My, k..wa, elita! Głos w sprawie upadku autorytetów w Polsce

Nigdy nie zapomnę, jak wielkim przeżyciem było dla mnie zauważenie, a potem dyskretne obserwowanie w pięknym parku otaczającym pałac w Nieborowie dwóch wielkich uczonych – Władysława Tatarkiewicza i Tadeusza Kotarbińskiego, przechadzających się dostojnie po alejach parkowych i statecznie o czymś (istotnym, jak sądzę) dyskutujących. To było gdzieś około roku 1970. W tamtej sytuacji, ukradkiem, w jakimś sensie „obcowałem” z najprawdziwszą elitą społeczną – z tuzami polskiej humanistyki!
Moje pojęcie elitarności kształtowali wielcy uczeni z kręgu wrocławskiej humanistyki, z którymi miałem szczęście zetknąć się w trakcie studiów, ale też tworzący w tym mieście wielcy ludzie teatru (Grotowski, Tomaszewski, Skuszanka, Jarocki). A przecież liczyły się dla mnie wówczas także autorytetu pozawrocławskie. …


Z pojęciem „elity” wiąże się osoby, które z jakichś względów są wyróżnione, „namaszczone” i stoją najwyżej – hic et nunc – w hierarchii społecznej. Elity miewają wpływ na władzę, opinię publiczną, swoją elitarność zaznaczają dużym lub przemożnym wpływem na kształtowanie się postaw w społeczeństwie, na kreowanie istotnych wartości. Problematyce elit swoje prace poświęcili m. in. Ch. W. Mills, V. Pareto, u nas Cz. Znamierowski.
W nieco węższym i bardziej wyspecjalizowanym znaczeniu operujemy pojęciem elity w odniesieniu do pewnych środowisk i grup zawodowych: elita intelektualna, naukowa, lekarska, artystyczna, aktorska, prawnicza, nauczycielska, dziennikarska, polityczna, sportowa etc. Tylko nieliczni przedstawiciele wymienionych przykładowo profesji mogą się poszczycić przynależnością do elity „powszechnie” uznawanej przez społeczeństwo i ogólnie znanej temu społeczeństwu w danym momencie historycznym (pojęcie narodu wolę w tym miejscu pominąć, skomplikowałoby sprawę).
Nie wchodzę tu w żadnym razie w złożoną problematykę definiowania pewnych pojęć socjologicznych, a szczególnie nadzwyczaj nieostrego pojęcia elity. Abstrahuję od filozoficznych i socjologicznych sporów, czy elity mają charakter swoistych grup czy też stanowią zbiór rozproszonych wybitnych jednostek. Myślę, że jest to spór o tyle jałowy, że na dobrą sprawę nierozstrzygalny. Rycerstwo, arystokracja były elitami i tworzyły niekiedy swoiste klany, „kasty”, podobnie jak dzisiaj na przykład elity prawnicze lub lekarskie, czasem i naukowe, ale np. trudno mówić o grupie, nie mówiąc już o kaście, wybitnych nauczycieli tworzących elitę swojego zawodu lub o „kaście” aktorskiej.
W moim głębokim przekonaniu przynależność do jakiejkolwiek elity, a już szczególnie elity danego społeczeństwa, wiąże się z określonymi cechami konstytuującymi postawę człowieka do niej zaliczanego: uczciwość, prawdomówność, nieposzlakowana opinia, wysokie morale, odpowiednie maniery, kompetencja, wiedza, mądra tolerancja, poszanowanie pewnego uniwersum wartości (przde wszystkim – posiadanie określonej hierarchii wartości!), orientacja na ważkie pokłady tradycji kulturowej (narodowej, europejskiej), otwartość i in.
Czyli, elitarność wiąże się wyraźnie z pojęciami etosu (zawodowego, klasowego, grupowego) i wzoru osobowego. Rzecz jasna, nie chodzi tu o stereotypy (lekarza, prawnika, uczonego etc.) i nie chodzi o wzory propagowane, lecz o wzory przez społeczeństwo (albo węższą grupę społeczną) aprobowane.
Człowiek z pewnych względów wyróżniony, stojący wysoko w hierarchii społecznej, atrybut elitarności zaznacza postawą i stylem godnym naśladowania przez innych. Jest w społeczeństwie niekwestionowanym a u t o r y t e t e m. Niegdyś – był to m.in. tzw. Europejczyk („prawdziwy Europejczyk”) . Paradoksalnie, po wejściu Polski do Unii, takich prawdziwych Europejczyków jakby zabrakło. Nie ma Gieysztorów, Geremków, Iwaszkiewiczów, Słonimskich. Jest profesor i urzędnik Buzek, który – nie posiadając charyzmy i paru innych walorów – zrobił zawrotną karierę.
Podsumujmy. Członek elity może mieć pewne słabości czy słabostki, musi jednakowoż być człowiekiem z wielką klasą i musi umieć tę klasę zachować w sytuacjach nadzwyczajnych czy ekstremalnych, szczególnie w sytuacjach kryzysowych. Dobrym punktem odniesienia mógłby być tradycyjny wzór angielskiego gentlemana.
Zauważmy, że jednak nie każdy, kto jest usytuowany w hierarchii na jakimś „topie”, automatycznie staje się członkiem elity, a więc wzorem i autorytetem.
Pomijam oczywiście własne, subiektywne widzenie siebie, „widzimisię” niektórych osób. Nie ma, jak mniemam, człowieka, który byłby w sposób absolutny pozbawiony pierwiastka megalomanii. Większość ludzi pretendujących we własnym przekonaniu do elitarności cechuje skądinąd nader wybujały rys megalomański, często zresztą w połączeniu z żenującym kabotynizmem. Osobnik X może subiektywnie odczuwać przynależność do elity albo mieć pretensje do jej reprezentowania, ale jeśli nie jest aprobowany przez innych członków grupy lub społeczeństwa, do elity nie należy. Czyli o przynależności do elity powinny decydować w jakiejś mierze obiektywne kryteria, co nie wyklucza faktu, że pewni ludzie w pewnych grupach lub środowiskach są „namaszczani” na podstawie subiektywnych przekonań ogółu.

[…]

Calość tekstu znaleźć można na stronie:

http://www.scribd.com/doc/45000593/Micha%C5%82-Wali%C5%84ski-My-kurwa-elita

PS. kolejne argumenty: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ta-wpadka-na-zywo-rozbawila-Polakow-do-lez,wid,12951745,wiadomosc.html?ticaid=1b6f0

 

Informacje o Michał Waliński

b. folklorysta, b. belfer, b. organizator, b. redaktor, b. wydawca, b. niemowlę, b. turysta; kochał wiele, kochał wielu, kocha wiele, kocha wielu; czasem świnia, czasem dobry człowiek, czyli świnia, ale dobry człowiek (prawie Gogol); żyje po przygodzie z rakiem (diagnoza lipiec 2009 r.) i konsekwencjami tej przygody; śledzi, analizuje i komentuje obyczajowość współczesnych Polaków; czasem uderza w klawisze filozoficzne, czasem w ironiczne, czasem liryczne, rzadziej epickie; lubi gotować, lubi fotografować; lubi czytać i pisać, lubi kino, filmy i teatr (od dawna za względu na okoliczności tylko w TV); lubi surrealizm w sztuce i w ogóle, a więc i polskość; lubi van Steena, Rembrandta, słomkowy kapelusz damy Rubensa, Schielego, impresjonistów, kobiety w swobodnych pozach w malarstwie Tintoretta; kocha M.; kocha miesięcznik "Odra", czyta regularnie "Politykę" i "Wyborczą"; ulubione radia: Dwójka i radia internetowe z muzyką klasyczną, jazzem, fado, flamenco i piosenkę literacką; lubi radio TOK FM, chociaz po godzinie czuje sie ogłuszony nadmiarem sygnałów dźwiękowych i "głosowych"; wierzy w koincydencję etyki i estetyki oraz królewnę Śnieżkę; ateistyczny agnostyk, może agnostyczny ateista; lubi słuchać
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „My, k..wa, elita! Głos w sprawie upadku autorytetów w Polsce

  1. Indianka pisze:

    😮

    Polubienie

  2. 16Siko15rek pisze:

    Dziękuję za informację o czosnku. Może inwazja rasy żółtej jeszcze nam nie grozi (por. Witkacy).

    Polubienie

  3. 16Siko15rek pisze:

    Cieszy mnie każda wizyta na mojej stronie. Zdaję sobie sprawę, że czasem bredzę. Ostatnio – z przyczyn ode mnie niezależnych – musiałem przytemperować aktywność.

    Polubienie

  4. anonymous pisze:

    R.L. writes:Przynajmniej sprzedawali…

    Polubienie

  5. anonymous pisze:

    R.L. writes:W Katowicach, na Piotra Skargi, sprzedają polski czosnek. To w nawiązaniu do któregoś tam, poprzedniego Pana wpisu.

    Polubienie

  6. Indianka pisze:

    Lubię zaglądać do ciebie, ale nie wszystko tak do końca rozumiem, może dlatego że nie interesuję się polityką.:(

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s