta w Warszawie wyrosły nowe wieżowce i hipermarkety, stolica tonie w barwach amerykańskich, polskich i papieskich. Warszawski Manhattan będzie wyjątkowo dobrze widoczny, gdyż na czas wizyty zdecydowano przenieść pół Stolicy w okolice Otwocka i Wołomina. Protestujący pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie, których ex definitione nie można przenieść w inne miejsce i z deportacji zrezygnowały nawet amerykańskie służby bezpieczeństwa, mają rzekomo odmówić specjalną modlitwę do nieobecnej w Polsce Michelle O. i oddać się pod jej obronę. Ze względu na napięty terminarz Mr. Obama najprawdopodobniej nie będzie mógł wysłuchać modlitwy. Tekst zamieścimy natychmiast po jej odmówieniu.

W Irlandii Mr. O. zagrał z tubylcami w krykieta i wypił w pubie kilka flaszek Guinessa, popijając zbożową irlandzką whisky, w Anglli zwrócił się z wdzięcznym toastem do Królowej podczas wykonywania hymnu angielskiego, we Francji – wiadomo, co: G8 bez naszego udziału. W Polsce amerykański prezydent odbędzie rekolekcje w Muzeum Powstania Warszawskiego, przed Grobem Nieznanego Żołnierza, przed Pomnikiem Bohaterów Getta oraz w innych miejscach symbolach polskiej martyrologii, zje hamburgera w McDonalds i popije coca-colą light. Komorowski zapowiadał, że ugości Obamę bigosem.

„Według badań CBOS przeprowadzonych w styczniu 2011 roku – cytujemy Wirtualna Polskę – Amerykanie zajmują dziewiąte miejsce w rankingu najbardziej lubianych przez Polaków narodowości. Sympatię do obywateli USA deklaruje 43% Polaków, a niechęć 19%. Odsetek Polaków mających pozytywny stosunek do Amerykanów zmniejsza się każdego roku. W 1993 roku sympatię do tej narodowości deklarowało 62% osób pytanych przez CBOS, w 1997 roku odsetek ten wynosił 64%. Największy spadek sympatii odnotowano między 2002 i 2003 roku (9 punktów procentowych). Od tego czasu Amerykanie są lubiani przez mniej niż połowę polskiego społeczeństwa. Rośnie też odsetek Polaków niechętnych Amerykanom, w 1997 roku swój negatywny stosunek do nich deklarowało 6% Polaków, od tego czasu odsetek ten wzrósł do 19%.”
Mając na uwadze, co się święci – B. Obama być może zaproponuje Polakom przyłączenie Polski do USA jako 51. stanu. Hawaje i Alaska też są daleko. W ten sposób rozwiązana zostanie wizowa kwadratura koła, trwająca co najmniej od 1991 roku, kiedy to prezydent Wałęsa zniósł wizy dla Amerykanów.
Niektórzy internauci proponują, aby Obama przed odlotem do Polski postarał się po znajomości o polską wizę, którą po odlocie należy mu natychmiast odebrać. O ile oświadczy na piśmie, że w Polsce nie podejmie żadnej pracy.

Nie jest jasne, co jeszcze zaproponują nam Amerykanie. Na wieść o polskich łupkach i wizji Polski jako imperium gazowego polscy ekolodzy szykują haki, liny i gniazda nadrzewne i hasło „Każdy dupek wierci w łupek”, a pół Europy dostaje katza. Koła zbliżone do PSL sugerują że w styczniu 2012 roku cztery koroniarki z Koniakowa pojadą do Stanów uczyć amerykańskie góralki z Apallachów sztuki dziergania stringów w barwach amerykańskich, a Amerykanie podarują nam kolejny krążownik przeznaczony na szmelc i wyszkolą odpłatnie dwóch pilotów F-16, o ile te będą jeszcze latać. Premier Pawlak liczy na pomoc w założeniu Polskiej Doliny Krzemowej, którą planuje w okolicach Kalwarii Zebrzydowskiej, a ponadto domaga się dofinansowania przez Amerykę Ochotniczej Straży Pożarnej. Dotąd nie wiadomo, co chce ugrać na wizycie SLD.

Wizyta Obamy jest szeroko komentowana i podzieliła polska scenę polityczną równo na pół, czyli jak zawsze. Historycy porównują wizytę B. Obamy do niegdysiejszych wizyt Breżniewa w Polsce, zwłaszcza biorąc pod uwagę przedsięwzięte środki bezpieczeństwa.

Są jednak zasadnicze różnice. B. Obama nie odwiedzi Sosnowca. Breżniew podróżował do Polski wzorem Kim Ir Sena pancernym pociągiem, a podróż kończył – na dużej bani – najczęściej w Puszczy Białowieskiej, gdzie z Gomułką polowali na żubra. Komunikat końcowy z wizyty, jaki pojawiał się w organie PZPR „Trybunie Ludu”, zależał od tego, czy Breżniew trafiał żubra. Kiedy zwierzę padało z jego ręki, komunikat brzmiał: „Rozmowy między I sekretarzem PZPR i Sekretarzem Generalnym KPZR przebiegały w serdecznej partyjnej atmosferze”. Jeśli Breżniew był zbyt pijany, żeby trafić podstawionego żubra z pięciu metrów, komunikat głosił: „Rozmowy między I sekretarzem PZPR i Sekretarzem Generalnym KPZR przebiegały w szczerej i rzeczowej partyjnej atmosferze”. Łatwo sobie uzmysłowić, że od brzmienia tego komunikatu zależały losy Polski. Obama nie musi strzelać do żubrów, bo ma u siebie bizony, a poza tym Breżniew jeździł po naszej Stolicy, jeśli już do niej dotarł, dobrym sowieckim ziłem.

Nie wiemy, czy będziemy mogli zamieszczać regularne relacje z wizyty amerykańskiego prezydenta, bo w Warszawie wyłączono wszystkie sieci komórkowe. Liczymy na sprawozdawców i prezenterów polskiej telewizji, którzy ładnie seplenią i po polsku, i po amerykańsku.

Ruszyły zakłady bukmacherskie dotyczące potencjalnej ilości gaf popełnionych w trakcie wizyty przez polskiego i amerykańskiego prezydenta. Jeśli obaj pomylą kielichy przy toaście, nie będzie wypłat. Cztery jeden dla Obamy – za każdą złotówkę wypłacają 100 zł. Dziesięć jeden dla Komorowskiego – za każdą złotówkę płacą pięć groszy.

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Mr. President w Warszawie, czyli Polska pępkiem świata

  1. 16Siko15rek pisze:

    O ile mam jakieś problemy, to na pewno nie w związku z tą wizytą. Z tekstu chyba wynika, "co mnie boli", by użyć Twojego sformułowania. A raczej smuci i śmieszy jednocześnie: Ustawiamy się przy takich okazjach wobec Amerykanów w pozycji "wiernopoddańczej". Oczekujemy cudów. I wyłazi z nas ta żenująca megalomania połączona z pychą…

    Polubienie

  2. anonymous pisze:

    Yan…. writes:i co cie boli w tej wizycie? z czym masz problem?

    Polubienie

  3. 16Siko15rek pisze:

    Dziękuję serdecznie i pozdrawiam.

    Polubienie

  4. RealityAndDreams pisze:

    WitamCo do tekstu nic dodać nic ująćTylko na myśl przychodzi powiedzenie postkomunistycznego polaka "Zastaw się a postaw się"Ja napisze jedno,radujmy się,a nóż jeszcze i nam coś z tego uszczknie.Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s