Dzieje bieżące głupoty polskiej (VIII)

Był już wpis upamiętniający w kronice głupoty katastrofę samolotu w Smoleńsku.

Wpisać trzeba (niestety) do tej "księgi" wypadek wcześniejszy, zacytuję tym razem Wikipedię: …

"3 stycznia 2008 r. "Samolot CASA C-295M (nr boczny 019) z dwudziestoma osobami na pokładzie rozbił się o 19:07 około 3 km od lotniska w Mirosławcu w Zachodniopomorskiem. Samolot wiózł uczestników konferencji Bezpieczeństwo Lotów, którzy byli wysokimi rangą wojskowymi polskich sił powietrznych. Samolot leciał z Warszawy przez Krzesiny na lotnisko Kraków-Balice, gdzie bazuje 13 Eskadra Lotnictwa Transportowego, do której należał samolot. Wyleciał z 25 osobami na pokładzie, lecz w międzyczasie miał kilka międzylądowań, podczas których część uczestników konferencji wysiadła. Obecnie wiadomo, że podczas wypadku na pokładzie samolotu przebywało 20 osób."

Od wczoraj, kiedy to MAK nieoczekiwanie podał do publicznej wiadomości swój raport dotyczący katastrofy, w Polsce wrze, a sprawę komentuje bez mała świat cały.

Sprawę tę od razu "wzięli w swoje ręce" politycy polscy. Wiadomo, że stanie się ona argumentem w najbliższej kampanii wyborczej, która zresztą, jak to w Polsce, już od paru miesięcy się toczy. Wiadomo, co z tego wyniknie. Nie chce mi się przytaczać niektórych co głupszych wypowiedzi, jednak zaznaczę, że w moim przekonaniu Tusk zachował wczoraj w swoim "expose" się tak, jak zachować się należało.

Nieliczni dziennikarze postulują, i chwała im za to, aby zdać się w tej kwestii wyłącznie na głosy i opinie ekspertów. Politycy mogliby przygotować grunt pod dalsze pertraktacje strony polskiej z Rosjanami.

Oczywiście, w naszym kraju ekspertów się nie słucha.

Istnieje mnóstwo analogii między dwiema katastrofami. Istnieje też jedna zasadnicza różnica: winą za katastrofę wojskowej Cesny w żadnej mierze nie można obciążyć Rosjan, chociaż nie zdziwiłbym się, gdyby tego spróbowano.

Jako dziecko, mały chłopak, wychowywałem się na powieściach indiańskich i powieściach lotniczych. Czytając z wypiekami na twarzy o wyczynach przedwojennych asów polskiego lotnictwa, głośnych w sensie pozytywnym na świecie całym, zbudowałem sobie pewien bardzo trwały – jak się później okazało – mit traktujący o dzielnych Polakach w przestworzach. Ten mit w wyobraźni mojej utrwaliły powieści poświęcone Dywizjonowi 303 i in. walczącym w II wojnie na Wyspach Brytyjskich.

W ciągu dwóch ostatnich lat z kawałkiem mit ten w mojej świadomości kompletnie się roztrzaskał. Kiedyś polski lotnik (ta piękna szachownica!) był dla mnie synonimem bohatera, zarówno Żwirko, Wigura, Rogalski, jak i Fiedler, Łokuciewski, Zumbach, Urbanowicz.

Dzisiaj?…

Na początku Bóg dał następcom Ikara gliniany kubek, żeby z niego czerpali eliksir lotniczej mądrości. Polski kubek się rozbił.

Tak mogłaby wyglądać odległa parafraza opowieści Indianina z grupy zacytowanej w znanej książce R. Benedict.

Kończ waść, wstydu oszczędź – zakończę ten wpis cytatem z polskiej mitologii narodowej.

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Dzieje bieżące głupoty polskiej (VIII)

  1. anonymous pisze:

    Marta Cyba writes:Do dunskich mediow z raportu MAK przebily sie trzy rzeczy: ze w kokpicie panowal chaos, ze piloci byli pod presja, i ze jeden byl pod wplywem alkoholu. I ze brat blizniak jest wciekly.Coz, prezydentowi Komorowskiemu pewnie odbija sie czkawka to, co jako minister obrony mowil, ze "polski pilot, jak trzeba, to i na drzwiach od stodoly poleci".

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s