Powiedzieli (I). Seks, ruja i porubstwo a brak dzieci

Tym razem nie miał racji Janusz Palikot, "manifestując" przeciw pielgrzymce grupy posłów do Częstochowy, zresztą ekskursji w godzinach pracy, w sytuacji, kiedy debatowano w Sejmie nad bardzo ważną kwestią.

Warto było jechać dla jednego, jedynego zdania. …

Otóż "Rozbudzanie seksualności w Polsce zagraża brakiem dzieci" – powiedział abp Stanisław Nowak, metropolita częstochowski, podczas katechezy na 22. Pielgrzymce Parlamentarzystów – napisał "Dziennik Zachodni". Z powodu właśnie tej pielgrzymki przekładano ostatnio głosowania w Sejmie."
(cyt. za "GW" z 4 II 20)

Nie bądźmy małostkowi, wznieśmy się ponad te i inne resentymenty oraz podziały i uznajmy, że stanowisko abpa jest samo w sobie interesujące i godne rozważenia z kilku powodów.

1. Może być na przykład traktowane jako propozycja jakiejś współczesnej i powszechnej wersji Niepokalanego Poczęcia. Jakże wdzięczny temat dla rodzimych teologów!

I Ty, Współczesna, Wyzwolona, Piękna i Przedsiębiorcza Kobieto, możesz zostać…

2. Zainteresowani sztuką prokreacji bez cielesnego zbliżenia damsko-męskiego mogą ewentualnie "zmotywować się" wizją pokaźnej ponoć nagrody liczonej w funtach szterlingach. Otóż wyznaczono kiedyś nagrodę za pierwszy udokumentowany przypadek dzieworództwa w odniesieniu do człowieka i, o ile mi wiadomo, nagroda ciągle czeka. Pisałem o tym dawno, dawno temu w "Literaturze Ludowej" (W podziemiu folkloru. Cz. II – Notatki do psychosocjologicznej charakterystyki dowcipu, 1986 nr 1).

Próbujcie, zainteresowane Panie i zainteresowani Panowie, może uda się wymyślić jakiś aseksualny i nierozbudzony "złoty spermostrzał".

Zakładamy, że zainteresowane Jajeczko nie może się jednak – póki co – obejść bez Plemniczka – zwycięzcy Wielkiego i Ekscytującego o wiele bardziej od Formuły 1. Wyścigu?

W każdym razie funty szterlingi czekają i pęcznieją na jakimś koncie w ojczyźnie kapitalizmu.

3. Zdanie wypowiedziane przez rzeczonego abpa daje możliwość nieskończonych dociekań natury logicznej i filozoficznej, socjologicznej i psychologicznej, kulturologicznej i seksuologicznej, biologicznej i zoologicznej. I td. Ba, nawet językoznawczej.

Jakie znaczenia i ile tych znaczeń kryje związek frazeologiczny "rozbudzać seksualność"? Jakie paradygmaty i dramaty światopoglądowe owe znaczenia ewokują? Ileż tu możliwych sytuacji, postaw, gestów, ruchów i odruchów! Jakaż fascynująca i skomplikowana i niekończąca się odwieczna gra, w której serwują a to Natura, a to Kultura. Gra, w której ostatecznym zwycięzcą – mimo rozlicznych złudzeń Kultury – jest i będzie zawsze Natura,

Zapytajmy także, czy poza Polską takie "rozbudzanie seksualności" jest możliwe i sprzyja bądź nie sprzyja potencjalnym dzieciom?

Wreszcie: czy możliwe jest wykreowanie maluszka w stanie nierozbudzonej seksualności? (zakładam, że jakieś in vitro w rachubę nie wchodzi, w końcu wypowiada się sam abp, przedstawiciel jedynie słusznej linii.

Teza abpa, sądzimy, zawiera ponadto pewne ukryte, niezwerbalizowane, "entymematyczne" przesłanki. Np. Polska jest tu niewątpliwie przeciwstawiana nadmiernie rozbudzonemu Zachodowi (bo przecież nie Rosji, Ukrainie czy Białorusi). Jeśli tak jest, należałoby zadać pytanie: Dlaczego w wielu krajach Zachodniej Europy rodzi się o wiele więcej dzieci niż w Polsce? Tym bardziej że w pewnych kręgach w Polsce Zachód jest od dawna kojarzony z siedliskiem wszelkiej rozpusty i upadku moralności. No a taka Rosja, kraj fascynujących paradoksów… I te Wspaniałe Rosjanki! Sorry, Winnetou, przepraszam – zamyśliwszy się nad Rosjankami zapomniałem, że to kraina prawosławia.

Rozumiemy, że zgodnie z tezą abpa "rozbudzenie" (seksualne) oznacza brak, a nierozbudzenie przeciwieństwo braku. Pomijamy odwieczny problem, jak coś może powstać z niczego. Czyli tak naprawdę, nic zaiste nie rozumiemy.

Czy "rozbudzenie" oznacza czynność realną, czy też aktywność poznawczą, ciekawość, zainteresowanie czymś, co się z seksualnością wiąże, pewien rodzaj autorefleksji?

Jeśli to pierwsze, to co ono, owo "rozbudzenie", adekwatnie znaczy: fizyczne zainteresowanie (dziecka, nastolatka, człowieka dorosłego, starców) płcią "przeciwną"? Reakcję pewnych okolic z geografii intymnej Kobiety na widok nagiego torsu męskiego? Reakcję intymną Mężczyzny na widok kobiecej łydki? Rozpoczęcie tylko gry miłosnej między płciami czy także jej miłą obojgu finalizację? Oglądanie porno w jakiejkolwiek – soft, hard, semi – wersji? Onanizm, w tym onanizm umysłowy? Korzystanie z niecnych uciech, jakie oferują pewnego typu – stare zresztą jak świat – "przybytki" Kultury, które pełnią funkcję swoistego wentyla bezpieczeństwa dla żądz Natury? Tysiące, tysiące pytań.

Jeśli oznacza to drugie, a więc aktywność poznawczą człowieka, to co ono, owo "rozbudzenie" w tym wypadku znaczy? Pewne znamienne etapy związane z procesem dojrzewania, indywiduacji i enkulturacji? Największy w dziejach dramat, którego osnowę inspiruje usytuowanie Ego wobec Id (Ono) i Superego? Ego w mackach Id i Superego? Dramat, bez którego nie można wyobrazić sobie Człowieczeństwa? Czy też "rozbudzenie" owo jest wynikiem autoreflesji dojrzałego człowieka, Kobiety i Mężczyzny, nad własną osobowością, tożsamością i akceptacją tej (podobno) "grzesznej" strony natury ludzkiej, czyli zgodą na własne człowieczeństwo? Ta autorefleksja byłaby więc wyrazem postawy emancypacyjnej.

Nie da się chyba w żaden sposób rozstrzygnąć paradoksu zbudowanego (świadomie?) przez naszego Myśliciela. Nasz arcybiskup jest jak Zenon z Elei. Ileż tęgich umysłów głowiło się nad paradoksem Achillesa i żółwia! Może znajdzie się jakiś nowy Russel, który zmierzy się z Paradoksem arcybiskupa?

Nie popadajmy jednak w skrajny pesymizm, nie traćmy nadziei.

Nadzieja w tym, co pod wodą. Już kiedyś w tym blogu wspomniałem, jak mało wiemy o głębiach wód. Dokładniej: nadzieja w rozwielitce zwanej dafnią. Ten maleńki (1-6 mm) skorupiak jest tworem zadziwiającym, odgrywa istotną rolę jako element łańcucha pokarmowego w jeziorach, sygnalizuje stopień zanieczyszczenia wód. Ale to nie wszystko. Owa "pchełka wodna" ma zadziwiającą właściwość przeistaczania się w zależności od zmian w środowisku, w którym żyje (mechanizm obronny). Jest zdolna do przeżycia w każdym niemal świństwie, którym człowiek zanieczyszcza wody.

Uwaga! To nie pies, nie Kubuś Puchatek, nie Krzyś i nie Prosiaczek, ale rozwielitka alias dafnia jest Największym Przyjacielem Człowieka. Może należałoby powiedzieć: to człowiek jest, a raczej powinien być największym przyjacielem wodnej pchełki?

Rozwielitki, jak się okazało, mają 31 tysięcy genów. O 8 tysięcy więcej od człowieka! Badania nad genomem rozwielitki, tak bliskim genomowi człowieka, mogą wyjaśnić cały szereg istotnych dla człowieka (przyczyny licznych chorób – od nowotworów począwszy) aspektów relacji między środowiskiem i genami. Nadzieja więc genomiki środowiskowej, bardzo młodej nauki, wiąże się m.in. ze zwykłą (wydałoby się) rozwielitką.

Czy bliski memu sercu, ukochany mój nowotworek, raczek pewnej części ciała, powstał jako skutek mieszkania przez lata w zatrutych skrajnie miastach (Bytom, Łódź, Katowice, Sosnowiec tudzież ostatnio Świętochłowice)? Jest wynikiem mojej niegdysiejszej skrajnej nieodpowiedzialności, polegającej na tym, że kilkakrotnie bez żadnych zabezpieczeń dokonywałem toksycznymi farbami remontu mieszkania? Palenia papierosów przez lata całe, a więc innej skrajnej nieodpowiedzialności? (Dawno rzuciłem, ale co z tego?) Innych przyczyn, o których tu nie napiszę? Na te i inne pytania odpowiedź przyniosą za jakiś czas (wierzę, że dożyję, bo mnie to interesuje!) badania (m.in.) rozwielitki.

Nie, nie zapomniałem o Paradoksie arcybiskupa.

Rozwielitki, jeśli tylko zechcą, mają zdolność do permanentnego i bezdyskusyjnego dzieworództwa. W niesprzyjających warunkach mogą doskonale obywać się bez samców. Pewnie też bez seksu. A więc i bez pobudzenia. Zwłaszcza seksualnego.

Mówi się od dawna, takie prognozy istnieją, że za jakiś czas Kobiety będą jak Rozwielitki. Mężczyźni przestaną być im do czegokolwiek potrzebni, znikną więc samce – nie tylko przecież z kobiecego horyzontu.

Nie żałuję, że nie dożyję czasów, kiedy po tym świecie będą chodzić miliony dziewic w ciąży. Tak niepokalany świat, w którym dziecioróbstwo równa się dzieworództwu, nie wydaje mi się światem interesującym. Nie sądzę także, że eliminując świat Mężczyzn, Kobiety zrezygnują z pobudzania seksualnego.

Tak czy siak, Paradoks arcybiskupa zostanie w jakimś sensie praktycznie rozwiązany. A kiedy już będą dzieci, nawet jeśli nie będzie mężczyzn, będzie można zapewne trochę pogrzeszyć w damsko-damskim towarzystwie lub po prostu indywidualnie. Kobieta sobie poradzi.

Przy okazji kłaniam się pięknej i mądrej Pani Margit Kossobudzkiej. Kobiecie – wyrażam nadzieję – póki co, nie rozwielitce.

Dafnia. To piękna nazwa. I piękna sprawa. Wyłączywszy ewentualne ludzkie dzieworództwo.

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Powiedzieli (I). Seks, ruja i porubstwo a brak dzieci

  1. anonymous pisze:

    Anonim writes:W Biblii w akapicie dotyczącym rozwodów, pisze się, że żonę można odesłać z "listem rozwodowym" w wypadku jedynym, "parubstwa" (Bibia ks. Wujka 1599). Zasada "listu rozwodowego" jest pośród ludów Izraela jest znana. Szukałem znaczenia słowa "parubstwo" i wyszło że chodzi o "rozwiązłość seksualną". Ale biblijne znaczenie jest zapewne inne. Chodzi o seks małżeński bez możliwości spłodzenia potomka. Zatem kobiety w czasach biblijnych które z różnych względów medycznych nie mogły urodzić dziecka, z reguły były odsyłane z domu małżonka z "listem rozwodowym", a ich los był marny bo nie miał kto łożyć na ich utrzymanie. Dzisiaj jest podobnie. Rozwód kościelny łatwiej jest uzyskać, kiedy udowodnimy niepłodność kobiety. Słowo "parubstwo" dzisiaj już nie jest używane, ale czytając Biblię natkniemy się na nie, ale także że Jezus miał rodzeństwo. U Żydów nie było dzieci "jedynaków". Nowy Testament te sprawy stara się przemilczeć.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s